Radny chce zmusić krakowian do wymiany pieców

Radny Dzielnicy III – Prądnik Czerwony, Łukasz Wantuch, chce zakończyć sprawę wymiany pieców do końca 2016. W tym roku miałoby się zamknąć zbieranie wniosków o dofinansowanie. Projekt uchwały, w której czytamy, że należy zmusić Krakowian do wymiany, nie został przyjęty przed radę dzielnicy, ale mimo wszystko Wantuch nie składa broni.

Łukasz Wantuch chciałby rozprawić się z piecami na terenie Prądnik Czerwonego, a w konsekwencji w całym mieście do końca 2016 roku, nie czekając na to, co orzeknie Najwyższy Sąd Administracyjny w sprawie uchwały sejmiku województwa małopolskiego (może podtrzymać wyrok WSA i unieważnić dokument).

Do takiej decyzji przekonały go niepokojące dane. W I kwartale 2015 roku krakowianie zlikwidowali 776 pieców węglowych. Rok wcześniej, w analogicznym okresie było ich 1286. – Na zdrowy rozsądek, liczba ta powinna być większa – uważa radny dzielnicy III.

Witold Śmiałek, doradca prezydenta ds. walki ze smogiem, nie jest tak surowy w ocenach. Wystarczy spojrzeć na statystyki półroczne. Okaże się, że likwidujemy więcej pieców niż rok wcześniej – mówi.  – Od października 2014 roku do marca 2015 roku wpłynęło 1421 wniosków. Tymczasem przed rokiem, w okresie od października 2013 do marca 2014 mieszkańcy złożyli 1364 wnioski – wylicza Jan Machowski z biura prasowego UMK.

Trzeba od czegoś zacząć

Jednak Wantucha to nie przekonuje i chce radykalnego przyspieszenia. Królikiem doświadczalnym miała być właśnie Dzielnica III. Na razie jednak samorządowcy nie zaryzykowali. – Projekt przegrał jednym głosem, ale aż pięciu głosujących się wstrzymało, dlatego na następnej sesji ponownie złożę projekt uchwały – mówi Wantuch.

Plan jest taki, by jeden kamyczek poruszył lawinę. Wszystkie dzielnice miałyby przygotować identyczne uchwały i tym samym stworzyć jedną, uchwaloną przez radnych miejskich. Tym sposobem krakowianie mieliby mniej czasu na decyzję.

– To surowa i restrykcyjna uchwała, ale albo walczymy ze smogiem, albo tylko mówimy o walce – podkreśla Łukasz Wantuch. – Masz wybór: możesz złożyć wniosek do końca 2015 roku i dostać dofinansowanie albo czekać do 2018 i nie dostać nic. Należy pamiętać, że miasto dopłaca do ogrzewania. Mamy 62 mln zł, dlaczego więc z tego nie skorzystać? – mówi.

Radny twierdzi, że ma poparcie innych dzielnic: „czwórki” oraz „dziesiątki” – te pomocnicze jednostki samorządowe miałyby stworzyć identyczne projekty uchwał. Jakub Kosek, radny miejski i przewodniczący Dzielnicy IV – Prądnik Biały, twierdzi, że owszem taki projekt był przygotowywany, ale teraz pojawiły się pewne nieścisłości (dzielnicowi z „czwórki” chcieliby zamknąć przyjmowanie wniosków do końca listopada) i zastrzeżenia. – Może sam pomysł jest dobry, ale mamy wątpliwości, czy taka uchwała nie zamknie innym ludziom dostępu do dofinansowania. Bo to, że zakaz używania węgla zostanie wprowadzony, to tylko kwestia czasu – stwierdza Kosek.

Jeszcze bardziej kategorycznie wypowiada się radny ze Swoszowic, drugiej po Prądniku Białym dzielnicy, w której emisja pochodząca z palenisk jest największa. – Żadnej decyzji nie podjęliśmy. Łukasz Wantuch został zaproszony na sesję rady dzielnicy, żeby przedstawić pomysł – mówi Dominik Galas z Dzielnicy X.

Z przychylnością

Witold Śmiałek twierdzi, że przychylnym okiem patrzy na projekty, które mają pomóc w walce o czyste powietrze. – Są jednak kwestie formalne, które należy rozstrzygnąć. Teraz więcej nie jestem w stanie o tym projekcie powiedzieć - mówi Śmiałek.

Zdaniem doradcy prezydenta ds. walki ze smogiem, mimo wszystko kluczowym momentem będzie decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego. – Czekamy na to z ogromną niecierpliwością. Wyrok będzie ogromnym impulsem i pokaże, czy tempo wymiany pieców będzie duże czy też nie – twierdzi.

Zasady zostają bez zmian

- To nie jest dobry pomysł – mówi przewodniczący Rady Miasta, Bogusław Kośmider. I podziela zdanie dyrektor Ewy Olszewskiej-Dej, że lepsza jest propozycja miasta i regresywne finansowanie. – Ludzi trzeba szanować, nie każdy już będzie wymieniał piec. Rozłożenie w czasie ma większy sens niż wyścig o nie wiadomo co – ocenia przewodniczący Kośmider.

– W interesie nas wszystkich jest, aby dotacja była dawana, a nie zamykać tej możliwości w 2015 roku. Drastyczne wymuszenia będą nieskuteczne i kompromitujące osoby, które o tym zdecydują. Co zrobimy z osobami, które nie zdążą? Będziemy im dawać mandaty później? – zastanawia się radny Kośmider.

Urząd Miasta w 2014 roku przeforsował nowe zasady przyznawania dotacji. Ustalona wcześniej jedna stawka za 1kW mocy nowego źródła ogrzewania (900 zł) została, ale wprowadzono maksymalny poziom dotowanej mocy do powierzchni ogrzewania – 100W/mkw. Oprócz tego, z roku na rok o 20% maleje wysokość dotacji. 2016 rok będzie pierwszym, kiedy wnioskodawca nie dostanie 100% dofinansowania. W 2018 roku będzie to już tylko 40% całości kosztów.