Radnych podzielił alkohol
Zamiast przegłosowania projektu uchwały ograniczającej liczbę koncesji na sprzedaż alkoholu, gorąca, blisko trzygodzinna dyskusja i odroczenie głosowania przynajmniej do lipca. Radni kłócili się również, o ile metrów powinna wzrosnąć odległość sklepów monopolowych od obiektów chronionych, czyli m.in. szkół czy kościołów.
Projekty prezydenckie zakładają obniżenie limitu na punkty sprzedaży alkoholu o 122 (obecnie limit wynosi 2500) oraz wydłużenie i zmianę liczenia odległości sklepów do obiektów chronionych (do 70 metrów, dotychczas było 50). Inicjatywy te są wynikiem konsultacji społecznych prowadzonych przez urząd miasta w drugiej połowie 2014 roku.
Opinie radnych
122 koncesje mniej to tylko teoria. Realnie liczba sklepów po wprowadzeniu w życie nowego prawa, zmniejszyłaby się o kilkanaście lub kilkadziesiąt, ponieważ pułap 2,5 tys. nie został osiągnięty. Nie rozwiąże to również problemów alkoholowych, choć może pozytywnie wpłynąć na zachowania właścicieli sklepów.
Zdają sobie z tego sprawę również radni.
Jakub Kosek (PO): – Uchwała ta nie rozwiązuje problemów. Wygasną koncesje dla kilku supermarketów, a zostaną 24-godzinne sklepy, które są bardziej uciążliwe.
Bogusław Kośmider (PO) obawia się o handlowców, którzy swoją działalność prowadzą zgodnie z prawem i nie odpowiadają za brak porządku publicznego. – Powinniśmy się zastanowić, jak chronić przedsiębiorców oraz żeby nie zostali pozbawieni koncesji ci, do których nie ma żadnych zastrzeżeń.
Rafał Komarewicz (Przyjazny Kraków) twierdzi, że trzeba postawić na jakość, a nie na ilość. – Nie mamy możliwości decydowania o tym kto, nie dostanie koncesji. Są inne metody, aby to osiągnąć. Miasto musi prowadzić zorganizowany, zintegrowany nadzór nad lokalami z alkoholem. Każdy z nich powinien mieć kartotekę, w której służby miejskie wpisują nieprawidłowości, a wydział przyznający koncesji będzie miał możliwość weryfikacji – uważa Komarewicz.
Populizm?
Radna Małgorzata Jantos (PO) jest przeciwna jakimkolwiek zmianom: – Ograniczając to, co da się kontrolować, stwarzamy możliwości dla rozkwitu szarej strefy. Problem jest w respektowaniu prawa. To są populistyczne działania.
Małgorzaty Popławska (PiS). – Nie zachęci to do życia w trzeźwości. Widzę też takie zagrożenie, że jeżeli wygasną pozwolenia jednym, to na ich miejsce wejdą jeszcze gorsi. Problemem jest również to, że każdy pod wpływem alkoholu w centrum miasta może kupić alkohol, a to przecież sprzeczne z prawem.
Ostatecznie radni mają czas na składanie poprawek do początku lipca. Wtedy też na sesji odbędzie się drugie czytanie projektu i zapadną ostateczne decyzje, dotyczące ilości koncesji oraz ewentualnych zmian zasad ich przyznawania (np. poprzez faworyzowanie przedsiębiorców, którzy już działają na rynku), choć tutaj gminę mocno ogranicza prawo krajowe. Jeśli jednak projekt nie zostanie odrzucony, korekty wejdą w życie w 2016 roku i będą dotyczyć jedynie tych, którzy starają się o nową koncesję.
„Dzielnice nas zlekceważyły”
Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości miał duże zastrzeżenia, czy aby podział miasta na dzielnice i wyznaczanie w nich „sublimitów” jest zgodny z prawem. Barbara Nowak miała obawy, czy właśnie taki zapis nie doprowadzi do unieważnienia przez wojewodę uchwały, co skutkowałoby zniesieniem limitów w ogóle. Jednak sekretarz miasta, Paweł Stańczyk wytłumaczył, że tak czy inaczej w całym mieści pozwoleń byłoby mniej.
Z dzielnicami wiąże się jeszcze jedna sprawa. Wydział administracyjny UMK poprosił je o to, by wyraziły swoje opinie w sprawie ustalenia limitów. – Odpowiedziało siedem. Padały zarzuty, że my lekceważymy dzielnice, ale to dzielnice zlekceważyły nas – stwierdza Tomasz Popiołek, dyrektor wydziału.