Rafał Boguski: Nie ma się co podniecać

32-letni pomocnik pod koniec roku imponuje formą na własnym stadionie. W tym sezonie strzelił siedem bramek w ekstraklasie, z czego po trzy w dwóch ostatnich meczach przy Reymonta z Górnikiem Łęczna i Arką Gdynia.

Zapomnieć o wyniku przed kolejnym meczem

Do trzeciego w swojej karierze hat-tricka, Rafał Boguski dołożył w sobotę ładną asystę przy trafieniu Pawła Brożka. – Bardzo się cieszę z tych goli. Pierwszy był trochę przypadkowy, ale drugi i trzeci po ładnych akcjach – mówi bohater starcia z beniaminkiem, które krakowianie wygrali aż 5:1.

Szczególnie ładny był rajd, który zawodnik Wisły przeprowadził przed zdobyciem gola numer trzy, gdzie przebiegł z piłką pół boiska. – W tej sytuacji bardzo pomógł mi Paweł, który ściągnął swojego obrońcę. Wystarczyło mi potem złamać akcję do środka i celnie uderzyć – podkreśla  Boguski.

Wysoki wynik robi wrażenie, ale Boguski stara się tonować nastroje. – Pogoń pokonała nas 6:2, a w piątek przegrała 1:4. Wynik poprzedniego meczu nie ma znaczenia i musimy o tym pamiętać przed kolejnymi spotkaniami w Pucharze Polski i ekstraklasie. Nie ma się co podniecać – przestrzega skrzydłowy.

Tradycją jest, że zawodnik, który trzy razy wpisze się na listę strzelców w jednym meczu, zabiera piłkę do domu. – Na razie futbolówki sobie leżą, ale może po zakończeniu mojej przygody jakoś je oprawię – uśmiecha się "Boguś”.

Wymagający Sobolewski

Choć oficjalnie Wisłę prowadzi Kazimierz Kmiecik, który ma odpowiednie uprawnienia, to drużyną rządzi Radosław Sobolewski, dopiero starający się o licencję. Jak Boguskiemu współpracuje się z byłym kolegą z boiska? – Jest trenerem i wykonujemy jego polecenia. Nie ma znaczenia to, że razem uczęszczamy na kurs trenerski. Jako szkoleniowiec jest sobą. Dużo wymaga od siebie i zawodników. Tak powinno być – uważa piłkarz Białej Gwiazdy.