Ramireza mogą cieszyć tylko trzy punkty

Wisła Kraków po bramce Carlosa Lopeza zapewniła sobie trzy punkty w starciu ze swoją imienniczką z Płocka. Gra Białej Gwiazdy, jak i całe widowisko, było jednak sporym rozczarowaniem.


"Kiko-time" - czyli bramka w doliczonym czasie gry


Mecz w Płocku rozgrywany był w bardzo sennym tempie. Obydwie drużyny nie potrafiły wykreować sobie zbyt wielu okazji do zdobycia bramek. A jeśli już takie tworzyły, to egzekutorzy wykazywali się sporą nieskutecznością. Jedyny gol w tym spotkaniu padł w 95. minucie po strzale Carlitosa. Trener Wisły, Kiko Ramirez, nie był zadowolony z przebiegu spotkania, ale ucieszył go za to komplet punktów.

- Było to trudne spotkanie, być może nie graliśmy zbyt ładnej piłki, lecz przyjechaliśmy po trzy punkty i na wyjeździe ten cel zrealizowaliśmy. To bardzo cieszy - ocenił Hiszpan.

Trener Białej Gwiazdy skomentował również powrót Michała Buchalika między słupki wiślackiej bramki, który zastąpił na boisku kontuzjowanego Cuestę.

- Michał Buchalik, który zmienił Juliána zaprezentował się z bardzo dobrej strony. W kadrze mamy trójkę znakomitych bramkarzy i to nas bardzo cieszy - ocenił szkoleniowiec, który potwierdził, że zmieniony przez Buchalika Cuesta miał problemy zdrowotne już przed meczem w Płocku.

Z powrotu na boisko zadowolony był także Michał Buchalik. - Ja jestem cały czas gotowy, by wejść do bramki i na treningach stale ciężko pracuję. Dzisiaj akurat nieszczęście kolegi zaważyło na tym, że było mi dane znowu wystąpić w lidze. Choć oczywiście Juliánowi nie życzę źle - oby szybko wrócił do zdrowia - podkreślił 28-latek.



Żal niewykorzystanych okazji


Rozczarowany był za to Jerzy Brzęczek, opiekun Nafciarzy. - Żal zwłaszcza tych ostatnich 20 minut, bo patrząc na nasze klarowne sytuacje, to my powinniśmy byli tu wygrać. Taka porażka dla drużyny jest bardzo negatywna - podsumował trener płocczan.

Brzęczek mógł mieć głównie na myśli okazję Mateusza Piątkowskiego, która bezpośrednio poprzedziała akcję bramkową dla Wisły Kraków. Napastnik gospodarzy stanął "oko w oko" z golkiperem Białej Gwiazdy, jednak zamiast umieścić piłkę w siatce, strzelił wysoko nad poprzeczką. 

- Podkreślę jeszcze raz, że był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, ale nie możemy być z niego zadowoleni - zakończył opiekun Wisły Płock.