Referendum: „Kreatywna księgowość dobiegnie końca”
Niezależny Komitet Mieszkańców Kraków Razem, który chce odwołania Jacka Majchrowskiego oraz Rady Miasta Krakowa, odpiera zarzuty, jakoby działali na wzór Warszawy, wymieniając kilka różnic między akcjami referendalnymi w Krakowie i w obecnej stolicy.
Nie chodzi o politykę
– W momencie pojawienia się informacji o rozpoczęciu akcji zbierania podpisów pojawiły się apele aby nie przenosić nam stolicy do Krakowa. Nie przenosimy stolicy do Krakowa. Różnice pomiędzy referendami w Warszawie i w Krakowie są bardzo znaczące – twierdzą jego organizatorzy: radny niezależny Mirosław Gilarski oraz Antoni Łopata i wymieniają choćby to, że w Warszawie wniosek o referendum dotyczył jedynie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz, a w Krakowie Prezydenta i Rady Miasta. – Pozostawiając Radę Miasta mieszkańcy Warszawy ryzykują, że w efekcie udanego referendum Radni zgodzą się by zamiast organizowania nowych wyborów Premier powołał komisarza.
Organizatorzy zbierania podpisów popierających zorganizowanie referendum, uważają także, iż Warszaw staje się polem rozgrywki pomiędzy dwiema największymi partiami w Polsce, natomiast w naszym mieście „jest sprawą pomiędzy obywatelami a politykami, którzy źle zarządzają Miastem i którzy zamiast kontrolować prezydenta starają się przykryć wszystkie szkodliwe dla niego informacje”.
Brak poparcia wśród polityków
Jak twierdzą Mirosław Gilarski i Antoni Łopata, w 2008 roku Jarosław Kaczyński wezwał do powstrzymania „majchrowszyzny” nie tylko w Krakowie, ale i w całej Polsce. – Przez termin ten rozumiał uprawianie polityki w sposób transakcyjny. Od apelu prezesa Jarosława Kaczyńskiego minęło ponad pięć lat. W tym czasie wszystkie główne partie, w tym krakowskie struktury PiS dały się wciągnąć w system transakcyjnie uprawianej polityki Majchrowskiego.
Na odzew członków Komitetu, odpowiedzieli poseł Łukasz Gibała (Twój Ruch) oraz senator Solidarnej Polski Maciej Klima. – Inni nie okazali nawet tego minimum szacunku i nie odpowiedzieli. Prosimy Państwa dziennikarzy o zapytanie panów posłów Ireneusza Rasia (PO) i Andrzeja Adamczyka (PiS), dlaczego starają się ignorować tą obywatelską inicjatywę aż do tego stopnia? Czy nie zasługujemy nawet na krytyczną odpowiedź? Czy uprawianie transakcyjnej polityki nie pozwala im szanować zwykłych obywateli Krakowa? –pytają działacze Kraków Razem.
CZYTAJ TEŻ: Już blisko 10 tysięcy osób chce odwołania Jacka Majchrowskiego >>
Główny zarzut: stan finansów miasta
Gilarski i Łopata uważają, że Kraków jest zadłużany za zgodą liderów partii politycznych, a rzeczywisty stan finansów miasta jest ukrywany przed opinią publiczną. – Czas w którym informacje o jego skali można było ukryć poprzez różne sztuczki z działu „kreatywnej księgowości” dobiega końca – deklarują.
– Przychodzi czas spłaty. Mieszkańcy powinni wiedzieć, że prezydent Jacek Majchrowski w porozumieniu z przedstawicielami wszystkich głównych partii zamiast skupić się na szukaniu odpowiedzi, dlaczego tak dużo pieniędzy marnowanych jest np. przy inwestycjach kubaturowych, planują w pierwszej kolejności dokonywać cięć w inwestycjach związanych z kształceniem młodego pokolenia. Pokolenia naszych dzieci i wnuków, którzy będą dług zaciągnięty przez prezydenta Jacka Majchrowskiego spłacać…