Referendum. Minimum informacyjne i podejrzana siatka kont

Miejskie media milczą na temat referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa i rady miasta. Tymczasem Demagog ostrzega, że „siatka kont” chce wpłynąć na losy referendum. W jaki sposób?

Milczą, bo mogą?

Radny Łukasz Gibała zwrócił się do urzędu miasta z pytaniem, dlaczego gminne media, jak choćby portal Krakow.pl czy Telewizja Kraków, nie informują o tym, że 24 maja odbędzie się referendum lokalne, które zdecyduje o losach władz miasta.

W odpowiedzi magistratu czytamy, że z punktu widzenia prawa, te kanały nie posiadają statusu ustawowego i w żaden sposób nie mogą zastępować Biuletynu Informacji Publicznej (BIP) w realizacji oficjalnych obowiązków informacyjnych. A tam informacja o referendum została opublikowana. 

Miasto nie planuje dodatkowych działań informacyjnych poza tymi, które wynikają z ustawy o referendum lokalnym
Wiceprezydent Krakowa Łukasz Sęk

Sieć kont, czyli walka o dusze

W piątek pojawił się tekst, dotyczący próby wpływania na dusze i umysły krakowian w tzw. mediach społecznościowych.

Raport przygotowany przez portal Stowarzyszenia Demagog „Boty czy oddolny zryw? Siatka kont chce wpłynąć na krakowskie referendum” opisuje zjawisko skoordynowanej manipulacji i tzw. astroturfingu (sztucznego udawania oddolnego ruchu społecznego)

Głównym wnioskiem płynącym z tekstu jest istnienie zorganizowanej sieci stron na Facebooku, która realizuje strategię bojkotu referendum poprzez sianie lęku, manipulowanie faktami oraz powielanie fałszywych narracji, aby zniechęcić mieszkańców do głosowania (niska frekwencja unieważnia referendum lokalne). Cały tekst z przykładami jest dostępny na stronie demagog.org.

Skupieni na frekwencji 

Druga strona, o której praktykach Demagog nie wspomina, realizuje natomiast strategię maksymalnej mobilizacji frekwencyjnej poprzez granie na społecznych frustracjach, punktowanie błędów finansowych i wizerunkowych magistratu oraz budowanie narracji o konieczności natychmiastowego rozliczenia ekipy rządzącej.

Celem jest przekształcenie lokalnego niezadowolenia – koncentrującego się wokół Strefy Czystego Transportu, podwyżek cen biletów czy długu miasta –  w masowy ruch protestacyjny, który pozwoli przekroczyć próg frekwencyjny niezbędny do uznania referendum za wiążące i odwołania władz Krakowa.

Czy wszystko odbywa się bez zarzutów i podobnych praktyk, jakie stosują przeciwnicy referendum?