Reklama nie pomaga młodzieży w walce o zdrowie

Okazuje się, że młodzi ludzie oglądając reklamy częściej sięgają po słodkie napoje niż po warzywa. Według naukowców, młodzież ma problem z odpowiednią wagą, a mechanizmy działające w reklamie nie pomagają w walce o szczupłą sylwetkę i zdrowie. Nadmierny apetyt w połączeniu z ograniczoną aktywnością fizyczną muszą prowadzić do otyłości.

Pod względem statystyk, w naszym województwie nie jest źle. Tylko 13,5% dzieci cierpi na otyłosć. To niezły wynik, biorąc pod uwagę inne województwa - mazowieckie (18,9 %), lubuskie (17,9 %) i dolnośląskie (17,7 %). Jednak lepiej dmuchać na zimne. Nie pomagająw w tym reklamy. Istotny wpływ na nawyki żywieniowe zarówno dzieci, młodzieży jak i dorosłych ma świadomość, które pokarmy są zdrowe, a z których należy zrezygnować. Niestety, nawet wiedza w połączeniu z chwytliwą reklamą mogą na niewiele się zdać.

Niezdrowe przekąski


– Zebrane dane sugerują, że dostęp do niezdrowych produktów i ich reklam to szczególnie niebezpieczny duet. Niezdrowa żywność w domu w większym stopniu przekłada się na częste picie słodzonych napojów i rzadkie jedzenie warzyw, jeśli reklamy produktów spożywczych są wysoce dostępne – dodaje dr Anna Januszewicz, psycholog zdrowia w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu, należąca do polskiego zespołu TEMPEST badającego nawyki żywieniowe dzieci w wieku 12-17 lat.

Dr Anna Januszewicz twierdzi, że kontrolowanie reklam to ważny aspekt w prewencji otyłości. – W świetle uzyskanych rezultatów istotnym celem wydaje się ograniczanie reklam i dostępności niezdrowych produktów. Warto je kontrolować, gdyż kampanie zwiększające świadomość konsumentów prawdopodobnie mogą nie przynosić odpowiednich rezultatów i nie zabezpieczać przed wpływem żywieniowej propagandy – mówi dr Januszewicz.

– Według uzyskanych wyników jest ona bodźcem zachęcającym do sięgania po niezdrowe jedzenie w sytuacji, gdy produkty są łatwo dostępne oraz impulsem ograniczającym konsumpcję zdrowego. Ponadto z badań nie wynika, aby osoby, które mają wiedzę o mechanizmach oddziaływania reklam odżywiały się zdrowiej – dodaje dr Januszewicz.

Nieograniczony dostęp do niezdrowego jedzenia?

Okazuje się, że polskie dzieci mają większy dostęp do niezdrowej żywności w domu i poza nim niż na przykład ich koledzy w szkole w Wielkiej Brytanii, Holandii czy Portugalii. Co więcej, doświadczają najmniej działań interwencyjnych szkolnych czy rodzicielskich związanych z jej sprzedażą. Częściej widzą natomiast reklamy zachwalające te produkty.

Statystyki potwierdzają wyniki badań. Według danych Instytutu Żywności i Żywienia nadwaga i otyłość w Polsce dotykają 28 proc. chłopców i 22 proc. dziewcząt w wieku 11-12 lat. – Jeszcze w ubiegłej dekadzie dane z krajów OECD pokazywały, że polskie dzieci są zdecydowanie poniżej średniej, jeśli chodzi o częstość występowania otyłości czy nadwagi. Dzisiaj w większości krajów OECD mówi się o ich „ustabilizowaniu” – liczba przypadków nie wzrasta. Niestety, w Polsce tej stabilizacji nie ma, a sytuacja pogarsza się – mówi prof. dr hab. Aleksandra Łuszczyńska, psycholog zdrowia SWPS Wrocław.

Międzynarodowe badania

– Celem badań była identyfikacja czynników odpowiedzialnych za rozwój nadmiernej masy ciała w grupie osób nieletnich. Głównie koncertowaliśmy się na identyfikacji czynników środowiskowych i tutaj między innymi na roli dostępności niezdrowego jedzenia i reklam – mówi dr Anna Januszewicz.

Badanie zostało przeprowadzone w ramach projektu TEMPEST (Temptations to Eat Moderated by Personal and Environmental Self-regulatory Tools) od października do grudnia 2010 roku w szkołach państwowych na Dolnym Śląsku zarówno w miastach, jak i na terenie wiejskim. Takie same analizy wykonano w Wielkiej Brytanii, Portugalii i Holandii. Prezentowane dane dotyczą grupy polskiej liczącej 1170 osób w wieku 12-17 lat.