Rewitalizacja nie obejmie bloków z wielkiej płyty

Sejm pracuje nad projektem ustawy o rewitalizacji polskich gmin, na który ma zostać przeznaczone 25 miliardów złotych. Ustawa wzbudza jednak wątpliwości, ponieważ nie obejmuje bloków z wielkiej płyty. W czasach PRL-u wybudowano w nich blisko  170 tysięcy mieszkań tylko w samym Krakowie.

Jak wynika z uzasadnienia projektu, w wielu polskich gminach od lat postępuje degradacja społeczna, środowiskowa, techniczna oraz przestrzenna. Według szacunków, problem dotyczy około 2,4 miliona mieszkańców Polski. Dotychczasowe próby poprawy sytuacji społecznej były nieskuteczne ze względu na problemy przy pozyskiwaniu środków i brak spójności działań. Ewentualne powodzenie często kończyło się wysiedleniem mieszkańców zamieszkujących dany teren.

Ustawa definiuje rewitalizację tylko jako zjawisko całościowe i będzie podlegała kontroli gminnych programów jej dotyczących. Ma pomóc w zrównaniu warunków wszystkich mieszkańców gminy, jednak dla każdej z nich jest on nieobowiązkowy. Nadmiernemu rozproszeniu środków ma pomóc regulacja, która określa, że pomoc może dotyczyć jedynie 20% powierzchni gminy oraz 30% mieszkańców.

Sama wielka płyta poza programem

Nadzieję na to, że bloki z wielkiej płyty wytrzymają jeszcze kilkadziesiąt lat, ma były prezydent Krakowa, a obecnie poseł Platformy Obywatelskiej, Józef Lassota. Informuje, że odpowiedź da opracowanie zlecone przez ministerstwo, a wielka płyta będzie elementem rewitalizacji wtedy, jeśli znajdzie się na terenie obszaru obojętnego programem.

– Jeśli w ramach obszaru rewitalizacyjnego występuje problem z wielką płytą, to również będzie jego elementem. Dotyczy to również konieczności czasowej przeprowadzki mieszkańców. To wszystko wynikałoby z jej ogólnego charakteru, którego program określa dana gmina. Sama wielka płyta nie jest przedmiotem rewitalizacji – mówi.

Rząd działa chaotycznie i nie ma głównej idei

Pomysłu Platformy Obywatelskiej nie popiera poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Adamczyk, który zarzuca stronie rządowej chaotyczne działania i brak głównej idei. Jego zdaniem, problem bloków z wielkiej płyty nieobojętnych programem  jest równoznaczny z brakiem polityki prorodzinnej.

– Jeśli dzisiaj nie ma polityki prorodzinnej, to można powiedzieć w kontekście rewitalizacji, że dalej jest tak samo. Strona rządowa deklarowała, że podejmie kroki, a efektem jest to, że wciąż jesteśmy w punkcie wyjścia, są możliwości i środki europejskie, a czas mija. Rząd powinien wystąpić o środki finansowe na rewitalizację i uruchomić pozytywny lobbing na rzecz programu rewitalizacyjnego – mówi Andrzej Adamczyk, poseł PiS.

Stan PRL-owskich bloków krytykuje też analityk rynku nieruchomości Krzysztof Bartuś, który uważa, że ich standard jest jeszcze gorszy niż wieloletnich kamienic - Budynki z PRL-u wybudowane przez państwo lub spółdzielnie są nawet gorszej jakości od znacznie od nich starszych kamienic przedwojennych, dobrze zaprojektowanych i wybudowanych z materiałów tradycyjnych przez ówczesnych budowniczych – wyjaśnia analityk.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w Krakowie istnieje 340 tysięcy mieszkań, z czego prawie połowa została wybudowana w okresie PRL-u. Okresem rozkwitu budownictwa z wielkiej płyty były lata 70., kiedy chciano zaspokoić głód mieszkaniowy obywateli.