Rewolucyjna zmiana w Wiśle. Ekspert komentuje

Od momentu przejęcia Wisły Kraków przez trenera Kiko Ramireza w styczniu 2017 roku, do krakowskiej drużyny trafiło łącznie 21 hiszpańskich zawodników. Dzisiaj z całej grupy piłkarzy sprowadzonych z Półwyspu Iberyjskiego mało kto pozostał w klubie.

Aktualnie w kadrze drużyny prowadzonej przez Mariusza Jopa z Hiszpanów zostali tylko Marc Carbo i Angel Rodado. Przy czym ten drugi podczas aktualnego okienka transferowego był kuszony przez Widzew Łódź oraz kluby z Bułgarii i Turcji, ale ostatecznie podpisał nową umowę z Wisłą do 2030 roku.

Początki „hiszpańskiej Wisły”

Hiszpański rozdział w Wiśle rozpoczął się 5 stycznia 2017 roku, kiedy szkoleniowcem Białej Gwiazdy został Kiko Ramirez, przejmując drużynę wówczas prowadzoną tymczasowo przez duet Radosław Sobolewski-Kazimierz Kmiecik. Ściągał go jego rodak Manuel Junco, kilka miesięcy wcześniej zatrudniony na stanowisku dyrektora sportowego. Z kolei pierwszym hiszpańskim piłkarzem Wisły, nie tylko w tamtym okresie, ale całej historii klubu był sprowadzony z AD Alcorcon obrońca Ivan Gonzalez.

Przez niemal rok Wisła ściągnęła do siebie siedmiu hiszpańskich zawodników. Niektórzy z tych zawodników zaliczyli udany lub nawet bardzo udany czas w Krakowie (Jesus Imaz, Carlitos), a niektórzy okazali się niewypałami transferowymi (Victor Perez, Sergio Benito). Ramirez na stanowisku trenera utrzymał się prawie rok, a sezon 2016/2017 Wisła zakończyła na szóstym miejscu. Pozycja w tabeli nie najgorsza, choć do czołówki ligi Biała Gwiazda na koniec sezonu miała 16 punktów straty.

Sezon później również zakończył się z hiszpańskim szkoleniowcem na ławce Wisły, choć nie był to już Ramirez. W połowie kolejnego sezonu pożegnano się z nim w roli pierwszego trenera, a zastąpił go Joan Carrillo, który nie kontynuował jednak hiszpańskiej polityki transferowej klubu. Stanowisko stracił po pół roku, rozwiązując kontrakt w efekcie nieporozumień z ówczesnymi władzami.

Powrót Ramireza i hiszpańskiej polityki transferowej

Do spadku Wisły w 2022 roku drużyny nie trenował już żaden szkoleniowiec z Hiszpanii, a do klubu trafiło tylko dwóch Hiszpanów – Chuca i Luis Fernandez. Natomiast w 8. kolejce rozgrywek już na zapleczu ekstraklasy do drużyny dołączył jeden z dwóch aktualnie grających piłkarzy Białej Gwiazdy z Hiszpanii, czyli Angel Rodado.

Polityka transferowa klubu jednak zmieniła się – a właściwie wróciła do tej sprzed pięciu lat – wraz z powrotem do klubu Ramireza, który debiutował jako dyrektor sportowy. W czasie zimowego okienka w 2023 roku klub sprowadził pięciu hiszpańskich piłkarzy, a pół roku później – kolejnych sześciu. Jednak wzmocnienia złożone z Hiszpanów nie przełożyły się na awans do ekstraklasy. Czwarte miejsce w sezonie 2022/2023 i odpadnięcie w barażu z Puszczą Niepołomice (1:4) można było uznać jeszcze za wypadek przy pracy, szczególnie biorąc pod uwagę położenie Wisły w tabeli przed przyjściem Ramireza. Współpraca była owocna i została nawet zwieńczona przedłużeniem kontraktu z Hiszpanem o kolejny rok.

– Nie liczyły się dla mnie warunki finansowe, przyszedłem pomóc Wiśle, bo jestem jej kibicem. Kontrolujemy rynek hiszpański, grecki i inne europejskie – tak o polityce transferowej klubu przed sezonem 23/24 mówił Kiko Ramirez.

Najgorsze miejsce w historii i Puchar Polski

Te słowa nie przełożyły się jednak na awans do ekstraklasy ani nawet na baraże – dziesiąte miejsce w tabeli I ligi w sezonie 2023/2024 należało uznać za porażkę klubu, jak i samego Ramireza. Szczególnie, że pod koniec wspomnianego 2023 roku na ławce trenerskiej Wisły pojawił się hiszpański trener Albert Rude. Biała Gwiazda zdobyła Puchar Polski w sezonie 2023/2024 (o czym pisała nawet hiszpańska „Marca”), wygrywając tym samym pierwsze trofeum od mistrzostwa Polski w 2011 roku. Nie było to jednak na tyle przekonujące osiągnięcie, aby obaj Hiszpanie po porażce w lidze utrzymali pracę przy Reymonta. 28 maja 2023 roku ze stanowiskiem pożegnał się Ramirez, a trzy dni później z klubem współpracę zakończył Rude.

– Jeśli ja dalej będę w klubie, to nie będzie miał znaczenia eksperyment hiszpański czy inny. To oczywiście był plan przejściowy. Mój plan znacie dokładnie, kluczowe jest korzystanie z danych – mówił wówczas po ostatnim meczu tamtego sezonu prezes klubu Jarosław Królewski.

Mieszanka narodowości, czyli nowy kierunek dla klubu

Z piłkarzy sprowadzonych przez dyrektora Ramireza w klubie został tylko Marc Carbo, a w tym okienku odeszli Jesus Alfaro i Angel Baena. Klub po zmianie dyrektora sportowego, którym po zakończeniu kariery został Vullnet Basha zaczął iść w kierunku transferów wielonarodowościowych z często niepopularnych rynków europejskich, jak Austria czy Grecja, o której wspominał też sam Ramirez, a także tych, którym bliżej do europejskiego topu, jak Holandia.

Wisła w sezonie 2024/2025 powróciła do czołówki I ligi po dobrej rundzie wiosennej, zajmując czwarte miejsce i przegrywając w półfinale baraży z Miedzią Legnica (0:1), a aktualnie z kompletem zwycięstw jest liderem. Jest w tym spora zasługa piłkarzy sprowadzonych po odejściu Ramireza, takich jak Julius Ertlthaler, Frederico Duarte czy Julian Lelieveld. Są oni świetnym dopełnieniem kadry Białej Gwiazdy i podstawowymi elementami jedenastki drużyny Mariusza Jopa, która w połączeniu ze zdolną młodzieżą i liderującym Angelem Rodado zalicza świetny start sezonu.

– Wydaje się, że w ostatnich latach Wisła Kraków, patrząc przez pryzmat transferów Rodado czy Baeny, sprowadziła wielu ciekawych oraz dobrych obcokrajowców, którzy stanowią o sile Wisły i jest to dobry kierunek dla tego klubu – mówi Dariusz Dudek, były piłkarz, trener, obecnie ekspert TVP Sport.

Dariusz Dudek: Kibcom łatwiej utożsamiać się z Wisłą

Na sytuację nie narzekają również kibice. – Często bywam na Wiśle i rozmawiam z kibicami Wisły. Mówią, że teraz łatwiej utożsamiać się z Wisłą, bo gra tam więcej Polaków – wyjaśnia Dudek, wskazując, że zaplecze ekstraklasy jest świetnym miejscem dla rozwoju młodych polskich talentów, ponieważ się to konkurencyjne rozgrywki. – I liga to świetny kierunek dla młodzieżowców i oby ich grało tam jak najwięcej, bo poziom jest tam naprawdę wysoki. Do tego w tak wielkich klubach jak Ruch, Śląsk czy Wisła jest sporo przestrzeni na rozwój dla Polaków. Natomiast wiadomo, jeżeli do klubu przychodzi jakiś obcokrajowiec, to chciałbym, żeby to był piłkarz, który po prostu wnosi jak największą jakość do drużyny – dodaje.

Obecnie w Wiśle gra 11 obcokrajowców – dwóch z Hiszpanii, dwóch z Austrii oraz po jednym z Portugalii, Białorusi, Szwecji, Albanii, Holandii, Szwajcarii i Nigerii. Niedługo się zmieni, bo klub planuje kolejne wzmocnienia. Krakowianie, obok Miedzi Legnica, mają największą liczbę zagranicznych zawodników. Projekt, którego twarzą w pewnym momencie byli głównie piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego, zmienił się w połączenie polskich talentów z wieloma narodowościami, ale już bez większego skupiania się na zawodnikach wyłącznie z Hiszpanii.

Autor: Jakub Zagrodzki