Rezolucja przyjęta. Będzie zakaz używania środków pirotechnicznych?

Na środowej sesji rady miasta krakowscy radni przegłosowali rezolucję w sprawie wprowadzenia rozporządzenia porządkowego wojewody małopolskiego, które miałoby ograniczyć używanie środków pirotechnicznych w czasie sportowych imprez masowych. Wniosek został wysłany do radnych przez komendanta Mariusza Dąbka.

Stadiony Wisły Kraków, Hutnika, KS Wanda, przyległe do nich ulice, Park Kulturowy, obszar Dworca PKP, lodowisko przy ul. Siedleckiego, Kraków Arena, okolice hali sportowo-widowiskowej – podczas imprez masowych na terenie tych obiektów miałby obowiązywać zakaz używania środków pirotechnicznych. Takiego rozwiązania chce komendant wojewódzki policji Mariusz Dąbek. – Chodzi przede wszystkim o to, aby nie powtarzały się wybryki z odpalaniem rac – tłumaczy Jerzy Woźniakiewicz, przewodniczący komisji praworządności. – Intencją policji było też to, by taki czasowy zakaz był wprowadzany wtedym, gdy impreza nie ma charakteru imprezy masowej, ale jest pod jakimś względem niebezpieczna. Ponoć tak bywa z meczami na Hutniku – dodaje.

– Obowiązująca ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych zabrania używania środków pirotechnicznych tylko i wyłącznie na ich terenie. Nie zabrania natomiast ich posiadania i używania metr od stadionu piłkarskiego – mówi Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy małopolskiej policji. Tak właśnie było w przypadku meczu Wisły Kraków z Ruchem Chorzów, kiedy to kibice zgromadzeni w restauracji „U Wiślaków” wystrzelili race sygnalizacyjne ze spadochronami, które opadły na stadion. – Doświadczenie życiowe pokazało, że nawet jeśli nikt nie wniesie pirotechniki na stadion, może wystrzelić race z sąsiedniej ulicy - stąd inicjatywa komendanta Dąbka, aby zapobiec takim możliwościom – dodaje Ciarka.

Zdecyduje wojewoda

Teraz rezolucja musi przejść ścieżkę od prezydenta Krakowa do wojewody małopolskiego Jerzego Millera. – To od uzasadnienia zależy, jak taka prośba zostanie potraktowana – tłumaczy Monika Frenkiel z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie. – Gdy do urzędu wojewódzkiego wpłynie pismo w sprawie rozporządzenia, będziemy je rozpatrywać i dopiero wtedy będę mogła udzielić więcej informacji – dodaje przedstawicielka wojewody.

Teraz prawie wszystko w rękach prezydenta Majchrowskiego i jego urzędników. – Pan prezydent jest za wprowadzeniem takich kroków i będzie zwracał się do wojewody o rozpatrzenie dostępnych środków prawnych – mówi Monika Chylaszek, rzecznik prasowy prezydenta Krakowa.