Rodzice przeciwko "deformie" edukacji [ZDJĘCIA]
Chcemy referendum, chcemy rzetelnie przygotowanych podręczników, nie chcemy chaosu. To główne postulaty rodziców protestujących w niedzielę na krakowskim Rynku Głównym przeciwko wprowadzanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej reformie oświaty.
Uczestnicy – rodzice, przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego, Komitetu Obrony Demokracji i stowarzyszeń miejskich przynieśli ze sobą transparenty „Umarła Klasa”, maski smutnych uczniów i tekturowe tornistry z hasztagami #910tysięcy oraz #żądamyreferendum.
W czasie happeningu przytoczono wypowiedzi m.in. Prezydenta Andrzeja Dudy, Premier Beaty Szydło i posłów Prawa i Sprawiedliwości, na temat popierania przez obecną władzę inicjatyw referendalnych.
Szkoła to nie eksperyment
Jak mówi Anna Kozłowska z inicjatywy „Szkoła to nie eksperyment”, działania MEN wprowadzą chaos w szkołach i negatywnie odbiją się na jakości polskiej edukacji. – To jest wręcz destrukcja. Można o wszystkim dyskutować, o systemie, czy ma być 6+3+3, czy ma być 8+4, ale to jest wtórne. Róbmy to spokojnie i w sposób przemyślany, a przede wszystkim popracujmy nad podręcznikami. Jeżeli są opracowywane w przeciągu trzech miesięcy, na kolanie, nie wierzę, że to będą dobre podręczniki. Chciałabym, żeby ta wiedza była przemyślana, apolityczna i rozwiająca. Mam poważne wątpliwości, co zastanę w tych podręcznikach – tłumaczy.
Dodaje, że od trzech miesięcy Sejm nie zajął się złożonym wnioskiem o referendum obywatelskie w sprawie reformy. – 10 maja zaczyna się posiedzenie Sejmu i jest to jedna z możliwych dat, kiedy Sejm mógłby zająć się wnioskiem o referendum, ale pewnie tego nie zrobi. Ten wniosek od 10 lutego leży i czeka na rozpatrzenie, ale Sejm wolno, metodycznie i bardzo dokładnie liczy głosy w złożonym wniosku. Gdy Platforma wprowadzała sześciolatków do szkół, z pominięciem referendum, przedstawiciele PiS pytali – „czego się boicie?”. My też pytamy – „czego się boicie?” – zżyma się.
Będą kolejne protesty
Protestujący zapowiadają kolejne tzw. strajki szkolne. 10 każdego miesiąca nie będą posyłać dzieci do szkół. Przypomnijmy, zapowiadana przez minister Annę Zalewską reforma, ktora ma być wprowadzona we wrześniu, zakłada m.in. likwidację gimnazjów i powrót do ośmioletniej szkoły podstawowej oraz czteroletniego liceum ogólnokształcącego. Od nowego roku szkolnego, uczniowie obecnych szóstych klas, zamiast trafić do gimnazjów, kontynuowaliby naukę, jako siódmoklasiści w podstawówce.