Rok 2016 na dwóch kółkach. Najgorszy w historii czy przełomowy?

Mizerny przyrost sieci dróg rowerowych, nowy – choć opóźniony – system roweru publicznego, sporo remontów i ułatwień dla rowerzystów. Tak można w dużym skrócie przedstawić mijający rok z punktu widzenia użytkowników dwóch kółek.

W 2016 roku rowerzyści zyskali tylko trzy nowe odcinki dróg rowerowych. Od grudnia można już jeździć po asfaltowej nawierzchni na wale wiślanym między ujściem Białuchy na Dąbiu a mostem Wandy w Nowej Hucie. Wcześniej oddano do użytku dwa krótsze fragmenty zbudowane przy okazji budowy dróg: między trasą S7 a Brzegami i przy Igołomskiej, w rejonie skrzyżowania z Brzeską. W innych miejscach prace albo jeszcze się nie zakończyły (np. przy ulicy Wielickiej oraz Teligi i Ćwiklińskiej), albo jeszcze nie udało się ich rozpocząć, czego najbardziej jaskrawym przykładem jest brak postępów w sprawie ścieżki wzdłuż ul. Zakopiańskiej.

– Nie ma o czym mówić. Najgorszy budżet rowerowy w historii i do tego niezrealizowany. Pieniądze pochodzące ze Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych są przesuwane na kolejne lata, bo nie zostały wykorzystane – ocenia Grzegorz Mazur, współorganizator Krakowskiej Masy Krytycznej. – Minęło dwa i pół roku od referendum, w którym krakowianie opowiedzieli się za rozbudową sieci dróg rowerowych. Dalej nie ma śladów realizacji – podkreśla.

Krytycznie postępy w tej sprawie ocenia również stowarzyszenie Kraków Miastem Rowerów. – To chyba najgorszy rok pod względem inwestycji rowerowych. Miało powstać ponad 17 kilometrów dróg rowerowych. Rzutem na taśmę udało się zbudować drogę dla rowerów na wale Wisły – gdyby nie to, byłoby praktycznie zero – ocenia Marcin Dumnicki, prezes KMR.

Nowa generacja

Niewątpliwie dużym wydarzeniem 2016 roku było uruchomienie zupełnie nowego systemu roweru publicznego Wavelo. Nowe rozwiązania budzą skrajne emocje. Z jednej strony uruchomienie nastąpiło dopiero jesienią, ze względu na odwołania firm startujących w postępowaniu. By spełnić warunki umowy, operator uruchomił niejako pilotażową wersję systemu, z jedynie setką rowerów, rozmieszczonych w rejonie centrum, a z taryfikatora zniknęły „darmowe” minuty i możliwość płatności za pojedyncze wypożyczenie.

Z drugiej strony nowe rowery to zupełnie inna jakość względem dotychczasowych. Są mniej awaryjne (np. łańcuch zastąpiono tzw. wałem Cardana), mają moduł GPS dzięki któremu można je oddawać poza stacjami, a kradzież jest trudniejsza, natomiast cała obsługa została przeniesiona ze stacji do modułu zamontowanego z tyłu roweru. Działający od 13 października system to krok w stronę docelowego systemu, z którego będziemy mogli korzystać od kwietnia: z 1500 rowerów w 150 stacjach i możliwością pojedynczych wypożyczeń.

– Funkcjonowanie systemu ocenimy dopiero za jakiś czas. To jest wielki eksperyment, model którego jeszcze w Polsce nie było. Niewątpliwie system ma swoje plusy, pytanie tylko czy to wystarczy, by ludzie chcieli z niego korzystać. Zobaczymy – komentuje Marcin Dumnicki.

Asfalt zamiast starej kostki

Marcin Wójcik, kierownik zespołu ds. mobilności aktywnej w ZIKiT podkreśla, że system Wavelo jest dla miasta bardzo tani i dał oszczędności, które można było przeznaczyć na poprawę infrastruktury. – Płacimy tylko złotówkę za jeden rower za miesiąc. W tym roku dało to spore oszczędności, które mieliśmy do dyspozycji. Dlatego zleciliśmy remonty za prawie trzy miliony złotych – mówi.

Remontowane były drogi rowerowe czy ciągi pieszo-rowerowe, ale też takie chodniki, gdzie możliwe było dopuszczenie ruchu rowerowego. Z nowej nawierzchni można korzystać m.in. na ul. Lublańskiej, Lubomirskiego, Młyńskiej, Bora Komorowskiego, Brożka, Armii Krajowej, Kapelance czy Powstańców Śląskich. Na Warszawskiej zamiast barwionego asfaltu zastosowano malowanie całej ścieżki, by infrastruktura była bardziej czytelna dla użytkowników. Stopniowo „łatane” są dziury w sieci – połączono np. infrastrukturę przy Bieńczyckiej z rondem Czyżyńskim. Większość nowych nawierzchni wykonywana jest z asfaltu, co z kolei cieszy środowiska rolkarzy.

W coraz większej liczbie miejsc pojawiają się przejazdy rowerowe przez jezdnię obok przejść dla pieszych. – Umożliwiła nam to zmiana przepisów, która dopuszcza utworzenie przejazdu tam, gdzie jest mniej miejsca. Wcześniej prawo na to nie pozwalało – mówi Marcin Wójcik.

Na 37 ulicach pod prąd

W tym roku liczba ulic, na których rowerzyści mogą jeździć „pod prąd”, zwiększyła się aż o 37. To m.in. Wójtowska, Litewska, Chocimska, Chałubińskiego, Św. Jacka i Zapolskiej. Część z nich ma osobno wyznaczony kontrapas, na części jedynie dopuszczono kontraruch i namalowano tzw. „sierżanty”.

– To są drobiazgi, które nie są pomijalne. Marcin Wójcik, na miarę budżetu, którym dysponuje, sporo robi i to daje konkretne korzyści – ocenia Grzegorz Mazur. Przy całej krytycznej ocenie działań miasta zwraca też uwagę na działania wicedyrektora ZIKiT Łukasza Franka. – Wiążemy z nim spore nadzieje. On dużą uwagę przykłada do komunikacji miejskiej, ale jest zwolennikiem przede wszystkim racjonalnej komunikacji, a rowery też się w tym mieszczą – komentuje. Trzeba jednak przyznać, ze zmiany wprowadzane na ul. Kalwaryjskiej i te planowane na Krakowskiej spotkały się z oporem części rowerzystów.

Gadżety

Na ulicach miasta stanęła w tym roku rekordowa liczba 800 stojaków rowerowych, co razem daje 2400 sztuk zamontowanych w ciągu ostatnich kilku lat. Przy dworcu autobusowym, pod estakadą, zamontowany został piętrowy parking rowerowy, na którym w tym tygodniu został jeszcze zamontowany monitoring. Pojawiło się też 50 podpórek na skrzyżowaniach.

W pięciu punktach miasta zamontowane zostały liczniki, które mierzą natężenie ruchu rowerowego: na rondzie Mogilskim, przy moście Kotlarskim, na Bulwarach Wiślanych, Wielickiej i Wadowickiej. Wkrótce ich wskazania mają być dostępne w internecie.