Rośnie strefa podmiejska, a wraz z nią korki
W 2013 roku – 1500, w ubiegłym już 1600. Tak rośnie liczba transakcji na rynku nieruchomości gruntowych w powiecie krakowskim. Ma to swoje odzwierciedlenie w przesuwaniu się granic miejskich. Mimo iż podział administracyjny Krakowa pozostaje bez zmian, rośnie strefa podmiejska, a wraz z nią korki na drogach.
W porównaniu z ubiegłymi latami, ceny gruntów spadły nieznacznie w Skawinie, Zabierzowie i Jerzmanowicach. Wzrosły natomiast w Zielonkach i Świątnikach Górnych. – Niewątpliwie głównym emiterem cenowym jest miasto Kraków, którego sąsiedztwo implikuje najwyższe ceny. Popyt na grunty nieopodal utrzymuje się na stale wysokim poziomie, a im dalej od Krakowa, tym taniej – wyjaśnia Ewelina Wójciak, rzeczoznawca majątkowy z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości.
Dostrzegają to też zarówno deweloperzy, jak i osoby prywatne, które coraz częściej decydują się na zakup gruntów na terenach podmiejskich. W 2014 w powiecie krakowskim te przeznaczone na zabudowę mieszkaniową stanowiły aż 59% wszystkich transakcji.
W samej gminie Skawina zanotowano ich w ubiegłym roku ponad 120, a w 2013 roku było ich o 30 mniej. Zainteresowanie ziemiami za Ruczajem nie dziwi, ponieważ ceny są tam nieraz dwukrotnie niższe niż w przypadku gmin położonych na północy Krakowa.
Pomóc może kolej
Przesuwanie się granic strefy podmiejskiej dostrzega Paweł Hałat, prezes stowarzyszenia Przestrzeń-Ludzie-Miasto. Uważa, że jednym sposobem, aby przeciwdziałać korkom na obrzeżach Krakowa, jest poprawa komunikacji miejskiej i jej promowanie. Jako słuszne rozwiązanie wskazuje też tworzenie parkingów Park & Ride.
– Trzeba pamiętać, że Kraków to duża strefa podmiejska. To, co znajduje się po stronie krakowskiej granicy administracyjnej, to jeszcze nie koniec miasta, bo niedaleko jest już Skawina. Wszystko tu się rozbudowuje i dąży do rozrostu. Problem stanowi obsługa komunikacyjna. Kilka dni temu widziałem Park & Ride prawie pełny, więc widać, że ludzie z niego korzystają. Istotną sprawą jest też szybka kolej aglomeracyjna, dzięki której mniej osób będzie wjeżdżało w granice Krakowa samochodami i korzystała z komunikacji szynowej – tłumaczy.