Rower miejski jednak szybciej?
W czwartek urzędnicy mają przedstawić nowe informacje o uruchomieniu systemu miejskich rowerów. Na razie nie zdradzają szczegółów – zapowiadają jednak, że jest szansa na uruchomienie systemu przed wakacjami. To o wiele później, niż w innych miastach, ale wcześniej, niż jeszcze niedawno oceniano.
Mieszkańcy Krakowa ciągle czekają na uruchomienie systemu miejskich rowerów. Ma on być o wiele bardziej rozbudowany od dotychczasowego – z większą liczbą stacji i rowerów, oraz z modułami GPS, które zmienią sposób wypożyczania i zwracania pojazdów. Problem w tym, że choć zmiany były zapowiadane od roku, ciągle są na etapie przygotowania. Po kwietniowym rozstrzygnięciu procedury koncesyjnej operator będzie potrzebował jeszcze czasu na uruchomienie systemu, więc na miejski rower szybko nie wsiądziemy.
Oferty wysłane, rozstrzygnięcie w kwietniu
ZIKiT właśnie rozpoczyna jeden z ostatnich etapów postępowania. – Kończymy pracę nad koncesją, w czwartek podamy wszystkie szczegóły. Dziś wysyłamy zaproszenia do składania ofert i wtedy dopiero będziemy mogli powiedzieć więcej. Gdybyśmy wcześniej podali oczekiwany harmonogram rozwoju roweru czy ramową politykę cenową, naruszylibyśmy prawo tych firm do równego traktowania – tłumaczy Michał Pyclik z biura prasowego Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.
Urzędnicy mają w czwartek przedstawić rozwiązanie, które pozwoli uruchomić system szybciej. Szybciej – to znaczy nie po Światowych Dniach Młodzieży, jak można było niedawno przeczytać w prasowych doniesieniach. – Jest pomysł na to, by system ruszył jeszcze w maju czy w czerwcu. Czy się uda, będzie ostatecznie wiadomo 12 kwietnia, w dniu rozstrzygnięcia postępowania – mówi przedstawiciel miejskiej jednostki.
Przerwa na ŚDM?
Wiele jednak wskazuje na to, że podczas samych ŚDM rowery miejskie i tak nie będą funkcjonować. Cztery spośród pięciu firm biorących udział w postępowaniu zastrzegło sobie taki warunek, argumentując, że nie będą w stanie obsłużyć systemu w tych newralgicznych dniach.
Urzędnicy podkreślają, że cały proces koncesji jest skomplikowany i że ta forma zapewni funkcjonowanie systemu przez osiem lat – włącznie z zimami, a nie tak jak dotychczas na jeden sezon. Operator, mając kilkuletnią perspektywę współpracy, będzie mógł np. wprowadzać dodatkowe promocje, a jego zarobki będą zależeć od częstotliwości wypożyczeń.
– Naszym celem nie jest ściganie się z innymi miastami na termin uruchomienia roweru czy też wielkość systemu. Naszym celem jest oddanie w ręce użytkowników systemu roweru miejskiego czwartej generacji. Na takim docelowym rozwiązaniu się skupiamy, a nie na rozwiązaniach cząstkowych czy tymczasowych – podkreśla Michał Pyclik.