Rozbiór Puszczy Niepołomice. „Timing tego był fatalny”
Mecz Żubrów z Ruchem Chorzów kończył inauguracyjną kolejkę I ligi. Bardzo się przeciągnął z powodu awarii, przez którą nie działała transmisja i system VAR wspomagający pracę sędziów boiskowych. Przy stanie 0:0 Łukasz Sołowiej nie wykorzystał rzutu karnego. W drugiej połowie prowadzenie niepołomiczanom dał Radosław Kanach, jednak nie utrzymali go do końcowego gwizdka. Nie wykorzystali innych sytuacji na gole i w 87. minucie Ruch wyrównał.
Trener Tomasz Tułacz żałował, że nie udało się wygrać, ale docenił remis. W kadrze pozostali nieliczni piłkarze, którzy jeszcze niedawno reprezentowali klub w ekstraklasie. Po spadku odeszło już 16 zawodników. Uważa, że na nowo tworzony zespół mierzył się z jednym z faworytów.
Miał wykonywać stałe fragmenty, wykupił go inny klub
Przeciwko Niebieskim nie wystąpił pomocnik Jakub Serafin. Kapitan przeniósł się drużyny z tej samej ligi. Przejęła go Miedź Legnica, która aktywowała klauzulę wykupu. Transfer został potwierdzony po meczu.
– Mając zawodnika, który ma klauzulę odstępnego, w każdym okienku transferowym musimy się liczyć, że taka sytuacja nastąpi. Niestety timing [czas – przyp. red.] tego był fatalny, bo zostało do dopięte w dniu meczu, a my dzień wcześniej mieliśmy trening, na którym Kuba wykonywał wszystkie stałe fragmenty. Dzisiaj było to widać i nie mam pretensji do Michała Walskiego i Mateusza Cholewiaka, ale to są właśnie takie niuanse – komentował Tułacz w poniedziałek wieczorem.
Serafin był kolejnym piłkarzem, którego trener stracił w związku z zapłatą innego klubu kwoty zapisanej w umowie. Przed rokiem do Bruk-Betu Termaliki Nieciecza odszedł Kamil Zapolnik, który pomógł Słoniom w awansie do ekstraklasy. Zimą na podobnej zasadzie odeszli Wojciech Hajda (Miedź Legnica) i Lee Jin-hyun (Ulsan HD FC).
„Może liczby same się ułożą”
W tym tygodniu niepołomicką drużynę opuścił także asystent Marcin Prasoł, który pracował tylko kilka tygodni. Szkoleniowiec skorzystał z propozycji dołączenia do sztabu Jana Urbana, nowego selekcjonera reprezentacji Polski. – 10 lat temu z Marcinem zaczynałem tutaj pracę i po dwóch tygodniach dostał propozycję z ekstraklasowego Górnika Zabrze. Śmiejemy się, że jakby chciał w „totka” coś postawić, to też niech na chwilę przejdzie, to może liczby same się ułożą. To dla nas trudna sytuacja, bo był to dla nas duży pozytywny bodziec – jest bardzo dobrym trenerem i super człowiekiem – komentuje Tułacz.
W najbliższym czasie pracę w Puszczy ma rozpocząć nowy asystent.