Rozmowa na dzień dobry. Im więcej pieniędzy będziemy wydawać, tym szybciej polska gospodarka wróci do normy
– Obecnie stopy procentowe w Polsce są na najniższym poziomie od czasu upadku komunizmu, więc czemu nie korzystać? – mówi Mariusz Szajda, ekspert kredytowy.
Osób decydujących się na wzięcie kredytu jest z oczywistych względów znacznie mniej, niż przed wirusem, mimo iż kredyty są tańsze, a stopy procentowe najniższe w historii. Czy warto ubiegać sie teraz kredyt?
Łukasz Jeżak, LoveKraków.pl: Dopadł nas kolejny kryzys gospodarczy, który to z każdym kolejnym tygodniem będzie dawał o sobie znać coraz bardziej. Oszczędności nam się powoli kończą, czy dobrym pomysłem będzie w tej sytuacji skorzystanie z kredytu?
Mariusz Szajda, ekspert kredytowy: Kredyt jest dobrym rozwiązaniem, jeżeli pozyskane pieniądze przeznaczymy na coś konkretnego, na coś, co zaprocentuje dla nas w przyszłości lub stanie się lokatą kapitału. Czymś takim może być na przykład zakup mieszkania, a pojawia się coraz więcej promocji, czy też okazji na rynku wtórnym, jak i pierwotnym. Jest mniej kupujących, dzięki czemu możemy skuteczniej negocjować ceny.
Jeżeli natomiast kredyt planujemy przeznaczyć na pokrycie dziury w budżecie domowym, a nie mamy pewnego zatrudnienia, może to przynieść problemy w przyszłości. Kredyt to dodatkowe obciążenie. Jeśli „przejemy” pożyczone pieniądze, pozostanie nam tylko dług do spłacenia.
Bez względu na to, czy zdecydujemy się na wzięcie kredytu teraz, czy też nie, proszę mi powiedzieć, czy obserwuje Pan obecnie jakieś wyjątkowe okazje na rynku?
Jesteśmy po dwóch nagłych obniżkach stóp procentowych oraz po delikatnym wzroście marż banków, części oprocentowania. Stopy procentowe aktualnie są na poziomie 0,5 proc., to najniżej w historii. W takiej sytuacji oprocentowanie kredytów jest niższe, niż jeszcze trzy miesiące temu, więc jest to pewna okazja.
Jeżeli ktoś szuka kredytu ze stałym oprocentowaniem, nie mylić z ratą równą, to jest to ciekawy moment na wzięcie kredytu hipotecznego, ponieważ obniżone oprocentowanie mamy zagwarantowane na kilka lat do przodu.
Nie jest to jednak wymarzony okres dla osób, które poszukują kredytu z najniższą możliwą marżą. Cel uświęca środki i dużo ważniejsze jest to, co chcemy sfinansować kredytem. Jeżeli na przykład trafi się okazyjnie jakaś nieruchomość do kupienia, to nie powinniśmy obawiać się kredytu. Bank, który udzieli nam teraz kredytu, zawsze można zmienić za jakiś czas na tańszy, jest to tak zwane refinansowanie kredytu, czyli przeniesienie zobowiązania do innego banku.
Zewsząd słyszymy o "tanim" kredycie na mieszkanie w dobie koronawirusa. Czy tego rodzaju kredyt to faktycznie teraz dobry wybór?
Czy kredyt jest tani? Tak, kredyty są tańsze niż przed wirusem. Jest to spowodowane obniżką stóp procentowych. Obecnie stopy procentowe w Polsce są na najniższym poziomie od czasu upadku komunizmu. Takie działanie rządu ma na celu pobudzenie gospodarki. Tanie kredyty zachęcają do ich zaciągania, a im więcej pieniędzy będziemy wydawać, tym szybciej polska gospodarka wróci do normy.
Średnie oprocentowanie kredytów hipotecznych spadło o około 0,7 proc., do 1 proc., a biorąc pod uwagę kredyt na mieszkanie w średniej kwocie 350 tys. złotych na 25 lat, daje to mniejszą ratę o około 150-200 złotych miesięcznie. Może zdarzyć się tak, że na tańsze kredyty niż obecnie, będziemy musieli długo poczekać, więc czemu nie korzystać?
Spadła o 50 proc. liczba zapytań banków do Biura Informacji Kredytowej o zdolność kredytową Polaków, co wskazuje na znacznie niższą sprzedaż kredytów. Jak Pan sądzi, które kredyty odeszły na dalszy plan, i czy ten kryzys na rynku kredytowym może się jeszcze pogłębić?
Nie można powiedzieć, że jakieś kredyty odeszły na dalszy plan, po prostu rynek się zatrzymał lub mówiąc wprost – wyhamował. Z powodu wirusa wiele osób odłożyło zakup mieszkania, domu czy innych rzeczy na później. Nie ma się czemu dziwić, jeśli nie można wyjść z domu, biura sprzedaży deweloperów prawie nie działają, a banki pracują na 50 proc. swoich możliwości. Jest wiele możliwych scenariuszy, ale wiele zależy od tego, jak szybko świat wróci do normalnego życia. Z czasem obostrzenia i restrykcje będą luzowane, dlatego myślę, że rynek wróci do normy, choć pewne kryzysowe regulacje mogą zostać z nami na dłużej.
Doradza Pan na co dzień potencjalnym kredytobiorcom. Jak Pan widzi ten rynek z tej perspektywy, klientów jest coraz mniej, czy wręcz przeciwnie? Z czym borykają się obecnie kredytobiorcy?
Nie ma co ukrywać, klientów jest mniej, ale jest to spowodowane w głównej mierze tym, że jako społeczeństwo mamy teraz inny problem. Co do problemów kredytobiorców, to niestety sytuacja jest złożona. Ze względu na kryzys wywołany wirusem, banki przeszły w awaryjny tryb pracy. Duże banki, jak ING czy PKO BP mocno zastanawiają się, komu udzielają kredytu, w jakiej branży ktoś pracuje, jest to weryfikowane dużo ostrzej, niż przed wirusem. Dodatkowo w części banków zwiększył się minimalny wkład własny.
Część banków nie akceptuje dochodów z działalności lub umów zlecenia, więc o kredyt może być trudniej. Jednakże osoby zatrudnione na umowie o pracę z kredytem nie powinny mieć problemu. Z czasem banki będą musiały wrócić do normalnej pracy, w końcu żyją z udzielania kredytów.