Rozmowa na dzień dobry. „Nie ma silnej Cracovii bez silnej Wisły…”

Szef klubu Koalicji Obywatelskiej Andrzej Hawranek chce, aby to mieszkańcy zdecydowali, jak powinno się zagospodarować stadion, na którym występuje Wisła Kraków. Oprócz tego radny ocenia uchwalony niedawno budżet miasta na 2020 rok.

Zaproponował pan, aby pod konsultacje społeczne poddać pomysł wykorzystania przestrzeni na stadionie Wisły. Kiedy można się spodziewać jakichś kroków w tę stronę?

Andrzej Hawranek, szef klubu KO w RMK: Zaraz po nowym roku chcę stworzyć projekt rezolucji do prezydenta miasta. Skoro pan wojewoda uchyla uchwały kierunkowe, to zdecydowałem się na tę formę.

Moim zdaniem powinny odbyć się konsultacje społeczne, ponieważ są różne zdania co do tego, jak ten obiekt po dokończeniu powinien wyglądać. Klub i kibice mają swoją wizję, mieszkańcy Krakowa swoją, a urząd zaproponował, by przerobić stadion na biurowiec.

Biorąc pod uwagę, że to jedna z droższych (jeśli nie najdroższa) inwestycji w mieście, to jak mamy dokładać kolejne pieniądze, warto, aby było to robione rozsądnie i zgodnie z wolą mieszkańców.

A pan ma swój pomysł?

Radny jest od wykonywania woli i zdania mieszkańców. Moje przekonania w tej sprawie są mniej ważne niż opinie krakowian.

Dobrze. Zbliżamy się do rocznicy (nieskutecznego) przejęcia Wisły Kraków przez „kambodżańskiego członka rodziny królewskiej”. To był ciekawy, ale i trudny rok dla klubu.

Sama akcja „przejęcia” spółki piłkarskiej to w mojej ocenie wielki popis żenady ze strony kierownictwa Wisły, ale też władze miasta się wtedy nie popisały. Spotkanie z tym panem było, mówiąc delikatnie, nieprofesjonalne.

Jestem też zdziwiony, że do tej pory żaden z organów do tego powołanych nie zajął się sprawą, bo moim zdaniem, choć prawnikiem nie jestem, była to próba oszustwa.

Po 10 porażkach wreszcie wygrana. Pana okiem Wisła utrzyma się zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym w ekstraklasie?

Tego powinniśmy sobie wszyscy życzyć, nie tylko klub i kibice, ale też miasto. Gdyby doszło do spadku, to jest to niemalże pewne – byłoby to upadek klubu w tej formie, jaką dziś znamy. A pieniądze, które spółka jest winna miastu, przepadłyby. Powinniśmy więc trzymać kciuki za klub i mieć nadzieję, że wyniki sportowe będą coraz lepsze.

Zawsze uważałem, że nie ma silnej Cracovii bez silnej Wisły i silnej Wisły bez silnej Cracovii.

Jak zwykle w bólach uchwalony został budżet miasta. Jak można ocenić ten dokument? To kompromis czy mus, który pozwoli zachować miasto z dala od niebezpieczeństwa przejęcia go przez komisarza?

„Każdy budżet to równomierne rozkładanie rozczarowań” – bardzo lubię to powiedzenie wprowadzone do obiegu publicznego przez byłego skarbnika miasta pana Leszka Fijała. Tak, to jest kompromis. Wiele poprawek radnych było tak skonstruowanych, że nie do końca wiadomo, jak oceniłaby je Regionalna Izba Obrachunkowa. Warto dodać, że skład jej jest ustalany przez premiera. Można domniemywać, że decyzje mogłyby być nieoceniane tylko i wyłącznie pod kątem merytorycznym.

Budżet to kompromis, setki rozmów, każda strona musiała się troszkę cofnąć. I jeśli nikt nie jest do końca zadowolony, to wtedy jest on dobry.

Powodów do radości na pewno nie mają radni PiS i Przyjaznego Krakowa, których wszystkie poprawki zostały odrzucone. No, chyba że uwzględnił je prezydent w swojej autopoprawce.

Tak, część z nich znalazła się w autopoprawce – zarówno te z klubu Prawa i Sprawiedliwości, jak i z klubu Łukasza Gibały. Po drugie, co ze smutkiem zauważam, najmniej profesjonalne były przygotowane poprawki jednego z radnych Przyjaznego Krakowa. Nie przyłożył się do tego zadania. Być może wynika to z krótkiego stażu i małego doświadczania czy braku wiedzy.

Ale jeżeli wydaje się panu, że wszystkie poprawki koalicji przeszły...

Nie, nie wydaje mi się tak.

To oświadczam, że tak nie było. Sam musiałem się mocno cofnąć i nie jestem z tego faktu szczęśliwy, ale tak, jak napisałem: to jest kwestia odpowiedzialności za miasto.

Czego życzy pan na święta krakowianom?

Mieszkańcom należy życzyć zdrowia i spokoju, to jest nam wszystkim potrzebne. Lubię też życzenia, które usłyszałem na Bałkanach od pewnego starego Serba. Powiedział on, że trzeba życzyć zdrowia i pieniędzy. Bo jak jest dużo pieniędzy, to resztę się kupi (śmiech).