Rozmowa na dzień dobry. Stolarczyk dementuje i liczy na złość piłkarzy

– Porozmawialiśmy wewnątrz drużyny o przyczynach ostatniej porażki – mówi trener Maciej Stolarczyk przed poniedziałkowym spotkaniem Wisły z Rakowem Częstochowa. Początek o godzinie 20.30.

Biała Gwiazda przystąpi do meczu z beniaminkiem (zostanie rozegrany na stadionie w Bełchatowie) po pięciu porażkach z rzędu, w tym drugiej najwyższej przegranej w historii z Legią Warszawa.

Do gry może wrócić Vullnet Basha, jednak problemów zdrowotnych wciąż nie brakuje. Wciąż nie jest gotowy Jakub Błaszczykowski, a w stolicy uraz odnowił się Pawłowi Brożkowi. Jego występ do końca będzie stał pod znakiem zapytania.

Jak pana zespół zareagował na rezultat 0:7 w Warszawie?

Maciej Stolarczyk, trener Wisły: Nie oszukamy rzeczywistości, wiemy w jakiej jesteśmy sytuacji. Porozmawialiśmy wewnątrz drużyny o przyczynach ostatniej porażki. Rozmowa duża nam dała, ale nie będę zdradzał jej przebiegu. Najważniejsze, by złość po tym, co stało się z Legią, a nie powinno, przenieść na boisko.

Po ostatnim spotkaniu było słychać opinie, że drużyna źle wyglądała pod względem fizycznym.

Poziom przygotowania motorycznego jest monitorowany na bieżąco i dostajemy pozytywne wnioski. Parametry są na odpowiednim poziomie. Dla mnie ważne jest, że poza Kubą i Pawłem wszyscy zawodnicy brali udział w treningach, bo do zajęć wrócił także Jakub Bartosz.

Dziennikarze Polsatu Sport poinformowali, że zimą ma się pan przenieść do Jagiellonii Białystok.

Mam do czerwca kontrakt z Wisłą i prowadzenie rozmów z innym klubem byłoby z mojej strony brakiem szacunku. Tym bardziej w sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Zajmuję się tylko jedną kwestią – poprawą gry Wisły. Może to slogan, ale konsekwentnie pracujemy nad tym, by drużyna zaczęła funkcjonować.