Rozpoczął się sezon na głupotę

Od początku tego roku doszło do ponad 22,5 tysiąca pożarów traw i łąk. Najwięcej w województwie mazowieckim i śląskim. – Przeważają pożary wywołane celowo - przez bezmyślność ludzką tych, którzy, pomimo stałych próśb i apeli wciąż kultywują głupią tradycję wypalania suchych traw i pozostałości roślinnych – komentuje mł. bryg. Katarzyna Boguszewska z Komendy Głównej PSP.

Do tej pory w Małopolsce strażacy gasili trawy blisko 1500 razy. W samym Krakowie i na terenie powiatu straż pożarna wyjeżdżała ponad 500 razy. 2014 rok zakończył się na około 1800 interwencjach. Co roku w pożarach ktoś ginie. W tym roku pierwszą ofiarą jest mieszkanka powiatu wołomińskiego.

Strażacy przypominają, że po zimie rośliny są wysuszone – palą się szybko i gwałtownie, a w rozprzestrzenianiu ognia pomaga wiatr. – Osoby, które wbrew logice decydują się na wypalanie traw, przekonane są, że w pełni kontrolują sytuację i w razie potrzeby w porę zareagują. Niestety mylą się i czasami kończy się to tragedią. W przypadku gwałtownej zmiany kierunku wiatru taki pożar bardzo często wymyka się spod kontroli i przenosi na pobliskie lasy oraz zabudowania – mówi Boguszewska.

Również małopolska policja apeluje o rozwagę. – Przypominamy, że takie zachowania są czynem bezprawnym pociągającym za sobą odpowiedzialność karną. Prawo przewiduje karę grzywny, aresztu, a nawet 8 lat pozbawienia wolności, jeżeli zostanie wzniecony pożar – mówi Anna Zbroja z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Już 500 interwencji na terenie  Krakowa

– Każda interwencja zastępów straży pożarnej kosztuje. Jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę zdarzeń związanych z pożarami traw i liczbę zastępów walczących z tymi pożarami to okazuje się, że walka z tym procederem staje się bardzo kosztowana dla podatników – dodaje Zbroja. Oprócz pieniędzy gaszenie traw angażuje ludzi, którzy w tym samym momencie mogą być potrzebni w zupełnie innym miejscu, by ratować np. ofiary wypadku.

Małopolska Izba Rolnicza jest zaś zdania, że wypalanie traw, słomy i zarośli to brutalny sposób niszczenia przyrody i jakości gleby, a wręcz jej pustynnienia. Nie daje nikomu żadnych korzyści, a przeciwnie – przynosi wyłącznie szkody i straty.