Rozszerzenie strefy znów odsunięte w czasie
Radni rady miasta nie podjęli wczoraj decyzji o rozszerzeniu strefy płatnego parkowania. Dyskusja – bardziej niż samej zmiany granic – dotyczyła szczegółowych rozwiązań zawartych w projekcie uchwały, m.in. zezwolenia na darmowy wjazd do strefy dla inspektoratu nadzoru budowlanego i obniżenia opłat dla samochodów elektrycznych.
Korekta wcześniejszych błędów
Dla mieszkańców ulic sąsiadujących ze strefą środowa sesja mogła oznaczać początek końca uciążliwości związanych ze znalezieniem miejsca postojowego. Po marcowym rozszerzeniu obszaru płatnego parkowania szybko okazało się, że problem nie zniknął, tylko przesunął się w inne miejsce. Na brak miejsc zaczęli narzekać przede wszystkim mieszkańcy ulic pomiędzy Wrocławską a nasypem kolejowym, części Grzegórzek i starych Dębnik.
Radni dyskutowali w środę o kolejnym rozszerzeniu strefy, a właściwie o korekcie błędów popełnionych przy poprzednim. Projekt uchwały zawierał jednak jeszcze listę zmian prawnych i to one skupiły na sobie uwagę radnych. Radni zakwestionowali udzielenie pozwolenia na bezpłatny wjazd dla pojazdów organizacji zajmujących się opieką nad zwierzętami i pojazdów inspektoratu nadzoru budowlanego. – Nie rozumiem, dlaczego akurat jedna z kilkunastu inspekcji ma być w taki sposób uprzywilejowana – mówił radny Andrzej Hawranek.
Wielka dyskusja o samochodzie Ptaszkiewicza
Największe emocje wzbudziła propozycja wprowadzenia tańszego abonamentu dla samochodów z napędem elektrycznym lub hybrydowym. Część radnych argumentowała, że Kraków powinien dać jasny sygnał, że wspiera rozwiązania, które obniżają poziom zanieczyszczenia powietrza. Zdaniem radnego Sławomira Ptaszkiewicza nawet propozycja zawarta w uchwale nie była wystarczająca. – Tak sformułowane preferencje dla samochodów z alternatywnym napędem nie są żadną zachętą. Powinno nam wszystkim zależeć, żeby w centrum było takich samochodów jak najwięcej – mówił. Radni zarzucili mu z kolei, że sam jest właścicielem takiego pojazdu i nie powinien występować we własnej sprawie.
Wątpliwości dotyczyły też samego rozszerzenia strefy, np. tego, że miałaby się ona kończyć na ulicy Racławickiej, a nie na alei Kijowskiej, która wydaje się bardziej naturalną granicą. Podniesiony został problem kosztów zmiany granic i przewidywanych zysków z tego tytułu. Ostatecznie radni przedłużyli o dwa tygodnie czas zgłaszania poprawek do projektu uchwały i nie podjęli decyzji dotyczących strefy.