Ruch obrony Krokusa. Prezydent Krakowa o przyszłości centrum
Dyskusje o Krokusie
Informacja o sprzedaży jednego z najstarszych centrów handlowych w Krakowie obiegła całą Polskę. Nowym właścicielem jest krakowski deweloper, który do tej pory nie zdecydował się na oficjalne potwierdzenie tej informacji.
Spekulacje mieszkańców z grupy przeważnie idą w jednym kierunku: wyburzenia niefunkcjonalnego obiektu i postawienia na jego miejscu mieszkań. To wzbudza sprzeciw. Najbardziej radykalne głosy mówią o pozostawieniu w spokoju całego centrum handlowego.
Niektórzy uważają natomiast, że to dobry ruch z uwagi na to, że sam Krokus jest przestarzały i nic nie stoi na przeszkodzie, by funkcja handlu w jakimś zakresie została utrzymana w nowej zabudowie.
Chodzi przede wszystkim o miejsce do zakupów. Auchan to jedyny w rejonie sklep wielkopowierzchniowy. Inne tego typu markety są oddalone o ok. 15-20 min jazdy samochodem (Auchan przy al. Pokoju, Kaufland przy ul. Galicyjskiej lub przy ul. Bratysławskiej).
Zapewnienia prezydenta
21 października w ramach kolejnego ze spotkań z cyklu „Ławka dialogu” poruszony został temat przyszłości Krokusa.
Prezydent Aleksander Miszalski przypomniał, że w planie miejscowym dla tego miejsca działki pod centrum handlowym są przeznaczone pod usługi o wysokości do 55 metrów.
– Mamy świadomość, że mieszkańcy chcą zachować te tereny jako handlowo-usługowe z wielkopowierzchniowym sklepem, bo wielu z tego korzysta. Na razie nie ma żadnego wniosku o zmianę – stwierdził
Mowa o Zintegrowanym Planie Inwestycyjnym, dzięki któremu deweloper mógłby zmienić zapisy planu miejscowego. To narzędzie daje miastu szerokie pole do popisu, ponieważ w trakcie negocjacji i później – podczas konsultacji społecznych – możliwe jest wypracowanie ostatecznego kształtu zmian, które mogłyby zadowolić wszystkie zainteresowane strony.
– Bez względu na to, czy będzie wniosek ZPI, czy do planu ogólnego, miasto nie zezwoli na nic, czego państwo nie chcecie. Możemy rozmawiać z właścicielem terenu, ale to my musimy ostatecznie wydać zgodę. Żadne decyzje nie zapadły – powiedział prezydent.
Aleksander Miszalski natomiast nie obiecał, że sklep zostanie. – Nie mamy wpływu na to, co się stanie. Jeśli właściciel będzie chciał zamknąć sklep, to go zamknie. Jako miasto możemy tylko kształtować politykę przestrzenną – stwierdził.
Do sprawy wrócimy.