Ruch obrony Krokusa. Prezydent Krakowa o przyszłości centrum

Ponad 1,6 tys. osób zapisało się do specjalnej grupy dotyczącej przyszłości centrum handlowego Krokus.

Dyskusje o Krokusie

Informacja o sprzedaży jednego z najstarszych centrów handlowych w Krakowie obiegła całą Polskę. Nowym właścicielem jest krakowski deweloper, który do tej pory nie zdecydował się na oficjalne potwierdzenie tej informacji

Spekulacje mieszkańców z grupy przeważnie idą w jednym kierunku: wyburzenia niefunkcjonalnego obiektu i postawienia na jego miejscu mieszkań. To wzbudza sprzeciw. Najbardziej radykalne głosy mówią o pozostawieniu w spokoju całego centrum handlowego.

Niektórzy uważają natomiast, że to dobry ruch z uwagi na to, że sam Krokus jest przestarzały i nic nie stoi na przeszkodzie, by funkcja handlu w jakimś zakresie została utrzymana w nowej zabudowie.

Chodzi przede wszystkim o miejsce do zakupów. Auchan to jedyny w rejonie sklep wielkopowierzchniowy. Inne tego typu markety są oddalone o ok. 15-20 min jazdy samochodem (Auchan przy al. Pokoju, Kaufland przy ul. Galicyjskiej lub przy ul. Bratysławskiej).  

Zapewnienia prezydenta 

21 października w ramach kolejnego ze spotkań z cyklu „Ławka dialogu” poruszony został temat przyszłości Krokusa.

Prezydent Aleksander Miszalski przypomniał, że w planie miejscowym dla tego miejsca działki pod centrum handlowym są przeznaczone pod usługi o wysokości do 55 metrów.

Ławeczka dialogu
Ławeczka dialogu
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

– Mamy świadomość, że mieszkańcy chcą zachować te tereny jako handlowo-usługowe z wielkopowierzchniowym sklepem, bo wielu z tego korzysta. Na razie nie ma żadnego wniosku o zmianę – stwierdził 

Mowa o Zintegrowanym Planie Inwestycyjnym, dzięki któremu deweloper mógłby zmienić zapisy planu miejscowego. To narzędzie daje miastu szerokie pole do popisu, ponieważ w trakcie negocjacji i później –  podczas konsultacji społecznych – możliwe jest wypracowanie ostatecznego kształtu zmian, które mogłyby zadowolić wszystkie zainteresowane strony. 

 – Bez względu na to, czy będzie wniosek ZPI, czy do planu ogólnego, miasto nie zezwoli na nic, czego państwo nie chcecie. Możemy rozmawiać z właścicielem terenu, ale to my musimy ostatecznie wydać zgodę. Żadne decyzje nie zapadły – powiedział prezydent. 

Aleksander Miszalski natomiast nie obiecał, że sklep zostanie. – Nie mamy wpływu na to, co się stanie. Jeśli właściciel będzie chciał zamknąć sklep, to go zamknie. Jako miasto możemy tylko kształtować politykę przestrzenną – stwierdził. 

Do sprawy wrócimy.