Ruszyły Małopolskie Dni Osób Niepełnosprawnych [Rozmowa]

Zainaugurowane we wtorek wydarzenie ma na celu oswajanie mieszkańców z różnymi formami niepełnosprawności i ukazanie, jak ważne są integracja i równouprawnienie.

Podczas tygodnia uczestnicy będą mogli zmierzyć się w konkurencjach sportowych – biegach, zawodach pływackich i wioślarskich, a także wziąć udział w wydarzeniach kulturalnych – warsztatach tanga, tańca towarzyskiego czy edukacyjnych. O tym, jak wśród małopolan zmienia się podejście do niepełnosprawności, w rozmowie z LoveKraków.pl mówi Bogdan Dąsal – Pełnomocnik Prezydenta Krakowa ds. Osób Niepełnosprawnych.

Jakub Kusy: Zacznijmy od Małopolskich Dni Osób Niepełnosprawnych. To nazwa mocno skrócona.

Bogdan Dąsal: To wydarzenie odbywa się już po raz osiemnasty, a po raz dziesiąty wspólnie z samorządem województwa małopolskiego. Pełna nazwa wydarzenia to Tydzień Osób Niepełnosprawnych „Kocham Kraków z wzajemnością” Małopolskie Dni Osób Niepełnosprawnych.

Czemu one służą? Jaka jest główna idea?

Trzeba wyjść od tego, że Kraków jest metropolią zamieszkiwaną przez największy odsetek osób z niepełnosprawnościami. I miejskie polityki muszą ten fakt uwzględniać, ale z drugiej strony jest też świadomość pełnosprawnych mieszkańców Krakowa, którzy nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Tydzień osób niepełnosprawnych jest tym wydarzeniem, które ma przybliżać mieszkańcom różne zakresy problematyki niepełnosprawności. W tym miejscu zbudowaliśmy miasteczko, w którym ponad czterdzieści organizacji działających na rzecz osób niepełnosprawnych, ale i organizatrów warsztatów terapii zajęciowej, domów pomocy społecznej prezentuje dokonania osób niepełnosprawnych. Są niepełnosprawni, są asystenci, jest scena, na której mają szansę zaprezentować się w całości mieszkańcom Krakowa.

Program wydarzeń obejmuje cały tydzień.

To olbrzymie wydarzenie od Nowej Huty do Bronowic, trudno wymienić wszystkie wydarzenia. W środę będziemy mieli mityng lekkoatletyczny w Kobierzynie, warsztaty tanga na ul. Jana organizowane przez Polski Związek Głuchych. W czwartek w Muzeum Lotnictwa Polskiego organizujemy integracyjny, podkreślam, Dzień Dziecka, bo będą tam maluchy z różnych ośrodków działających na rzecz niepełnosprawnych, ale również z placówek integracyjnych, więc bardzo mocno wybrzmi akcent integracji. Ten harmonogram jest naprawdę wyjątkowo rozbudowany. Należy podkreślić, że dni organizuje nie tylko Kraków, ale cały wianuszek powiatów wokół Krakowa.

Niepełnosprawni wciąż muszą borykać się z barierami, ale pozostaje pytanie: których jest więcej? Tych mentalnych czy, nazwijmy je, infrastrukturalnych?

Niepełnosprawność zawsze generuje deficyt. Osoba niepełnosprawna zawsze będzie miała ciężej niż pełnosprawna. By móc funkcjonować w społeczeństwie, musi mieć pomoc czy w postaci wózka inwalidzkiego, aparatu słuchowego, białej laski, czy asystenta. I to jest to wsparcie. W pewien sposób jest to stygmatyzujące, bo panuje przekonanie, że taką osobę trzeba wesprzeć albo organizacyjnie, albo finansowo. Ale postęp technologiczny powoduje, że osoby niepełnosprawne zyskują samodzielność w coraz większym stopniu. Bariery architektoniczne potrafią utrudnić życie na równi z barierami mentalnymi. I na równi z jednymi i z drugimi trzeba walczyć.

W naszym kraju owa zmiana wydaje się rodzić powoli i w strasznych bólach.

Bezdyskusyjne jest to, że jest to proces który się dzieje. Ja na wózku jestem od 36 lat i zmiany następują. W coraz większym stopniu osoby niepełnosprawne postrzegane są jako integralny element społeczeństwa i jeżeli też w sposób mądry pokierujemy politykami wspierającymi, ten proces będzie zachodził szybciej. Już teraz niepełnosprawni są aktywni, zakładają rodziny, pracują, płacą podatki. Na przestrzeni lat udało się doprowadzić do tego, że ta integracja jest taka, jak to powinno wyglądać.

Dla mnie uderzająca jest zmiana w sferze językowej –  praktycznie zniknęło słowo „inwalida”, nie mówimy osoba niepełnosprawna, a osoba z niepełnosprawnościami. Przyznam, że byłem zaskoczony, wertując podręcznik do klasy pierwszej szkoły podstawowej, w którym na rysunkach pojawiają się dzieci z niepełnosprawnościami. Szkoła zaczęła uczyć otwartości?

To ma też cały szereg swoich aspektów. Z jednej strony mamy do czynienia z pewną poprawnością, która generuje taki a nie inny sposób mówienia o osobach niepełnosprawnych, ale z drugiej strony wśród członków społeczeństwa mamy coraz większą wiedzę. To powoduje, że bardziej rozumiemy niepełnosprawność, a jeśli rozumiemy, to bardziej ją oswajamy, nie boimy się i zaczynamy ją traktować w sposób normalny, tak jak powinna być traktowana. Dzięki temu nie odwracamy się od tych ludzi. Jestem przekonany, że to co pan powiedział o szkole, która przybliża najmłodszym tematykę niepełnosprawności, zaowocuje w przyszłości tym, do czego dążymy.

Czemu zawdzięczamy te zmiany? Czy to kwestia „wyjścia z szaf”, większej aktywizacji osób niepełnosprawnych i ich obecności w przestrzeni publicznej czy wspomnianej edukacji?

Te wszystkie wątki, o których pan mówi, jednocześnie się wydarzają. Niepełnosprawności nie można traktować jako homogenicznej całości. Niepełnosprawność intelektualna, niepełnosprawność umysłowa zawsze będzie generowała sytuację, która wymaga innego wsparcia, ale osoby np. z niepełnosprawnością ruchową coraz częściej zyskują większą samodzielność i funkcjonują na równi z innymi członkami społeczeństwa. Jeszcze parę lat temu problemem nie do przejścia była komunikacja miejska, udało się doprowadzić do tego, że te bariery zniknęły. I niepełnosprawni są po prostu obecni. Mało kto wie, że Kraków jest największym ośrodkiem akademickim kształcącym największą liczbę niepełnosprawnych studentów. Dzięki temu wszyscy dostrzegamy niepełnosprawność w innym obrazie.