Rzecznik prezydenta Majchrowskiego: Te braki Krakowa są przerysowane
W poniedziałek na naszych łamach pojawił się artykuł dotyczący rozmowy, jaką przeprowadzili gdańscy urzędnicy z byłym mieszkańcem Krakowa. Marek Kowalik wylał gorzkie żale na miejskim portalu. Nasi czytelnicy w komentarzach przyznawali rację 28-latkowi. Całą sytuacją zdziwiona jest rzecznik prezydenta Jacka Majchrowskiego.
Przypomnijmy, że kilka dni temu na stronie gdansk.pl (oficjalna strona miejska) pojawił się wywiad z Markiem Kowalikiem. Stwierdził on, że Kraków nie jest do życia, ponieważ jest zatłoczony, zanieczyszczony. Ponadto wszelkie inwestycje są wykonywane z myślą o turystach, a władza nie liczy się ze zdaniem obywateli. Pochwalił za to mundury kierowców i motorniczych MPK oraz system biletów czasowych.
Jak zauważył jeden z naszych czytelników, Kowalik pracuje w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego. Wcześniej praktykował w urzędzie miasta Krakowa i sądzieokręgowym, następnie pracował w krakowskim MPK.
W Gdańsku można zwolnić
Emilia Salach, Kierownik Referatu Prasowego w magistracie gdańskim nie widzi nic złego w takim promowaniu miasta. – To ciekawa historia. Na spotkanie mieszkańców z prezydentem Pawłem Adamowiczem przybył również pan Kowalik. Wypowiedział swoje zdanie, a po dyskusji jeszcze chciał dokończyć swój wątek. Zaproponowaliśmy mu możliwość wypowiedzenia się na łamach naszej strony – tłumaczy Salach.
Urzędniczka twierdzi, że obecnie do Gdańska przyjeżdża coraz więcej osób z południa kraju. – Chcą zwolnić, odnaleźli u nas swojego ducha. Zauważyliśmy przez to ruch w meldunkach. Przyciągamy ludzi w wieku produktywnym, aktywnych. Dzięki temu powstaje u nas coraz więcej firm – dodaje Emilia Salach.
„Przerysowane” braki
Monika Chylaszek, rzecznik prasowy prezydenta Jacka Majchrowskiego, wyraża zdziwienie i twierdzi, że sama niczego takiego by nie opublikowała na miejskim portalu. W tej sprawie kontaktowała się również ze swoim odpowiednikiem w Gdańsku. – Stwierdziłam, że nie przyszłoby mi na myśl, aby publikować taką rozmowę na miejskiej stronie i w ten sposób deprecjonować inne miasto – mówi Chylaszek.
– Wiadomo, że każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony, ale nie na barkach innych. Współpraca polega na tym, że się wzajemnie uczymy, a nie wytykamy palcami. Duże miasta mierzą się z podobnymi problemami. Jasne jest, że czy to we Wrocławiu czy Gdańsku jest kilka rozwiązań, z których można by skorzystać, tak samo inne miasta podpatrują nas. Uważam jednak, że braki Krakowa w tym artykule są przerysowane i nie do końca sprawiedliwie opisane – dodaje rzecznik Jacka Majchrowskiego.
A jakie jest Wasz zdanie?