Są pieniądze, nadziei niewiele [Rozmowa]
Działacze antysmogowi mają coraz mniej nadziei na to, że we wtorek prezydent Andrzej Duda podpisze ustawę antysmogową. Prawnie dokument się broni, jednak naciski środowiska są bardzo duże. Zewsząd padają głosy, że będzie to test na odpowiedzialność społeczną głowy państwa. Tymczasem kolejna rzeka pieniędzy z Unii Europejskiej ma zasilić kasę województwa i miasta w walce o czyste powietrze.
Zintegrowany program LIFE-Małopolska otrzymał blisko 10 mln euro. Warte jest odnotowania, że został oceniony przez Komisję Europejską jako najlepszy z 39 zgłoszonych. Głównym założeniem programu jest oczywiście poprawa powietrza, najpóźniej do 2023 roku. Na to będzie wraz ze środkami krajowymi 70 mln złotych.
Najważniejsze założenia
Po pierwsze zostanie stworzona sieć ekodoradców, którzy będą działać w 37 gminach. Do ich zadań będzie należało m.in wspieranie gmin w realizacji Programu ochrony powietrza. Jednak najważniejszym zadaniem będzie po prostu pomaganie ludziom – doradzanie w sprawie źródła ocieplania oraz termomodernizacji domów i mieszkań.
Czy będą chętni, by podjąć się tej pracy? Wiemy już, ile taki ekodoradca będzie zarabiać. – Pula zaplanowana w projekcie to maksymalna stawka 77 euro brutto z kosztami pracodawcy za dzień roboczy, co w praktyce oznacza wynagrodzenie około 4 400 zł brutto miesięcznie – informuje Agnieszka Grybel-Szuber, rzecznik prasowy urzędu marszałkowskiego. Ekodoradcy zostaną zatrudnieni najpóźniej do 31 marca 2016 r.
Oprócz doradców projekt przewiduje m.in. wzmocnienie obsługi administracyjnej Krakowa, by przyjmowanie wniosków o dofinansowanie wymiany pieców i późniejsze kontrole, były sprawniejsze. Środki pójdą również na cele edukacyjne i informacyjne. Otwiera się również pole do popisu dla naukowców i specjalistów, którzy będą pracować przy analizie wariantów wdrożenia w naszym mieście stref ograniczonej emisji komunikacyjnej.
Krakowski Alarm Smogowy z 1,2 mln zł
Założenia programu mówiły o partycypacji strony obywatelskiej. Stąd obecność m.in. Krakowskiego Alarmu Smogowego, który będzie odpowiedzialny za realizację kampanii edukacyjnej nie tylko w Krakowie, ale również województwie.
– Obecność w projekcie Krakowskiego Alarmu Smogowego jest czymś naturalnym. Organizacja ta już wielokrotnie pokazała, że zasługuje na miano eksperta w dziedzinie ochrony powietrza – trzyma rękę na pulsie i jest świetnie zorientowana w tym, jakie działania są prowadzone nie tylko w naszym kraju, ale też w całej Europie – mówi przedstawicielka marszałka małopolski. Z tego, co mówią pracownicy UMWM, to właśnie KAS poinformował władze województwa o możliwości ubiegania się o dofinansowanie z KE i aktywnie wspierał tworzenie projektu.
KAS będzie miał budżet w wysokości blisko 400 tys. euro. Jednak sama organizacja wiele na tym nie zarobi. Zarobią inni. Producenci oraz dystrybutorzy materiałów promocyjnych i edukacyjnych będą mieli zajęcie przez sześć lat. Do tego zostaną zakupione przenośne pyłomierze (pięć sztuk). – Z puli tych środków zostaną również sfinansowane trzy duże konkursy grantowe dla organizacji pozarządowych z terenu Małopolski – dodaje Agnieska Grybel-Szuber.
Rozmowa z Andrzejem Gułą, prezesem Polskiego Alarmu Smogowego
Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: Program LIFE i i blisko 10 mln euro na ten cel to wasz sukces czy zarządu województwa?
Andrzej Guła, prezes PAL: Możemy mówić o synergii i współpracy między stroną społeczną oraz samorządową.
Jak konkretnie skorzysta na tym programie Kraków i województwo?
Do tej pory potężną barierą dla działań naprawczych był brak ludzi w gminach, którzy mogliby się zająć tematem niskiej emisji. Inaczej jest oczywiście w naszym mieście, gdzie mamy odpowiedni wydział w magistracie i niezbędne doświadczenie. Gorzej jest w mniejszych gminach, gdzie praktycznienie ma żadnych zasobów instytucjonalnych, aby tworzyć programy likwidacji niskiej emisji, wspierania mieszkańców w pozyskiwaniu środków na wymianę pieców na te ekologiczne czy dotacji na nowe kotły węglowe spełniające wymagania emisyjne. Projekt LIFE wypełni tę lukę.
Również KAS będzie brał czynny udział w programie z budżetem 400 tys. euro.
Wymogiem udziału w programie było uczestnictwo różnych podmiotów: publicznych i społecznych. Uformowało się takie typowe konsorcjum, które chciało realizować program. My jako część tego konsorcjum zostaliśmy pozytywnie zweryfikowani i między innymi stąd nasz udział.
Będziemy pokazywać, jakie są korzyści przychodzą wraz z likwidacją niskiej emisji i jak korzystać z funduszy strukturalnych itd. Będziemy budować świadomość na temat zagrożeń. Warto podkreślić, że nie zarobimy na tym, tylko będziemy przekazywać środki mniejszym inicjatywom lokalnym, które chcą działać i przyczynić się do polepszenia powietrza. Nazywa się to regranting.
Pojawiła się informacja, że członkowie KAS-u będą zarabiać tyle, ile ekodoradcy.
Nie, to nieprawda. Zostanie stworzony jeden etat. Ta osoba będzie odpowiedzialna za realizację zadań z projektu. Dlatego nie można mówić o zysku..
Kiedy projekt rusza?
Już ruszył. Wkrótce będziemy uruchamiać fundusze. Przygotowujemy system naboru wniosków od społecznych inicjatyw lokalnych i w trybie konkursowym będziemy je rozdzielać.
Zna pan takie podmioty, które już można wskazać jako warte uwagi?
Obserwuję, że budzi się w Polsce społeczeństwo obywatelskie, również w sprawach związanych z powietrzem. Zgłaszają się do nas ludzie, bo zdają sobie sprawę ze szkodliwości życia w takim środowisku. Myślę, że w ciągu 2-3 lat będzie ich coraz więcej. Mamy teraz Podhalański i Rabczański Alarm Smogowy, choć warto dodać, że pojawiają się też inicjatywy spoza sieci „alarmów”. Rola społeczeństwa jest nie do przecenienia, ponieważ to właśnie ono będzie naciskać na rządzących, bo podejmowali decyzje zgodne z ich oczekiwaniami.
Obecnie wymiana pieców jest dramatycznie wolna. Wojewódzki inspektor środowiska, Paweł Ciećko, stwierdził, że w takim tempie zlikwidujemy niską emisję za 200 lat. Więc musimy to przyspieszyć. A w gminach poza Krakowem dynamika jest bliska zeru.
Coś może ruszyć we wtorek, kiedy to będziemy mieć kolejny sądny dzień. Bardzo możliwe, że prezydent nie podpisze ustawy.
To będzie bardzo zła wiadomość. Samorząd wojewódzki nie będzie dysponował żadnymi narzędziami do likwidacji niskiej emisji, która jest dominująca jeśli chodzi o wytwarzanie smog. Ustawa antysmogowa miała w tym pomóc – innym metodami niż zakaz palenia węglem. Tak jest w na przykład w Czechach – od 2022 roku wszystkie kotły będą musiały spełniać określone standardy emisyjne.
Ustawa jest o tyle dobra, że niczego nie narzuca. Każda gmina ma swoją specyfikę. W danym miejscu zakaz palenia węglem nie będzie potrzebny, w Krakowie zaś może okazać się niezbędne, ponieważ mamy niekorzystne położenie. Tak samo inaczej do problemu podejdzie Małopolska, a inaczej Śląsk czy województwo Warmińsko-Mazurskie, gdzie problem praktycznie nie istnieje i żadnych działań podejmować nie będzie trzeba. Środki byłyby więc szyte na miarę.