Sąd zakazał szefowi krakowskiej KO publikacji materiału o referendum. Musi przeprosić i zapłacić 3 tys. zł

Przewodniczący krakowskiej KO musi przeprosić Wojciecha Jakubowskiego i zapłacić 3 tys. zł na cele charytatywne. Sąd wydał orzeczenie w trybie referendalnym po kilku godzinach.

Orzeczenie po kilku godzinach rozprawy

Dziś (środa) przewodniczący krakowskiej Koalicji Obywatelskiej Szczęsny Filipiak usłyszał postanowienie w Sądzie Okręgowym w Krakowie. Sprawa trwała zaledwie kilka godzin, bo odbywała się w specjalnym trybie referendalnym. Sędziowie mają 24 godziny na wydanie postanowienia od chwili złożenia wniosku.

W środę o godzinie 9 odbyło się pierwsze posiedzenie, które potrwało jednak zaledwie kilka minut. Adwokat Jarosław Jezierski reprezentujący Szczęsnego Filipiaka chciał odroczyć sprawę do czwartku, argumentując, że z sądu nie otrzymał wszystkich wymaganych dokumentów.

Sędzia Sądu Okręgowego Krzysztof Dyl nie przychylił się do wniosku. Powiedział, że adwokat ma pół godziny, aby zapoznać się z dokumentem.

Film już usunięty, ale sąd wydał zakaz publikacji

Rozprawa przed sądem okręgowym w sprawie Szczęsnego Filipiaka
Rozprawa przed sądem okręgowym w sprawie Szczęsnego Filipiaka
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Po zakończeniu przerwy pełnomocnik Szczęsnego Filipiaka przyznał, że polityk usunął już filmik ze swoich mediów społecznościowych.

Mowa o filmiku kolportowanym przez działaczy Koalicji Obywatelskiej, w którym stwierdzono, że inicjator referendum miał kryminalną przeszłość

Tak naprawdę chodziło o Mateusza Jaśkę, który usłyszał prawomocny wyrok za próbę przekupienia dziennikarza za odstąpienie od wykonywania reportażu na temat giełdy kryptowalut.

Sęk w tym, że formalnie Mateusz Jaśko nie jest inicjatorem referendum. To określenie zastrzeżone jest w ustawie do osób, które wchodzą w skład komitetu. W Krakowie mamy 21 takich osób.

Jarosław Jezierski wnioskował o umorzenie postępowania z tego względu, że Szczęsny Filipiak usunął filmik, a także udostępnił oświadczenie radnych klubu Koalicji Obywatelskiej. W tym oświadczeniu przyznali, że mówiąc o kryminalnej przeszłości nie mieli na myśli inicjatorów referendum.

– To nagranie nie było o inicjatorach referendum. Nie chodziło o wnioskodawcę (Wojciecha Jakubowskiego – red.). Powiązanie z Zondacrypto też było bezprzedmiotowe – mówił Jarosław Jezierski.

Spór o definicję „inicjatora”

Rozprawa w trybie referendalnym Wojciech Jakubowski kontra Szczęsny Filipiak
Rozprawa w trybie referendalnym Wojciech Jakubowski kontra Szczęsny Filipiak
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jan Hoffman, jeden z inicjatorów referendum, a zawodowo radca prawny, który reprezentował Wojciecha Jakubowskiego, odpowiedział: – W istocie oświadczenie pana mecenasa potwierdza najważniejsze okoliczności, że zostało udostępnione nagranie, a później usunięte. Z uwagi na fakt treści samego wniosku chcę wskazać, że nie wnosimy o to, aby nakazać usunąć ten film. My wnosimy, aby ten film nie był dalej publikowany – zakazać publikacji.

Po przerwie pełnomocnik Szczęsnego Filipiaka argumentował: – Z wydruków wynika powiązanie i bycie inicjatorem referendum przez pana Jaśkę. Dla odbiorców informacji, mieszkańców Krakowa inicjatorem jest osoba, która wyszła z pomysłem zorganizowania referendum, napędzała tę inicjatywę. Pan Jaśko był mocno zaangażowany i był inicjatorem referendum jeszcze zanim pojawił się oficjalny wniosek. On to propagował inicjatywę referendum. Trzeba pana Jaśkę traktować jako inicjatora referendum, on aktywnie działa, aby doszło do referendum.

Pełnomocnik Szczęsnego Filipiaka w pewnym momencie powiedział, że mieliby problem z publikacją sprostowania, bo jeden z formalnych inicjatorów referendum Zbigniew Szkoda usłyszał wcześniej wyrok karny za pomówienie.

Jan Hoffman odpowiedział: – Inicjator to jest pojęcie ustawowe. Na panu Szczęsnym spoczywa duża odpowiedzialność za słowa, bo jest radnym wojewódzkim, a także szefem ważnej struktury politycznej w Krakowie.

Filipiak: Nie jestem autorem materiału

Rozprawa w trybie referendalnym Wojciech Jakubowski kontra Szczęsny Filipiak
Rozprawa w trybie referendalnym Wojciech Jakubowski kontra Szczęsny Filipiak
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Szczęsny Filipiak bronił się przed sądem: – Celem był jeden, aby pokazać mieszkańcom Krakowa, kim jest Mateusz Jaśko. Chodziło o wykazanie jego przeszłości i tego, że jest skazany za bardzo poważną rzecz: próbę wręczania dziennikarzowi miliona złotych łapówki. Trzeba zdać sobie sprawę, że osoba prawomocnie skazana nie może kreować rzeczywistości w Krakowie, a tak się dzieje. Nie chodziło nam o naruszenie dóbr osób, które złożyły wniosek o przeprowadzenie referendum.

Filipiak dodał: – Nie jestem autorem materiału. Pan Jaśko już wiele miesięcy wcześniej zaczął używać słowa o referendum na swoim profilu, który obserwuje kilkadziesiąt tysięcy osób.

Przewodniczący krakowskiej KO tłumaczył: – Otrzymałem filmik, że mogę go użyć. Nie przeprowadziłem procesu analitycznego, tylko wrzuciłem ten filmik. Przyznałem, że użycie słowa „inicjatorzy" nie było zbyt zręcznym określeniem.

Na pytanie o autora materiału Filipiak odpowiedział: – Nie jestem w stanie powiedzieć, od kogo dostałem ten filmik. Od kilku tygodni tych materiałów po stronie referendalnej jak i przeciwników referendum są setki. Ja zbieram w swoim telefonie.

„Gdybym był przewodniczącym, zrobiłbym wszystko, aby Jaśko nie był w żadnym gremium”

Rozprawa w trybie referendalnym Wojciech Jakubowski kontra Szczęsny Filipiak
Rozprawa w trybie referendalnym Wojciech Jakubowski kontra Szczęsny Filipiak
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Szczęsny Filipiak powiedział: – Gdybym był przewodniczącym dzielnicy V Krowodrza, to zrobiłbym wszystko, aby Mateusz Jaśko nie był w żadnym gremium rady dzielnicy.

Tym sposobem nawiązał do słów Wojciech Jakubowskiego. Mówił, że głosami radnych Koalicji Obywatelskiej jest przewodniczącym komisji na Krowodrzy. 

Wojciech Jakubowski odpowiedział: – Jeśli Mateusz Jaśko jest związany z kimkolwiek w Krakowie, to z organizacją Szczęsnego Filipiaka, poprzez to, że radni związani z KO powołali go przewodniczącego komisji i jednym ruchem mogliby go odwołać – a tego nie robią.

Jarosław Jezierski podsumował: – Zamiarem Szczęsnego Filipiaka nie było w żadnym stopniu sugerowanie kryminalnej przeszłości inicjatorom referendum.

Postanowienie sądu: zakaz publikacji, przeprosiny i 3 tys. zł na cele charytatywne

Sąd Okręgowy w Krakowie zakazał Szczęsnemu Filipiakowi publikowania oraz rozpowszechniania materiału propagandowego dotyczącego inicjatorów referendum. 

Nakazał również sprostowanie nieprawidłowych informacji poprzez przeproszenie Wojciecha Jakubowskiego oraz publikację przeprosin w dzienniku lokalnym.

Szczęsny Filipiak musi także wpłacić 3 tysiące złotych na wskazaną przez powoda organizację pozarządową – Fundację Centrum Praw Kobiet z Warszawy.