Sandomierski po meczu: Nie mieliśmy prawa przegrać
Szlagier 27. kolejki ekstraklasy padł łupem Legii Warszawa. Klub ze stolicy strzelił w Krakowie dwie bramki. Cracovia mimo wielu sytuacji zdołała trafić tylko raz.
Szanse, by w pojedynku z Legią przy komplecie widzów wywalczyć przynajmniej punkt, były spore. Cracovia częściej dochodziła do sytuacji strzeleckich. – Za samą walkę punktów nie przyznają. Cóż nam z dobrego wrażenia? – mówił po przegranym meczu bramkarz Pasów Grzegorz Sandomierski. – Dwóch ostatnich meczów nie mieliśmy prawa przegrać. Powinniśmy mieć przynajmniej o dwa punkty więcej – dodał.
W sobotnim meczu szybko padły bramki, a w kolejnych minutach obie drużyny szukały kolejnych trafień. Rozstrzygnięcie padło dopiero w 83. minucie po golu Aleksandara Prijovicia. Piłkarze i trener Cracovii nie mogli się z tym pogodzić, sugerując arbitrowi, że wcześniej faulowany był Mateusz Cetnarski. – Nie będę oceniać pracy sędziego. Poszliśmy na całość. Chcieliśmy wygrać ten mecz. Gdzieś trochę się zagalopowaliśmy. Z boiska widziałem to inaczej. Być może wnioski będą inne, kiedy na spokojnie przejrzymy nagranie – tłumaczył zawodnik Pasów.
W samej końcówce sędzia podyktował dla gospodarzy rzut wolny. Szczęścia pod bramką Arkadiusza Malarza szukał nawet bramkarz Cracovii. – Byłem dość blisko. Piłka przeszła mi gdzieś po głowie. Zabrakło jednak instynktu strzeleckiego. Chciałem, żeby było nas o jednego więcej, ale szkoda, że się nie udało – zakończył Sandomierski.