„Sąsiad dymi kopciuchem, ludzie bezradni”. Polski Alarm Smogowy apeluje

Za nieco ponad rok w Małopolsce wejdzie w życie zakaz używania kotłów na węgiel i drewno klasy 3 oraz 4. Tymczasem w regionie wciąż nie wymieniono wszystkich najbardziej trujących „kopciuchów”.

Wszyscy chcą czystego powietrza

Gminy krakowskiego obwarzanka wciąż walczą ze smogiem. W naszym ostatnim artykule analizowaliśmy, jak radzą sobie z wymianą najbardziej trujących kopciuchów. Przypomnijmy, że od 1 maja ubiegłego roku ich używanie jest zakazane w całej Małopolsce.

Tymczasem, jak wynika z najnowszego raportu Polskiego Alarmu Smogowego, blisko 140 tysięcy budynków jednorodzinnych w województwie nadal ogrzewanych jest wyłącznie za pomocą urządzeń, które nie spełniają wymagań, określonych w małopolskiej uchwale antysmogowej.

Ich dalsze użytkowanie stanowi rażące naruszenie prawa i bezpośrednio przyczynia się do wysokiego poziomu zanieczyszczenia powietrza.
Polski Alarm Smogowy

Tymczasem trzeba mieć na uwadze, że za nieco ponad rok, od 1 stycznia 2027 roku, zgodnie ze wspomnianą uchwałą, zabronione będzie używanie kotłów na węgiel i drewno klasy 3 oraz 4. Ma to być kolejny krok do wyeliminowania wysokoemisyjnych urządzeń grzewczych.

Wciąż spalają odpady

W opublikowanym niedawno raporcie PAS zwraca uwagę, że w Małopolsce dochodzi do lekceważenia antysmogowego prawa. Co więcej, autorzy publikacji zauważyli, że gminy są mniej aktywne w zakresie kontroli palenisk.

Porównując rok do roku, liczba kontroli palenisk spadła aż o 30 proc. – z 35,3 tys. do 24,7 tys. – Co więcej, 14 gmin nie przeprowadziło w ubiegłym roku nawet minimalnej liczby kontroli, wymaganej przez Program ochrony powietrza – zaznacza Natalia Matyasik z Polskiego Alarmu Smogowego.

Krzysztof Kalinowski

Wylicza, że tylko 7 proc. kontroli zakończyło się wykryciem naruszenia uchwały antysmogowej, a 3 proc. potwierdziło spalanie odpadów. 

– O ile w przypadku spalania odpadów można przypuszczać, że jest to zjawisko stosunkowo rzadkie i trudne do wykrycia, o tyle niska wykrywalność nieprzestrzegania uchwały antysmogowej budzi zdziwienie, szczególnie biorąc pod uwagę, ile urządzeń, niespełniających wymogów uchwały, znajduje się wciąż w naszym regionie – dodaje Matyasik. 

Wskazuje, że w Małopolsce nadal działają dziesiątki tysięcy nielegalnych „kopciuchów”.

W PAS podkreślają również, że kiedy urzędnik lub strażnik potwierdzi użytkowanie takiego urządzenia, to w aż 9 na 10 przypadków nie kończy się to żadną realną sankcją, ewentualnie pouczeniem. 

Nawet przy wykryciu spalania odpadów, w ponad 54 proc. przypadków nie nałożono mandatu ani nie skierowano sprawy do sądu – przekonują w Polskim Alarmie Smogowym.

Zauważają, że jeśli już nakładane są mandaty, to są relatywnie niskie. Średnio to 163 zł za nieprzestrzeganie uchwały antysmogowej i 224 zł za spalanie odpadów. 

Natalia Matyasik dodaje: – W sezonie grzewczym bardzo często odbieramy telefony od osób, które czują się bezradne wobec sąsiada, spalającego odpady, czy zadymiającego okolicę swoim „kopciuchem”. Ta bezsilność to niestety perspektywa mieszkańców większości małopolskich gmin.

Polski Alarm Smogowy apeluje

Są też jednak i dobre wiadomości. – Na pozytywną ocenę zasługują działania Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, który przygotował specjalny program, dofinansowujący tworzenie i rozwój straży gminnych, miejskich oraz międzygminnych – zaznaczają w PAS.

Zdaniem Natalii Matyasik, tego typu jednostki znacząco podnoszą skuteczność działań kontrolnych

Wciąż jednak zainteresowanie gmin jest zbyt niskie, jak na potrzeby Małopolski
Natalia Matyasik

Na koniec Polski Alarm Smogowy apeluje o podjęcie działań, które zwiększą tempo wymiany starych kotłów na węgiel i drewno.