Sędziowie meczu Śląsk-Wisła: Dopełniliśmy procedur
Śląsk gotowy na mecz
We Wrocławiu wszystko odbyło się tak, jak przed każdym meczem. Gospodarze byli gotowi - przygotowali szatnie dla Wisły i zgodnie z planem wybiegli na rozgrzewkę.
Trener Ante Simundza wystawił jedenastkę, która miała zacząć spotkanie. Śląsk opublikował wyjściowy skład swojej drużyny tak, jak zazwyczaj - na godzinę przed pierwszym gwizdkiem.
Plan A, B i C
Przed kamerami TVP Sport stanął trener Śląska, który przyznał, że musiał przygotować na to spotkanie plan A, B i C. – Informacja o tym, że Wisła nie przyjedzie przyszła w ostatnim dniu. Wcześniej były tylko plotki. Zostajemy profesjonalni – powiedział.
Kibice zebrali się na trybunach, a trójka sędziowska z Tomaszem Kwiatkowskim jako arbitrem głównym wyprowadziła piłkarzy gospodarzy na murawę.
Sędziowie odliczali czas
Punktualnie o 17:30 wybrzmiał pierwszy gwizdek, który rozpoczął odliczanie regulaminowych piętnastu minut oczekiwania na drużynę gości.
Po upływie dziesięciu Tomasz Kwiatkowski zagwizdał drugi raz, a po kwadransie zakończył spotkanie, które się nie odbyło.
Kwiatkowski: Nasza praca ograniczy się do wysłania protokołu
Arbiter stanął potem przed kamerą TVP Sport, gdzie wytłumaczył, jak musieli się zachować sędziowie. – Musieliśmy zachować wszystkie procedury, bo gospodarz był gotowy, aby ten mecz się odbył. Zgodnie z procedurą użyliśmy trzech gwizdków – wytłumaczył.
Dodał, że praca trójki sędziowskiej ograniczy się do wysłania protokołu meczowego.
Mecz z dziećmi i jednostka treningowa
Zamiast meczu Śląsk - Wisła, gospodarze zorganizowali na Tarczyński Arenie spotkanie z dziećmi podającymi piłki i dziecięcą eskortą, a pierwsza drużyna Śląska odbyła jednostkę treningową. Podobnie jak sędziowie.
Prezes Wisły przywitany na rezerwach
W tym samym czasie, o godz. 17:00 rezerwy Białej Gwiazdy rozpoczynały domowe spotkanie z Sokołem Kolbuszowa Dolna.
Na stadionie Prądniczanki pojawili się przedstawiciele pierwszej drużyny i prezes Jarosław Królewski, którego kibice przywitali brawami i skandowaniem nazwiska. Już do przerwy rezerwy Wisły prowadziły 2:0 po golach Kuby Wiśniewskiego i Karola Tokarczyka.