Sędziowie przedłużyli passę Wisły

Seria spotkań bez porażki w wykonaniu Wisły Kraków została przedłużona do dziesięciu. Po remisie 1:1 z Ruchem w Chorzowie pozostanie jednak spory niesmak, bo Białej Gwieździe wydatnie pomogli sędzia Krzysztof Jakubik i jego asystenci.

Bądź na bieżąco z krakowskim sportem. Dołącz do nas na Facebooku >>

Spotkanie przy ul. Cichej było niemal dokładną kopią niedawnych Wielkich Derbów Krakowa. Wisła w pierwszych 45 minutach miała wszystko, by je rozstrzygnąć zanim na dobre się zaczęło. Gdyby Paweł Brożek wykorzystał choć jedną z dwóch doskonałych okazji strzeleckich, krakowianie mogliby przez resztę spotkania beztrosko spacerować w kierunku Krakowa. Najlepszego snajpera Wisły tym razem zawiodła jednak skuteczność, co okazało się brzemienne w skutkach.

Gol Arkadiusza Głowackiego, po doskonałym dośrodkowaniu Łukasza Garguły, zdawał się jeszcze sugerować, że goście mają boiskowe wydarzenia pod kontrolą. Choć cieniem na trafieniu "Głowy" położyły się telewizyjne powtórki, które bez najmniejszych wątpliwości wskazały pozycję spaloną defensora.

Schody zaczęły się kilkanaście minut później, gdy Łukasz Burliga wyskakując do piłki pośladkami znokautował Ostoję Stjepanovica. Macedończyk z rozoraną, mocno krwawiącą wargą opuścił murawę. Mimo błyskawicznego szycia przy linii bocznej, na drugą połowę już nie wyszedł. Zmienił go Michał Nalepa i zaliczył równie kompromitujący występ, co przed kilkoma dniami przeciwko Lechii Gdańsk.

Wolny jak wagon z węglem i zwrotny niczym lotniskowiec USS Enterprise, był jednym z głównych winowajców absolutnej dominacji Niebieskich w środku pola po zmianie stron. W dodatku sprokurował rzut wolny, po którym Filip Starzyński doprowadził do wyrówniania. Oddając jednak Nalepie sprawiedliwość należy przyznać, że cała jedenastka Białej Gwiazdy zagrała znacznie poniżej możliwości i wręcz prosiła się o utratę kolejnych goli.

Z dwóch przyczyn licznik chorzowian ostatecznie zatrzymał się na „jedynce”. Pierwsza z nich, to fura szczęścia krakowskiej defensywy, kilka razy rozpaczliwie powstrzymującej szarże Starzyńskiego, Kwiatkowskiego czy Janoszki. Druga, to niestety kolejny fatalny błąd sędziego  Jakubika. Kilka minut przed końcem, w gąszczu nóg w polu karnym Janoszkę sfaulował Burliga. Gwizdek sędziego milczał, choć przewinienie wiślaka było ewidentne.

To już szósty remis zespołu Smudy w bieżących rozgrywkach, w tym czwarty przywieziony z obcych boisk. Kibice Wisły po stronie plusów bez wątpienia dopiszą fakt, że nadal nikt nie znalazł sposobu na pokonanie ich pupili. Lista minusów wydaje się jednak znacznie dłuższa. Po niezłym początku krakowianie chyba łapią lekką zadyszkę. Fatalne drugie połowy w derbach i Chorzowie oraz kiepska dyspozycja przez godzinę meczu z Lechią sprawiają, że obawy przed szlagierem z Legią Warszawa przybierają na sile.


Ruch Chorzów – Wisła Kraków 1:1 (0:1)

Starzyński 58’ – Głowacki 28’


Ruch: Buchalik, Szyndrowski, Malinowski, Stawarczyk - Dziwniel, Włodyka (Kowalski 77’), Surma, Babiarz, Starzyński (Tymiński 90), Janoszka – Kwiatkowski (Smektała 80’)

Wisła: Miśkiewicz - Burliga, Głowacki, Chavez, Bunoza – Stjepanović (Nalepa 46’), Guerrier, Boguski, Garguła, Sarki (Kamiński 75’) – Brożek (Małecki 62’)


Sędziował: Krzysztof Jakubik

Żółte kartki: Janoszka – Sarki, Nalepa