Sensacja w Pucharze Polski, Garbarnia ogrywa spadkowicza z I ligi!
Nie lada niespodziankę sprawiła w środowe popołudnie drużyna Garbarni Kraków. Brązowi w meczu rundy wstępnej Pucharu Polski wygrali z faworyzowanym GKS-em Tychy 2:0 i zapewnili sobie awans do kolejnego etapu rozgrywek.
Skazywani na porażkę
Przed rozpoczęciem spotkania na papierze zdecydowanym faworytem był GKS Tychy. Rywal Garbarni to bowiem drużyna, która jeszcze w zeszłym sezonie występowała na zapleczu ekstraklasy, a w swoim składzie ma kilku zawodników znanych z gier w ekstraklasie. Tyszanie jeszcze kilka dni temu na otwarcie swojego nowego stadionu grali jak równy z równym z niemieckim FC Koeln, a spotkanie z przedstawicielem Bundesligi przegrali zaledwie 0:1. Za Garbarnią nie przemawiała również jej własna sytuacja kadrowa. Mirosław Hajdo musiał zestawić jedenastkę między innymi bez podstawowego bramkarza - Damiana Drzewieckiego, kapitana zespołu Krzysztofa Kalemby i najlepszego strzelca - Tomasza Ogara. W przypadku całej trójki absencja związana była z kartkami zgromadzonymi podczas spotkań Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim.
Bez kompleksów
- Od początku wiedzieliśmy, że musimy wyjść na boisko bez żadnych kompleksów, to było motywem przewodnim przedmeczowej odprawy. To, co musieliśmy wygrać w pucharze już wygraliśmy, teraz tylko możemy i chcemy - powiedział nam zdobywca jednej z bramek, Michał Górecki. Założenie to udało się zrealizować praktycznie w każdym calu. Garbarnia grała ofensywny i przyjemny dla oka futbol, momentami wyraźnie dominując nad notowanym dużo wyżej rywalem. Efektem takiej gry była bramka zdobyta w 31. minucie przez Mariusza Stokłosę, który potężnym wolejem zamknął dośrodkowanie z Tomasza Liputa. Goście z Tychów próbowali atakować, przedzierali się w okolice pola karnego Brązowych, ale tam tracili jakąkolwiek koncepcję i na dobrą sprawę nie zatrudnili młodziutkiego bramkarza rywala. To Garbarnia wypracowała sobie więcej klarownych okazji do zdobycia bramki na 2:0, a po przerwie golem udokumentował to Michał Górecki. Do końca meczu rezultat nie uległ już zmianie i sensacyjny awans Garbarni stał się faktem. - Wygraliśmy ten mecz ambicją, walką, zaangażowaniem, ale też mądrą grą. Widać było w nas piłkarską złość i to pomogło nam wygrać - stwierdził Górecki, jeden z bohaterów tego spotkania.
Poziom trudności rośnie
Los zadecydował, że kolejnym rywalem Garbarni będzie drużyna z pierwszej ligi - Miedź Legnica. Brązowych czeka więc bardzo ciężki bój, nawet biorąc pod uwagę powrót do składu nieobecnych w środę piłkarzy. W 1/32 finału do Krakowa przyjadą bowiem tacy zawodnicy jak Michał Stasiak, Błażej Telichowski, Wojciech Łobodziński, Bartosz Ślusarski czy Łukasz Garguła - piłkarze mający na swoim koncie łącznie ponad 1000 występów w ekstraklasie. W czwartek powinniśmy poznać dokładny termin tego meczu, który odbędzie się w najbliższą sobotę lub niedzielę. Pewnym jest więc, że Garbarnię czeka niezwykle ciężki bój, choć, jak podkreśla nasz rozmówca Michał Górecki: - Jeśli podejdziemy do tego meczu tak samo jak do dzisiejszego - z zaangażowaniem, walką, dobrym ustawianiem się i asekuracją, spokojnie możemy powalczyć o awans.
Trenerzy po meczu
Kamil Kiereś, trener GKS-u Tychy: Naszym założeniem było zagrać o zwycięstwo, ale to się nam nie udało. Zaczęliśmy dobrze, stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, ale brakowało precyzyjnego dogrania bądź wykończenia. Później mecz się wyrównał, a Garbarnia zdobyła w tym okresie bramkę, która ustawiła przebieg tego spotkania. Rywale grali twardo, nieustępliwie, dobrze ustawiali się na boisku. Taki mecz pokazuje, że nie wystarczy być faworytem, ale trzeba być przede wszystkim kolektywem na boisku. Gratuluję Garbarni awansu do kolejnej rundy.
Mirosław Hajdo, trener Garbarni: Moja drużyna rozegrała niezły mecz z bardzo dobrym przeciwnikiem, rywalem mocnym kadrowo. Chcieliśmy grać w piłkę, a sytuacje, które sobie stworzyliśmy nie wzięły się z przypadku. Przeszliśmy do następnej rundy, zespół pokazał się na tle renomowanego rywala z dobrej strony. Awans do kolejnej rundy jest jednym, ale ten mecz wniesie też dużo pozytywów w zespół przed zbliżającym się sezonem.