Setki tysięcy dla szefów miejskich spółek. „Wierzchołek góry lodowej”

Blisko 3 mln złotych premii otrzymali członkowie zarządów miejskich spółek. Radny Łukasz Gibała nie pozostawia na takiej polityce finansowej Krakowa suchej nitki. Magistrat odbija piłeczkę.

Miejskie spółki komunalne funkcjonują jako narzędzia realizacji zadań publicznych w oparciu o prawo handlowe. W Krakowie głównym celem powinno być zapewnienie ciągłości i jakości kluczowych usług: transportu zbiorowego, dostaw ciepła i wody czy gospodarowania odpadami. 

W obecnej sytuacji finansowej miasta pojawiają się jednak zastrzeżenia co do ich funkcjonowania. Radny Łukasz Gibała (Kraków dla Mieszkańców) zwrócił się do magistratu z wnioskiem o upublicznienie premii, jakie dostali członkowie zarządów poszczególnych spółek komunalnych w zeszłym roku.

W sumie wypłacono blisko 3 mln złotych (brutto). Najwięcej w Wodociągach Miasta Krakowa – łącznie ponad 660,9 tys. zł, następnie w Krakowskim Holdingu Komunalnym (447,2 tys. zł), Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej (442,5 tys. zł) oraz Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania (433,4 tys. zł). 

Usuwanie skutków awarii sieci wodociągowej na Placu Centralnym.
Usuwanie skutków awarii sieci wodociągowej na Placu Centralnym.
Bartłomiej Kołaczek

W Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym suma wynagrodzeń wyniosła prawie 398,3 tys. zł, w spółce Trasa Łagiewnicka blisko 191,7 tys. zł, w Arenie Kraków 179,1 tys. zł, w spółce Kraków Nowa Huta Przyszłości 116,6 tys. zł, natomiast w Agencji Rozwoju Miasta Krakowa łączne wynagrodzenie zmienne zamknęło się w kwocie 83,9 tys. zł. Kwoty podane przez Urząd Miasta Krakowa są kwotami brutto, zatem "na rękę" kwoty są niższe.

Radny krytykuje

Informacje te w swoich mediach społecznościowych skrytykował Łukasz Gibała. – Cięcia w komunikacji? Spóźniony autobus? Podwyżki cen biletów? Spokojnie, to wszystko ma swój głębszy cel. Najwyraźniej musimy zrzucać się na premię dla prezesa MPK – ponad 103 tys. zł, które wypłacono mu w ubiegłym roku – stwierdził.

Dostało się też MPO za oblodzone chodniki i opróżnianie koszy z mniejszą częstotliwością czy Trasie Łagiewnickiej, której budowa zakończyła się trzy lata temu. – Ale prezes spółki (...) wciąż trwa na posterunku. Za to trwanie, poza comiesięczną pensją, otrzymał w ubiegłym roku „skromne” 68 tys. zł ekstra – pisze radny.

Szef klubu Kraków dla Mieszkańców podkreśla, że „w najbardziej zadłużonym mieście w Polsce pieniądze zawsze się znajdą”. – Szkoda tylko, że nie na łatanie dziur w jezdniach, a na łatanie portfeli prezesów. A mieszkańcy coraz częściej z własnej kieszeni muszą łatać dziurę budżetową – podsumowuje.

Setki komentarzy

Wpis wywołał lawinę komentarzy, często niezbyt przychylnych. – W pierwszej chwili uznałem, że jak na roczne zarobki to wcale nie aż tak dużo, a to same premie – zauważa jeden z komentujących. – Jak tak wygląda plan naprawczy budżetu miasta, to ja wysiadam, to jest równia pochyła na dno – twierdzi inny.

Pojawiło się jednak pytanie o to, co zrobiłby Łukasz Gibała

Łukasz Gibała
Łukasz Gibała
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

– Kwoty robią wrażenie na każdym z nas i nie są to małe sumy, ale wszystko jest uwarunkowane ustawą, która mówi, że premie są uzależnione od poziomu realizacji celów zarządczych, wyników finansowych i roku obrotowego spółki, a wysokość nie może przekroczyć trzykrotności ich przeciętnego wynagrodzenia za rok poprzedni. Czyli, jeśli dobrze rozumiem, w przypadku gdyby Pan zarządzał miastem, ustawa byłaby nieistotna? – stwierdza pan Paweł.

– Wysokość tych premii to inicjatywa prezydenta – odpowiedział radny Gibała.

Magistrat: To nie uznaniowość, a prawo

W wyjaśnieniu, pod którym podpisał się wiceprezydent Stanisław Mazur, miasto odpiera zarzuty o brak gospodarności. Urzędnicy podkreślają, że tzw. część zmienna to wynagrodzenie uzupełniające wynikające wprost z ustawy z 2016 roku. 

Pieniądze te nie są przyznawane automatycznie – ich wypłata jest możliwa dopiero po zatwierdzeniu sprawozdań finansowych i udzieleniu członkom zarządów absolutorium za dany rok. 

Co istotne, choć ogólnopolskie przepisy pozwalają na premie w wysokości połowy rocznej pensji, w Krakowie wewnętrzne regulacje są bardziej rygorystyczne: wysokość dodatku nie może przekroczyć 25 proc. wynagrodzenia podstawowego