Skuteczny Brożek, remisy krakowskich zespołów

W trzech poprzednich meczach Paweł Brożek strzelił sześć goli Pogoni Szczecin. W piątkowy wieczór ponownie wpisał się na listę strzelców, ale krakowianie tylko zremisowali 1:1 z Portowcami. Takim samym rezultatem zakończyło się spotkanie Cracovii z Podbeskidziem.

– Będziemy starali się prezentować dobry poziom, jak kiedyś. Chcę, aby kibice widzieli parę ładnych, składnych akcji oraz bramki. To jest interesujące dla każdego, zwłaszcza dla fanów, i na tym mi zależy – zapowiadał przed piątkowym spotkaniem szkoleniowiec Wisły Franciszek Smuda.

Rzeczywiście Biała Gwiazda w meczu z Pogonią zaprezentowała się lepiej niż przed tygodniem w Gdańsku, gdzie przegrała z tamtejszą Lechią 0:1, nie oddając żadnego celnego strzału. Tym razem krakowianie cztery razy uderzali w światło bramki rywala.

Cztery mecze, siedem goli

Wisła wyszła na prowadzenie w 24. minucie. Łukasz Burliga zacentrował do Pawła Brożka, który nie miał najmniejszych problemów ze skierowaniem piłki do siatki. Napastnik Wisły jest bardzo skuteczny w spotkaniach z Pogonią. W trzech poprzednich meczach Brożek sześć razy trafiał do bramki szczecińskiego klubu.

W końcówce pierwszej połowy goście doprowadzili do wyrównania. Fatalny błąd popełnił Maciej Sadlok, po chwili w pole karne wpadł Karol Danielak, którego sfaulował Alan Uryga. Sędzia odgwizdał rzut karny, a do siatki Wisły z 11 metrów trafił Marcin Robak.

Biała Gwiazda kończyła mecz w dziesiątkę po tym jak drugą żółtą kartkę za zagranie ręką otrzymał Richard Guzmics. Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów. – Jedyny pozytyw jest taki, że zaprezentowaliśmy się nieco lepiej niż w Gdańsku. Ciężko być jednak zadowolonym z jednego punktu zdobytego w meczu u siebie. Nie satysfakcjonuje nas to w żadnym wypadku. Widać, że brakuje nam pomysłu na grę, w ofensywie jeszcze się gubimy. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będziemy prezentować się tak, jak w większości spotkań z jesieni – mówił po końcowym gwizdku sędziego pomocnik krakowian Alan Uryga.

Remis Cracovii

We wcześniejszym piątkowym meczu Cracovia zremisowała na wyjeździe z Podbeskidziem 1:1. Pasy wyszły na prowadzenie w 64. minucie za sprawą Miroslava Čovilo, który strzałem głową pokonał źle ustawionego Michala Peskovicia. Wyrównał Maciej Iwański, wykorzystując rzut karny.

– Przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, a spotkanie było nijakie. Pierwsza połowa trochę przespana przez nas, a druga w zasadzie też. Strzeliliśmy bramkę i chyba myśleliśmy, żeby dowieźć ten wynik do końca, co było błędem – podsumował postawę Cracovii w tym spotkaniu jej piłkarz Marcin Budziński.

– Niewiele groźnych sytuacji z jednej i z drugiej strony, dużo walki, gry górnymi piłkami, mało składnych akcji. Myślę, że ten mecz nie mógł się podobać – dodał Budziński.