Słabe zabezpieczenie wizyty B. Komorowskiego. Policja: mężczyzna chciał rzucić krzesłem

Mężczyzna, który według funkcjonariuszy policji miał dokonać zamachu przy użyciu krzesła na prezydenta Bronisława Komorowskiego, wciąż nie usłyszał żadnych zarzutów. Do zdarzenia miało dojść podczas spotkania wyborczego na Rynku Głównym w Krakowie.

W niedzielę wieczorem na Rynku Głównym odbył się wiec poparcia zorganizowany przez komitet wyborczy Bronisława Komorowskiego. Prezydent miał pojawić się na miejscu o godzinie 18.00, jednak z powodu korków na „zakopiance” jego przyjazd opóźnił się o ponad 1,5 godziny.

Kiedy już głowa państwa zjawiła się na najważniejszym krakowskim placu, przed sceną tłoczyli się przeciwnicy obecnego prezydenta. Impreza organizowana przez sztab polityka związanego z Platformą Obywatelską wyglądała jak zebranie działaczy partii KORWiN czy Kongresu Nowej Prawicy. Wszystko za sprawą flag i transparentów z logo tych ugrupowań.

Od godziny 18.00 na Rynku w tłumie był widoczny mężczyzna, który trzymał krzesło. Przez 1,5 godziny policja nie podejmowała żadnej interwencji. Organizacja zabezpieczenia miejsca wizyty głowy państwa pozostawiła również wiele do życzenia.

Scena ulokowana była kilka metrów od ściany Kościoła św. Wojciecha. Niestety funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu i policji nie zabezpieczyli terenu przylegającego do sceny. Około godziny 18.30 uczestnicy kontrmanifestacji weszli za scenę z flagami oraz transparentami. Dopiero po kilku minutach służby porządkowe ogrodziły teren taśmą zabezpieczającą i wyprosiły osoby.

Również każdy uczestnik mógł wejść sobie na scenę, gdzie miał przemawiać prezydent Polski. Kilka minut po godzinie 18.00 (w przypadku braku spóźnienia przemawiałby już z tego miejsca Bronisław Komorowski) na podest wtargnęła kobieta z dwiema kartkami. Znów służby porządkowe nie reagowały. Kobieta pozowała przez pewien czas fotoreporterom.

Marecki to nie Marecki?

Podczas występu prezydenta policja dokonała zatrzymania mężczyzny. Przedstawiciele partii KORWiN przekonują, że zatrzymany człowiek to członek stowarzyszenia Młodzi dla Polityki Realnej Marek Marecki. – Stanowczo sprzeciwiamy się̨ używaniu służb mundurowych w celach politycznych. Protestujemy przeciwko łamaniu podstawowych praw obywatelskich takich jak wolność́ słowa, wolność́ zgromadzeń́ oraz prawo do krytyki władzy. Rządy PO sprawiły, że wróciliśmy w bardzo ponure czasy. Platforma dowiodła, że jest tak samo obywatelska jak dawniej była Milicja Obywatelska – mówił podczas konferencji prasowej Patryk Wącławski, jeden z liderów krakowskiej struktury partii KORWiN.

Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Małopolskiego Komendanta Policji w Krakowie, twierdzi, że funkcjonariusze nie dokonali zatrzymania Mareckiego. – Krakowska policja nie zatrzymywała ani nie wykonywała czynności z Markiem Mareckim – informuje.

– Zatrzymany pod zarzutem znieważenia głowy państwa i usiłowania dokonania czynnej napaści na prezydenta to osoba o innych danych, znana policji, poszukiwana obecnie sześcioma listami gończymi w celu doprowadzenia do zakładu karnego, sympatyzująca jako pseudokibic z jedną z krakowskich drużyn – przekonuje Ciarka.

Jak relacjonuje rzecznik prasowy policji, mężczyzna „używał słów wulgarnych i powszechnie uważanych za obraźliwe, m.in. "Komorowski ty chu....", "Komorowski ty skurwys....".

Policja: Przyznał się, ale może zmienić zdanie

O wiele ciekawsza wydaje się wersja policji z przyznaniem się mężczyzny do stawianych zarzutów. – Bezpośrednio po zatrzymaniu podejrzany przyznał się również do zamiaru rzucenia w pana prezydenta krzesłem. Chciał zwrócić w ten sposób uwagę, że media prezentują według niego tylko dwóch kandydatów – tłumaczy w rozmowie z LoveKraków.pl policjant.

Policja zabezpiecza się już także na możliwość zmiany zeznań przez mężczyznę. – Po formalnym przedstawieniu zarzutów podejrzany będzie miał jednak prawo m.in. do odmowy składania wyjaśnień, a więc trudno przewidzieć, czy te twierdzenia powtórzy – dodaje Ciarka. Jak wynika ze słów policjanta, mężczyzna nie usłyszał jeszcze żadnych zarzutów prokuratorskich.

Jednak na filmach dostępnych w Internecie wyraźnie słychać, że mężczyzna przekonywał policjantów o przeprowadzaniu happeningu w sprawie wpadki dyplomatycznej prezydenta podczas wizyty w Japonii. Nie ma tam mowy o tym, że chciał rzucić krzesłem w Bronisława Komorowskiego.