Śledczy na tropie nieprawidłowości w kantorze internetowym

Prokuratura Regionalna w Krakowie do 23 września przedłużyła śledztwo w sprawie nieprawidłowości związanych z kantorem internetowym Fritz Exchange. Ostatnio pozyskała kolejną opinię kryminalną. Do tej pory nikomu nie postawiono zarzutów, wstępnie jest mowa o 600 poszkodowanych osobach.

W najnowszym komunikacie o stanie sprawy śledczy podają, że kontynuowane są oględziny dokumentów i akt postępowań sądowych, których przedmiot związany jest z działalnością Fritz Group. Prokuratura oczekuje też na wynik czynności procesowych z zagranicy.

Wcześniej przesłuchano świadków i wykonana została analiza dokumentacji, dotyczącej umów leasingu zawartych przez spółkę Fritz Group.

Kantor internetowy pod lupą

Problemy firmy Fritz Group zaczęły się w lipcu 2018 r. To wtedy spółką na wniosek klientów zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego. 4 września KNF, jak informował portal bankier.pl, „cofnął zezwolenie na działanie firmy w charakterze krajowej instytucji płatniczej”.

– Decyzja ta w szczególności nie zakazuje prowadzenia przez Fritz Group SA innej działalności gospodarczej, w tym internetowego (bezgotówkowego) kantoru wymiany walut – zakomunikowała komisja. Nieco wcześniej, bo 31 sierpnia 2022 r. na stronie facebookowej kantoru pojawiło się oświadczenie.

Śledztwo w sprawie Fritz Exchange

„W związku z blokadą rachunków bankowych obsługujących platformę Fritz Exchange, Zarząd Spółki zmuszony jest zawiesić działalność platformy do momentu wyjaśnienia sprawy. W związku z powyższym zablokowana została możliwość wykonywania transakcji zakupu i sprzedaży waluty. Ponadto zarząd spółki prosi Klientów platformy o wstrzymanie się z zasileniami rachunków.

– Jak na razie to jestem oszukana. Wpłaciłam 20 tysięcy złotych, aby otrzymać równowartość w euro. Do dziś, minęło 2 lata, ani euro ani złotówek nie widzę na moim koncie. Oszukali. Napisałam na policję i do prokuratury i czekam, czekam i czekam – żaliła się w sieci jedna z poszkodowanych.

Śledczy badają m.in. jakie były przyczyny finansowo-gospodarcze niezrealizowania umów z klientami. Uprzedzają, że postępowanie będzie długotrwałe.

Internetowy kantor Fritz Exchange reklamował się jako bezpieczna platforma wymiany walut. Był jednym z pierwszych tego typu w Polsce i jednym z największych. Firma miała licencję krajowej instytucji płatniczej nadaną przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Oszukani klienci kantoru

Pod koniec 2018 r. zaczęły się jednak kłopoty krakowskiej platformy. Klienci wpłacali pieniądze, ale wymiany na inną walutę nie było. Składali reklamacje, niewiele to jednak pomagało. Pieniędzy nie odzyskali. Niektórzy zaczęli grozić spółce wpisem do Krajowego Rejestru Długów, inni nasyłali komornika.

Prokuraturze udało się zająć na kontach całej grupy Fritz Group SA niecałe pół miliona zł i 40 tys. euro. Prokuratura bada czy doszło do oszustwa.