Słone barbarzyństwo na krakowskich ulicach
Ogromne ilości soli na chodnikach w reakcji z obuwiem dają efekt znany każdemu. Mimo że wiedza na temat jej dużej szkodliwości systematycznie wzrasta, urzędnicy nie rezygnują. Na utrzymanie dróg przeznaczono w tym sezonie 9 tys. ton soli. Inne miasta stosują skuteczne, nawet sześć razy tańsze, metody walki z lodem i śniegiem.
Użycie soli do zimowego utrzymania dróg to odwieczny problem wielu polskich miast. – Po ostatnich niewielkich opadach śniegu ilość soli wysypana na chodniki była porażająca – zauważa nasz Czytelnik. Most na Rudawie, przy al. Focha, chodniki prowadzące na Błonia, ul. Malczewskiego przy ogródkach działkowych czy al. Waszyngtona to tylko niektóre miejsca, gdzie sól daje się mocno we znaki mieszkańcom Krakowa. Jak zauważa Tomasz, wystarczy niewielka ilość śniegu, by pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, z wielkim rozmachem walczyli ze skutkami opadów. – Taka sytuacja powtarza się od kilku lat pomimo coraz bardziej powszechnej wiedzy na temat olbrzymiej szkodliwości soli dla środowiska, w tym szczególnie dla zieleni miejskiej, butów czy psich łap – zwraca uwagę Czytelnik. – Nie mówiąc już o marnotrawstwie pieniędzy podatników… W opinii mieszkańców, taka sytuacja powoduje, że tereny spacerowe stają się pełne błota pośniegowego i zamiast cieszyć się piękną zimą, skazani są na wszechobecny brud.
– Po wcześniejszych opadach deszczu, 6 grudnia wieczorem spadł śnieg. Konieczna zatem była interwencja sprzętu zimowego, zgodnie z przyjętymi standardami utrzymania ciągów ulicznych, aby wyeliminować zagrożenia wynikające z panujących warunków – tłumaczy Krystyna Paluchowska.
„Dokładamy starań”, ale…
Zdaniem rzecznika, Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania dokłada starań, aby wyeliminować użycie soli. Jednak w przypadku ciągów pieszych o dużym znaczeniu komunikacyjnym lub w miejscach szczególnie narażonych na powstawanie śliskości, zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia gołoledzią, zapewnienie bezpieczeństwa pieszym jest sprawą priorytetową i zastosowanie mieszanki piasku z solą w tych przypadkach jest konieczne. – MPO zobowiązuje firmy, wykonujące usługi zimowego utrzymania dróg na terenie Krakowa do stosowania minimalnych ilości mieszanki z domieszką soli na chodnikach oraz fragmentach ulic przebiegających przez tereny zielone, parki i inne tereny rekreacyjne – wylicza Krystyna Paluchowska.
Utrzymanie zimowe chodników na moście – jak w opisanym przypadku nad Rudawą w ciągu al. Focha – wymaga użycia materiałów szorstkich (piasku) z dodatkiem soli drogowej. Mosty i wiadukty znajdujące się nad rzekami są miejscami szczególnie narażonymi na powstawanie gołoledzi i to nie tylko w trakcie trwania opadów śniegu. – Użycie mieszanki piasku i soli na chodniku na ul. Malczewskiego również jest konieczne z uwagi na duże nachylenie terenu – przekonuje rzecznik MPO.
Aleja Waszyngtona w latach ubiegłych oraz na początku bieżącego sezonu utrzymywana była wg standardu, który dopuszczał posypanie solą drogową. Na chwilę obecną – od grudnia 2013 roku – ze względu na ochronę rosnących tam drzew, aleja ta została objęta niższym standardem zimowego utrzymania, który zakłada posypanie piaskiem i użycie domieszki soli wyłącznie na odcinkach decydujących o warunkach ruchu.
Jak zapewnia Paluchowska, w ścisłym centrum Krakowa również nie używa się soli, lecz piasku i w sytuacjach wyjątkowych, gdy jest szczególnie ślisko, a materiał szorstki nie wystarcza dla zapewnienia bezpieczeństwa pieszych i kierowców, dopuszczane jest sporadyczne użycie chlorku wapnia, który również nie jest obojętny dla środowiska.
Więcej soli niż w Bałtyku
Z powodu działania soli i tzw. aerozolu solnego przy ulicach ginie coraz więcej drzew. Szacuje się, że jej stężenie w błocie pośniegowym w pobliżu dróg bywa wyższe niż w Bałtyku. Sól wraz z wodą wsiąka w glebę i przedostaje się do korzeni drzew oraz krzewów, które, z powodu tak zwanej suszy fizjologicznej, nie mogą pobierać wody i składników pokarmowych z otoczenia. – Dzieje się tak na skutek większego potencjału osmotycznego w roztworze glebowym aniżeli w roślinie – wyjaśnia w rozmowie z nami Joanna Szubierajska z portalu Ekologia.pl. Rezultatem są rośliny, które pozbawione składników pokarmowych, z czasem obumierają. – Zatem sól tak, ale tylko w solniczce!
Zdaniem Paluchowskiej, z jednej strony mieszkańcy oczekują wysokich standardów utrzymania – czarnych dróg i nieśliskich chodników, z drugiej natomiast, narzekają na sposoby, jakich miasto używa do radzenia sobie z zimą. – Czy jest zatem dobra alternatywa? – pyta rzecznik MPO.
Alternatyw jest wiele
Piasek, grys czy chlorek magnezu. Tam, gdzie jest to możliwe, śnieg należy odgarniać lub posypywać ulice żwirem i piaskiem. – A tam, gdzie sól jest niezbędna, stosuje się specjalne maty słomiano-foliowe, które chronią przydrożną roślinność – tłumaczy Szubierajska. – Ponadto pnie drzew owijane są polipropylenowymi kombinezonami, które chronią je przed działaniem słonej mazi.
Zdaniem Szubierajskiej z portalu Ekologia.pl, jednym ze sposobów jest także sadzenie w pobliżu ulic drzew tolerujących zasolenie i zanieczyszczenia. –Jest ich jednak mało, główne to robinie, glediczie, jarząb szwedzki, głogi, klon polny i jego odmiany, niektóre gatunki i odmiany jesionów, grusze drobnoowocowe i odmiany gruszy pospolitej czy wiśnia osobliwa w odmianie kulistej – wymienia.
Warto jednak zwrócić uwagę, iż na przeszkodzie stosowania alternatywnych środków do odśnieżania ulic stoi rozporządzenie ministra środowiska z 27 października 2005 roku w sprawie rodzajów i warunków stosowania środków, jakie mogą być używane na drogach publicznych oraz ulicach i placach. Rozporządzenie to wymienia substancje, jakie można używać do usuwania śniegu i lodu z ulic. Na liście znajduje się sól kuchenna – chlorek sodu, jak również chlorek wapnia. Znajdziemy tu również piach i drobnoziarnisty żwir. Innych środków, wymienionych wyżej, na liście brak.
Brać przykład z innych
Śliskie nawierzchnie jezdni i chodników powodują rosnącą liczbę wypadków i kolizji. W przekonaniu Krystyny Paluchowskiej, jeśli Kraków ograniczyłby, a wręcz wyeliminował użycie soli, jako materiału do walki z oblodzeniem i gołoledzią, drogi nie mogłyby być czarne. – Czy duże miasto może pozwolić sobie na brak przejezdności? Nie – kwituje rzecznik MPO.
Jak się okazuje – chcieć, to móc. Można bowiem zrezygnować z używania soli, nie tracąc na przejezdności i dobrym stanie dróg. – W Warszawie już całe dzielnice wycofują się z solenia, a w Krakowie nawet na terenach parkowych ten proceder trwa – informuje Czytelnik. Radni warszawskiej dzielnicy Żoliborz, w porozumieniu z mieszkańcami, już w ubiegłym sezonie zimowym zrezygnowali z użycia soli. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Mimo obaw, nie zanotowano stłuczek samochodowych, a ludzie nie przewracali się na śliskich chodnikach. Również tej zimy mieszkańcy zadecydują, czy chcą zwalczać oblodzone jezdnie solą, czy zostać przy zeszłorocznym odśnieżaniu, które ma być nawet sześć razy tańsze i bardziej korzystne dla przyulicznych drzew, psich łap czy samochodów.
W ślad za stolicą ruszył Poznań, który w tym sezonie także planuje zmienić metodę walki z zimą. – Odgarniajcie śnieg, nie sypcie soli – nawołuje Zarząd Dróg Miejskich. Zdaniem ZDM dozorcy często zamiast odgarniać śnieg, posypują go solą. W Wielkopolsce urzędnicy zdają sobie sprawę i przypominają mieszkańcom, że sól niszczy miejską zieleń. Aby ochronić roślinność montowane są maty osłaniające drzewa i krzewy. Zarząd zapewnia, że w tym sezonie soli będzie mniej, a ze skutkami zimy Poznań będzie walczył mechanicznie, dosypując mieszanki piasku.
Znasz sprawę, która wymaga interwencji? Wypełnij formularz w naszym dziale INTERWENCJE, a my zajmiemy się tematem i spróbujemy rozwiązać problem.