Spekulanci mieszkaniowi dostaną po kieszeni? Radni pełni nadziei
Uchwała NSA batem na spekulantów?
Zmiany w interpretacji prawa otworzyły drogę do zastosowania najwyższej stawki podatku od nieruchomości za tak zwane długoterminowe pustostany. To mieszkania kupione przez przedsiębiorców, które są traktowane jako długotrwała lokata kapitału oraz inwestycja.
Radni z klubu Kraków dla Mieszkańców chcą, by urząd miasta podjął działania mające na celu sprawdzenie, ile takich mieszkań w Krakowie jest, i zweryfikował poprawność złożonych deklaracji podatkowych. W przypadku wykazania, że mieszkanie jest traktowane jako towar, należy zmienić, i naliczyć 34 złote.
Radna Aleksandra Owca (KdM) przekonuje, że Kraków musi podjąć poważne działania, które mogą wpłynąć pozytywnie przynajmniej na dwa aspekty lokalnego rynku mieszkaniowego. Pierwszym z nich jest zdobycie dodatkowych środków do budżetu miasta, a drugim potencjalne uwolnienie dotychczas niedostępnych mieszkań na rynek.
Działania te, jak podkreślała radna, są wymierzone jedynie w spekulantów oraz przedsiębiorców. – Nie ma obaw, że wyższy podatek zapłaci ktoś, kto otrzymał mieszkanie w spadku, a ono stoi puste – stwierdziła.
„Walka z patologią”
Radny Łukasz Maślona (KdM) wtórował, że ta uchwała to walka z patologią. – Nie jest remedium na całe zło, ale szereg takich działań może coś zmienić, zwłaszcza że mamy w Krakowie 70 tys. pustostanów. Choćby tysiąc takich mieszkań daje wpływ do budżetu rzędu 1,5 mln złotych – mówił.
Wiceprzewodniczący rady miasta przypomniał, że niedawno duży niemiecki fundusz zakupił w Polsce 5 tys. mieszkań za 2,4 mld złotych. – Kraków jest dla takich podmiotów atrakcyjny. Jeśli nie sprawdzimy, jak ta uchwała zadziała, nie dowiemy się, czy jest skuteczna – stwierdził.
Inicjatywie przyklasnęli radni z klubu Prawa i Sprawiedliwości. – Koniec z klepaniem deweloperów po plecach i mówieniem, że wszystko jest fajnie, kiedy nie jest. Pół roku temu przedstawicielka deweloperów przyznała, że woli poczekać ze sprzedażą – przypomniał Michał Drewnicki.
Dodał, że jeśli nielegalne są spekulacje i manipulacje na rynkach finansowych, to dlaczego w przypadku rynku nieruchomości wszystko uchodzi płazem?
Ostrożnie wypowiedział się Tomasz Leśniak (Nowa Lewica), twierdząc, że mimo wszystko te działania nie przełożą się na zmiany na rynku mieszkaniowym.
Gaszenie rozbudzonych nadziei
Prezydent zgadza się z ideą projektu uchwały. Są jednak dwa duże „ale”. Jak wyjaśnił Sławomir Klepacz z wydziału podatków i opłat, żeby móc uznać mieszkanie za dobro, które jest utrzymywane w celu inwestycyjnym, muszą wystąpić razem trzy przesłanki – brak użytkowania, stan techniczny umożliwiający zamieszkanie oraz określona długotrwałość takiego stanu.
Druga kwestia to skala. Wydział na potrzeby postępowania na bazie danych podatkowych wykonał analizę, z której wynika, że na 32 mln metrów kwadratowych mieszkań zaledwie 90 tys. mkw. należy do deweloperów. Przyjmując, że średnie mieszkanie ma 60 mkw., wychodzi, że jest ich ok. 1,5 tys. W sprzedaży znajduje się około 800 nowych lokali.
– Więc ostrożnie szacując, tych pustostanów mamy może 300 – stwierdził wicedyrektor Klepacz. Oznaczałoby to wpływy do budżetu na poziomie 500-700 tys. złotych.
Urzędnik poinformował również, że toczą się dwa postępowania wyjaśniające, jaką stawkę podatkową należy nałożyć na łącznie 6 tys. mkw. powierzchni. Podkreślił, że nawet jeśli urząd zastosuje najwyższą, podatnik może się nie zgodzić i zaskarżyć decyzję do sądu.