Spojrzenie w dół, poprzeczka w górę?
Wisła Stolarczyka znów gra efektownie i efektywnie, ale mecz z ostatnim Zagłębiem Sosnowiec może być trudniejszy od trzech ostatnich.
Wróciła drużyna z jesieni, która gra ładnie i skutecznie, zbiera oklaski nie tylko od swoich kibiców. Drużyna, która na siłę nie próbuje utrzymać prowadzenia 1:0, ale zależy jej na podwyższeniu rezultatu. Choć zimą skład bardzo się zmienił, Maciej Stolarczyk szybko zmontował nowy zespół, który gra podobnie jak ten chwalony jesienią.
Zagłębie nie ma nic do stracenia
Przed meczem z Legią wiślacy podnosili głowę, szukając rywala w tabeli. Choć Legia była ostatnio krytykowana, przyjeżdżała na Reymonta jako wicelider. Teraz muszą spojrzeć w dół klasyfikacji, na ostatnie miejsce. Ale spotkanie w Sosnowcu może być trudniejsze od trzech ostatnich. Stawka jest wysoka, bo trzy punkty będą bezcenne w walce o pozostanie w grupie mistrzowskiej.
– Zdaję sobie sprawę, jak ciężki będzie to mecz. Ostatnio Zagłębie weszło na ścieżkę zwycięstw, nie mają nic do stracenia. Wszyscy skazywali je na pożarcie, a nie tak wiele dzieli ich od utrzymania – zauważa Stolarczyk.
Wisła musi zwrócić uwagę na powracającego po zawieszeniu Vamarę Sanogo i Szymona Pawłowskiego. Beniaminek ma niezłą ofensywę, ale jednocześnie najgorszą obronę w lidze, co Wisła może wykorzystać. Strzelać potrafi, co pokazała w trzech ostatnich kolejkach.
Do gry nie są gotowi Jakub Bartosz i Michał Buchalik, jednak po meczu z Legią kilku zawodników Wisły zmaga się z drobnymi urazami. – Wierzę, że będziemy gotowi w stu procentach – mówi szkoleniowiec.
Początek spotkania w środę o godzinie 20.30 w Sosnowcu.
REKLAMA