Spór o Rybitwy się zaostrza. Przedsiębiorcy alarmują, inni mówią: „to już się dzieje”

Przedsiębiorcy z Rybitw i Płaszowa krytykują najnowszą wersję masterplanu dla tego obszaru. Ostrzegają przed wypychaniem przemysłu z Krakowa. Część ekspertów i mieszkańców odpowiada: zmiany i tak już zachodzą i nie da się ich zatrzymać.

W czwartek w Klastrze Innowacji Społeczno-Gospodarczych Zabłocie 20.22 odbyło się spotkanie wiceprezydenta Krakowa Stanisława Mazura z przedsiębiorcami działającymi w rejonie Rybitw i Płaszowa. 

Wzięło w nim udział około 50 przedstawicieli firm. Tematem była najnowsza wersja masterplanu dla tego obszaru.

Po spotkaniu przedsiębiorcy nie kryli rozczarowania. Ich zdaniem dokument w obecnym kształcie może doprowadzić do konfliktów i stopniowego ograniczania działalności gospodarczej.

„Biznes będzie z góry na przegranej pozycji”

Budynek krakowskich zakładów garbarskich
Budynek krakowskich zakładów garbarskich
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Najwięcej zastrzeżeń budzi dopuszczanie zabudowy mieszkaniowej w sąsiedztwie terenów przemysłowych.

Mieszanie funkcji mieszkaniowej z przemysłową doprowadzi do nieuniknionych konfliktów, w których biznes będzie z góry na przegranej pozycji – wskazuje Remigiusz Tytuła z Fundacji Klaster Rybitwy.

Przedsiębiorcy podnoszą, że podobne procesy już wcześniej prowadziły w Krakowie do wypychania firm z kolejnych obszarów miasta.

– To powielanie błędów z przeszłości. Najpierw pojawiają się mieszkania, potem konflikty, a na końcu presja na likwidację działalności – przekonują.

„Rozmawiamy o dwóch różnych miejscach”

ulica Półłanki
ulica Półłanki
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Z taką diagnozą nie zgadzają się jednak wszyscy uczestnicy debaty o Płaszowie i Rybitwach. 

– Mam wrażenie, że rozmawiamy o dwóch zupełnie różnych miejscach. Jedni mówią o zagrożeniu dla przemysłu, inni o realnym życiu ludzi, którzy już tam mieszkają – mówi Łukasz Ziob, deweloper i współwłaściciel gruntów na Rybitwach.

Jak podkreśla, obszar ten od dawna nie jest już wyłącznie przemysłowy.

– Tam są mieszkańcy, dzieci, ludzie funkcjonujący w warunkach, które nie mają nic wspólnego z normalnym miastem. Hałas, smród, chaos przestrzenny – to jest stan obecny, nie wizja przyszłości – dodaje.

Spór o miejsca pracy i inwestycje

Ulica Christo Botewa
Ulica Christo Botewa
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Przedsiębiorcy wskazują, że stawką są nie tylko kwestie planistyczne, ale realna gospodarka miasta.

Według danych przywoływanych przez Klaster Rybitwy firmy z tego obszaru generują blisko 10 mld zł rocznych przychodów i zapewniają około 20 tys. miejsc pracy.

Zainwestowaliśmy setki milionów złotych. Jeśli funkcja przemysłowa zostanie ograniczona, będziemy zmuszeni przenieść działalność poza Kraków – wskazują przedstawiciele firm.

Ten argument również spotyka się z polemiką.

– Najczęściej powtarzany argument to „zagrożone miejsca pracy”. Tylko że nikt nie zamyka firm i nikogo nie wyrzuca. Strach nie zastąpi faktów – odpowiada Łukasz Ziob.

Jego zdaniem masterplan nie zakłada likwidacji działalności, a jedynie wprowadzenie zasad ograniczających uciążliwości i porządkujących przestrzeń.

„Tego już nie zatrzymamy”

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jeszcze inaczej sytuację ocenia Jacek Bednarz, były radny Krakowa i mieszkaniec Rybitw.

Generalnie rzecz biorąc nie zatrzymamy tego, co tam się dzieje. To przekształcenie już trwa – mówi.

Wskazuje na konkretne inwestycje mieszkaniowe realizowane w ostatnich latach.

– Powstała zabudowa przy ul. Christo Botewa i Śliwiaka, kolejne inwestycje są przy Bukowej i Albatrosów.Mówimy o setkach mieszkań – wylicza.

Jego zdaniem zmiana charakteru tej części miasta jest procesem, który już się rozpoczął i będzie postępował.

Kto ma się dostosować?

Jednym z głównych punktów sporu pozostaje pytanie, kto powinien dostosować się do zmian – mieszkańcy czy przedsiębiorcy.

Jeśli ktoś działa zgodnie z przepisami, nie ma się czego obawiać. Problemy pojawiają się tam, gdzie ktoś ignoruje normy – ocenia Bednarz.

Z kolei przedsiębiorcy przekonują, że to właśnie pojawienie się zabudowy mieszkaniowej w ich sąsiedztwie generuje ryzyko nowych ograniczeń.

Dwie wizje jednego miejsca

– Rybitwy to nie prywatny teren jednej grupy. To część Krakowa i o jej przyszłości powinien decydować interes całego miasta – podkreśla Łukasz Ziob.

– Poprzednio działaliśmy w okolicach Matecznego, zmienił się plan i miasto wskazało nam ten teren. Zainwestowaliśmy na Rybitwach ponad 100 mln zł i planujemy kolejne 150 mln. Działamy na rzecz społeczności lokalnej – z własnych środków wybudowaliśmy m.in. drogę. Jeśli funkcja przemysłowa zostanie ograniczona, przeniesiemy działalność poza Kraków – komentuje współwłaściciel Ateneum Adam Zegiel.