Spór o Rybitwy się zaostrza. Przedsiębiorcy alarmują, inni mówią: „to już się dzieje”
W czwartek w Klastrze Innowacji Społeczno-Gospodarczych Zabłocie 20.22 odbyło się spotkanie wiceprezydenta Krakowa Stanisława Mazura z przedsiębiorcami działającymi w rejonie Rybitw i Płaszowa.
Wzięło w nim udział około 50 przedstawicieli firm. Tematem była najnowsza wersja masterplanu dla tego obszaru.
Po spotkaniu przedsiębiorcy nie kryli rozczarowania. Ich zdaniem dokument w obecnym kształcie może doprowadzić do konfliktów i stopniowego ograniczania działalności gospodarczej.
„Biznes będzie z góry na przegranej pozycji”
Najwięcej zastrzeżeń budzi dopuszczanie zabudowy mieszkaniowej w sąsiedztwie terenów przemysłowych.
– Mieszanie funkcji mieszkaniowej z przemysłową doprowadzi do nieuniknionych konfliktów, w których biznes będzie z góry na przegranej pozycji – wskazuje Remigiusz Tytuła z Fundacji Klaster Rybitwy.
Przedsiębiorcy podnoszą, że podobne procesy już wcześniej prowadziły w Krakowie do wypychania firm z kolejnych obszarów miasta.
– To powielanie błędów z przeszłości. Najpierw pojawiają się mieszkania, potem konflikty, a na końcu presja na likwidację działalności – przekonują.
„Rozmawiamy o dwóch różnych miejscach”
Z taką diagnozą nie zgadzają się jednak wszyscy uczestnicy debaty o Płaszowie i Rybitwach.
– Mam wrażenie, że rozmawiamy o dwóch zupełnie różnych miejscach. Jedni mówią o zagrożeniu dla przemysłu, inni o realnym życiu ludzi, którzy już tam mieszkają – mówi Łukasz Ziob, deweloper i współwłaściciel gruntów na Rybitwach.
Jak podkreśla, obszar ten od dawna nie jest już wyłącznie przemysłowy.
– Tam są mieszkańcy, dzieci, ludzie funkcjonujący w warunkach, które nie mają nic wspólnego z normalnym miastem. Hałas, smród, chaos przestrzenny – to jest stan obecny, nie wizja przyszłości – dodaje.
Spór o miejsca pracy i inwestycje
Przedsiębiorcy wskazują, że stawką są nie tylko kwestie planistyczne, ale realna gospodarka miasta.
Według danych przywoływanych przez Klaster Rybitwy firmy z tego obszaru generują blisko 10 mld zł rocznych przychodów i zapewniają około 20 tys. miejsc pracy.
– Zainwestowaliśmy setki milionów złotych. Jeśli funkcja przemysłowa zostanie ograniczona, będziemy zmuszeni przenieść działalność poza Kraków – wskazują przedstawiciele firm.
Ten argument również spotyka się z polemiką.
– Najczęściej powtarzany argument to „zagrożone miejsca pracy”. Tylko że nikt nie zamyka firm i nikogo nie wyrzuca. Strach nie zastąpi faktów – odpowiada Łukasz Ziob.
Jego zdaniem masterplan nie zakłada likwidacji działalności, a jedynie wprowadzenie zasad ograniczających uciążliwości i porządkujących przestrzeń.
„Tego już nie zatrzymamy”
Jeszcze inaczej sytuację ocenia Jacek Bednarz, były radny Krakowa i mieszkaniec Rybitw.
– Generalnie rzecz biorąc nie zatrzymamy tego, co tam się dzieje. To przekształcenie już trwa – mówi.
Wskazuje na konkretne inwestycje mieszkaniowe realizowane w ostatnich latach.
– Powstała zabudowa przy ul. Christo Botewa i Śliwiaka, kolejne inwestycje są przy Bukowej i Albatrosów.Mówimy o setkach mieszkań – wylicza.
Jego zdaniem zmiana charakteru tej części miasta jest procesem, który już się rozpoczął i będzie postępował.
Kto ma się dostosować?
Jednym z głównych punktów sporu pozostaje pytanie, kto powinien dostosować się do zmian – mieszkańcy czy przedsiębiorcy.
– Jeśli ktoś działa zgodnie z przepisami, nie ma się czego obawiać. Problemy pojawiają się tam, gdzie ktoś ignoruje normy – ocenia Bednarz.
Z kolei przedsiębiorcy przekonują, że to właśnie pojawienie się zabudowy mieszkaniowej w ich sąsiedztwie generuje ryzyko nowych ograniczeń.
Dwie wizje jednego miejsca
– Rybitwy to nie prywatny teren jednej grupy. To część Krakowa i o jej przyszłości powinien decydować interes całego miasta – podkreśla Łukasz Ziob.
– Poprzednio działaliśmy w okolicach Matecznego, zmienił się plan i miasto wskazało nam ten teren. Zainwestowaliśmy na Rybitwach ponad 100 mln zł i planujemy kolejne 150 mln. Działamy na rzecz społeczności lokalnej – z własnych środków wybudowaliśmy m.in. drogę. Jeśli funkcja przemysłowa zostanie ograniczona, przeniesiemy działalność poza Kraków – komentuje współwłaściciel Ateneum Adam Zegiel.