Spostrzeżenie piłkarza Wisły powinno dać do myślenia? Węgra bardzo to zaskoczyło

„Co tam? Hipopotam”. Tamas Kiss uśmiecha się, gdy wypowiada tę rymowankę w czasie udzielania odpowiedzi na pytania zadane przez kibiców Białej Gwiazdy.

Biała Gwiazda przygotowuje się w Turcji do wiosennych zmagań w I lidze. Ma za sobą dwa wygrane sparingi na obozie i kolejne dwa w planach. Dla węgierskiego skrzydłowego Tamasa Kissa rozpoczynająca się w połowie lutego runda będzie drugą na polskich boiskach. W czasie zgrupowania zawodnicy nie tylko trenują i rozgrywają mecze kontrolne, choć to ich główne obowiązki. Dzięki przygotowywanym przez klub kulisom i innym formatom kibice mogą ich lepiej poznać. Kiss odpowiadał ostatnio na pytania zadane przez fanów.

Wisła Kraków. Richard Guzmics pomagał Tamasowi Kissowi

Przyznał, że przed przyjściem do krakowskiego klubu, a także na początku przygody pod Wawelem pomógł mu jego rodak Richard Guzmics. Ten bardzo dobry obrońca i sympatyczny człowiek występował w Wiśle w latach 2014-2016 i w mig nauczył się języka polskiego, co Węgrom nie przychodzi łatwo. Guzmics i Kiss w ojczyźnie występowali w Szombathelyi Haladás, klubie z regionu, w którym się urodzili. – Odkąd jestem w Wiśle, mam z nim dobre relacje. Pomagał mi bardzo, gdy przychodziłem. Pokazał mi rzeczy wokół klubu, był na kilku meczach. Może być dla mnie idolem jako zawodnik Wisły – powiedział 25-latek.
Inne z pytań dotyczyło tego, co go zaskoczyło w naszym kraju. Wskazał na komunikację między ludźmi, a konkretnie to, że nie mówimy zbyt dużo (dobrze) po angielsku. – Postaram się nauczyć polskiego, więc nie będzie to stanowiło nigdy więcej problemu – podkreślił.

Co tam? Hipopotam

Od początku „łapał” polskie słowa – głównie przydatne w czasie treningów i meczów, jak krótkie wskazówki. Od siebie dodamy, że obcokrajowcy bardzo szybko znają podstawowy zestaw naszych przekleństw, o czym można się przekonać, gdy jest się nieco bliżej zespołu. Ulubione słowo Kissa, a właściwie stwierdzenie, to znana rymowanka: „Co tam? Hipopotam”.

Jeśli chodzi o jedzenie, to woli pierogi (najlepsze z mięsem) od placka po węgiersku. Z dań popularnych w jego ojczyźnie zawsze poleca gulasz. Gdyby nie poświęcił się piłce nożnej, spróbowałby sił w tenisie. – Wszystko zależy od ciebie. Możesz sam budować swoją karierę i być lepszym – podkreśla.

Przedmeczowe rytuały wiślaków

W jednym z vlogów przygotowanych przez biuro prasowe Wisły zawodnicy byli pytani o przedmeczowe rytuały. Ángel Baena przyznał, że ma jeden, ale go nie zdradzi, ponieważ to jego sekret. Podobnie zachował się Łukasz Zwoliński. Nieco bardziej wylewni byli młodsi Piotr Starzyński i wchodzący do drużyny Maciej Kuziemka. – Przed meczem zazwyczaj staram się zrelaksować, posłuchać muzyki i obejrzeć swoje dobre zagrania, by podbudować pewność siebie – powiedział Kuziemka. – Przede wszystkim słucham muzyki. Energicznej, by się pobudzić – przyznał Starzyński.