Sprawa byłej prezes Wisły Kraków. Domniemanie niewinności przeważyło
Kibice czekają na sprawiedliwość
Zarówno sportowy, jak i finansowy upadek Wisły Kraków można wprost przypisać działaniom byłego zarządu piłkarskiej spółki pod przewodnictwem Marzeny S.-C. z Pawłem M. „Miśkiem” jako jedną z szarych eminencji. To oni – zdaniem śledczych – wydrenowali klub ze sporych pieniędzy.
Wyroku lub choćby zawansowanego postępowania sądowego w tej sprawie próżno szukać. Samo śledztwo trwało blisko cztery lata, a proces, choć rozpoczął się przed krakowskim sądem okręgowym w kwietniu 2024 roku, musiał zostać przeniesiony. Oznacza to, że rozpocznie się od nowa, bo główna oskarżona jako radca prawny odgrywa zupełnie inną rolę w odrębnym postępowaniu.
Jak poinformował nas rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie sądzie Maciej Czajka, Marzena S.-C. występuje w charakterze obrońcy w innym postępowaniu, przed tym samym składem orzekającym, który miałby rozsądzać o jej winie.
W konsekwencji Sąd Najwyższy, na wiosek krakowskiego, przeniósł postępowanie do Katowic. Jak poinformował nas tamtejszy sąd termin posiedzenia wstępnego (nie rozprawy) został zaplanowany na 1 grudnia 2025 roku.
Była prezes, aktywna radczyni i oskarżona
Po opublikowaniu informacji, że Marzena S.-C. aktywnie wykonuje zawód zaufania publicznego, który charakteryzuje się szczególną odpowiedzialnością etyczną, pojawiały się komentarza jak to w ogóle możliwe. Są dwa tego powody.
Jako radczyni prawna oskarżona należy do Okręgowej Izby Radców Prawnych, które posiada rzecznika dyscyplinarnego. Ten w 2019 roku wszczął postępowanie przeciwko byłej prezes Wisły Kraków. Po tym, jak kobieta została tymczasowo aresztowana, Marzena S.-C. została zawieszona. Na trzy miesiące. Przypomnijmy, że za kratami spędziła blisko rok.
ORIP z uwagi na toczące się postępowanie karne, zawiesiła swoje postępowanie dyscyplinarne.
– Jeżeli w stosunku do pani Marzeny S.-Cz. zapadnie prawomocny wyrok skazujący - zawieszone postępowanie dyscyplinarne zostanie podjęte i będą prowadzone odpowiednie czynności przez organy dyscyplinarne. Na ten moment pani Marzena S.-C. nie jest osobą skazaną a oskarżoną, a w konsekwencji zastosowanie ma zasada domniemania niewinności – informuje Magdalena Romanowska, rzecznik prasowy OIRP w Krakowie. I jak dalej tłumaczy, wynika to wprost z orzecznictwa Sądu Najwyższego. Widnieje w nim m.in. takie zdanie: „(…) inne organy władzy publicznej, prowadząc postępowanie niebędące postępowaniem karnym, nie mogą samodzielnie ustalić faktu popełnienia przez obywatela przestępstwa i wyprowadzać z tego negatywnych konsekwencji prawnych. To po pierwsze.
Po drugie, być może ważniejsze, jest jednak to, że sam sąd nie zrobił nic, by wykluczyć scenariusz, gdy w tym samym budynku ta sama osoba przed tym samym składem sędziowkim, ale w różnych sprawach może występować jako oskarżona i obrońca.
– W trakcie trwającego postępowania karnego, powszechny wymiar sprawiedliwości nie zastosował art. 276 Kodeksu postępowania karnego, który przewiduje, że jako środek zapobiegawczy sąd może „zawiesić oskarżonego w czynnościach służbowych lub w wykonywaniu zawodu” na czas trwania postępowania – zwraca uwagę Magdalena Romanowska.
Zabrakło informacji z prokuratury
OIRP wskazuje również na fakt, że nie była bezpośrednio informowana o sprawach związanych ze statusem oskarżonej po 24 stycznia 2020 roku (pierwszy okres aresztu tymczasowego). Obecnie rzecznik dyscyplinarny wie, że sprawa została przeniesiona do Katowic.
– W związku z powyższym dalsze czynności organów dyscyplinarnych uzależnione będą od wyniku postępowania prowadzonego przez Sąd Okręgowy w Katowicach – podsumowuje przedstawicielka OIRP.
Poważne przestępstwa – zorganizowana grupa przestępcza, wyprowadzanie pieniędzy
Śledztwo w tej sprawie rozpoczęła krakowska prokuratura okręgowa w 2018 roku, jednak wkrótce postępowanie trafiło do Poznania. Prokurator zarzucił części oskarżonych udział w zorganizowanej grupie przestępczej w latach od połowy 2016 do końca 2018 roku. W jej skład miało wchodzić, oprócz zarządu Wisły Kraków, 30 innych osób.
Oskarżeni mieli dokonać szkody w wielkich rozmiarach spółce, a pieniądze, które zostały wyprowadzone z klubu, według śledczych trafiały do gangsterów, którzy finansowali w ten sposób zakup narkotyków czy samochodów używanych do bójek. Z tych środków opłacani mieli być również obrońcy członków grupy przestępczej, którzy trafili przed oblicze sprawiedliwości.
W zależności od osoby, prokuratura przypisała różne kwoty oskarżonym. Największą, bo sięgającą 9,5 mln złotych Marzenie S.C., Damianowi D. (przyznał się do części zarzutów karno-skarbowych), Robertowi Sz., i Tadeuszowi Cz. (oskarżony zmarł we wrześniu 2024 roku). Spora kwota padła również w zarzucie dotyczącym opłaceniu tylko części wierzycieli. Tutaj szkoda innych podmiotów ma sięgać 28 mln złotych.