Sprawa krakowskiej Mirelli. Była więziona w mieszkaniu? Śledczy badają
Nie miała dokumentów
50-letnia Magdalena miała być przez prawie 30 lat izolowana – przez własnych rodziców – w maleńkim mieszkaniu w Krakowie.
Sprawę ujawnił dziennikarz Tomasz Patora z telewizyjnego programu Uwaga.
Z jego ustaleń wynika, że kobieta nie miała dokumentów oraz zapewnionej opieki medycznej.
Rzeczniczka prasowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Agnieszka Pers przekazała nam, że obywatelskie zgłoszenie w tej sprawie MOPS otrzymał w kwietniu tego roku.
– Od razu udaliśmy się na miejsce. Okazało się, że rodzina nie korzystała dotychczas z żadnych naszych świadczeń – dodaje Pers.
Z jej relacji wynika, że na miejscu pojawiła się również policja oraz pogotowie. Kobieta została zabrana do szpitala.
– Ze względu na zły stan zdrowia. Jesteśmy cały czas w kontakcie ze szpitalem, monitorujemy sprawę. Gdy pani opuści placówkę medyczną, to będziemy robić wszystko, żeby poprawić warunki jej życia – zapewnia rzeczniczka MOPS-u.
Magdalena mieszkała z rodzicami.
Agnieszka Pers poinformowała nas, że sprawę zgłoszono do prokuratury.
Wszczęli postępowanie
Śledczy wydali komunikat.
Prowadzone postępowanie dotyczy ewentualnego znęcania się nad dorosłą kobietą, nieporadną z uwagi na stan fizyczny i psychiczny.
Śledczy relacjonują, że sąsiedzi zaczęli znajdować kartki z prośbą o pomoc.
W kwietniu 2026 roku na miejscu pojawili się pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i funkcjonariusze policji.
Potwierdzają, że kobieta została przewieziona do szpitala.
Przesłuchano świadków oraz jej sąsiadów.
– Ze zgromadzonych dowodów wynika, że pani Magdalena przez ostatnie lata była rzadko widywana i unikała jakichkolwiek kontaktów z innymi osobami – twierdzi prokuratura.
W dalszej kolejności śledczy chcą przesłuchać m.in. bliskich kobiety. Planują też zapoznać się z jej dokumentacją medyczną.
– Śledztwo ma na celu wyjaśnienie, czy kobieta była przetrzymywana w mieszkaniu wbrew swojej woli, czy dochodziło wobec niej do innych zachowań mających cechy znęcania się oraz czy nie doszło do jej narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo co najmniej ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – podsumowuje prokuratura.