Sprawa Leoparda na wokandzie
Były prezes firmy deweloperskiej Leopard Jacek P., jego zastępca Bogusław Z. i jeden z udziałowców spółki Grzegorz A. w końcu staną przed sądem. Prokuratura zakończyła śledztwo i postawiła mężczyznom zarzuty wielomilionowych oszustw. Byli szefowie spółki nie przyznają się do winy lub odmawiają składania zeznań. Termin pierwszej rozprawy wyznaczono na 27 marca.
O sprawie zrobiło się głośno, gdy ofiary dewelopera zaczęły szukać pomocy w mediach. Klienci chociaż zapłacili za mieszkania nigdy nie stali się ich właścicielami, bo lokale były już zastawione. Wpłacali pieniądze na poczet zakupu budowanych przez dewelopera nieruchomości m.in. przy ulicach Wierzbowej, Twardowskiego i Alei Kijowskiej. Wpłaty wahały się między 150 tys a 2 mln złotych. Leopard oszukał ok. 500 osób na łączną kwotę 100 mln złotych.
Deweloper zaciągnął pożyczkę w amerykańskim funduszu inwestycyjnym Manchester pod hipotekę sprzedawanych lokali. Kredyt nigdy nie został spłacony, przez co klienci nie mogli dostać aktów notarialnych zakupionych nieruchomości.
Najważniejszym zadaniem śledczych było udowodnienie, że firma oszukiwała swoich klientów z premedytacją. Akt oskarżenia oprócz Jacka P., Bogusława Z. i Grzegorza A. obejmuje także trzy inne osoby, którym zarzuca się oszustwa wobec podwykonawców i działanie na szkodę spółki. Wszystkim grozi od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności.