Sprawa nie została zgłoszona do organów ścigania. „Trzeba zganić za brak konsekwencji”
Konsultacje społeczne w sprawie powiększenia użytku ekologicznego Łąki na Klinach zakończyły się wykryciem nietypowej sytuacji. Choć zdecydowana większość uczestników opowiedziała się za ochroną przyrody, urzędnicy zidentyfikowali próbę wpłynięcia na wyniki procesu przy użyciu technologii.
Do urzędu wpłynęło łącznie 1364 głosów, z czego znaczna większość – 1126 – to wyraźne poparcie dla ochrony tego terenu. Oprócz indywidualnych formularzy konsultacyjnych, zwolennicy zieleni złożyli petycję z ponad 300 podpisami.
Automatyczne generowanie odpowiedzi
Jak wskazano w raporcie z konsultacji: – w ramach analizy wyników zrealizowanego badania ankietowego dopatrzono się pewnej anomalii sugerującej działania aplikacji automatycznie generującej odpowiedzi.
Spośród głosów przeciwnych nowej uchwale, aż 206 formularzy wzbudziło poważne wątpliwości ze względu na identyczny schemat wypełnienia oraz nienaturalną regularność zgłoszeń przesyłanych w krótkich odstępach czasu, co sugeruje użycie automatu, a nie autentyczne działanie mieszkańców.
Urzędnicy wyliczają, że ankiety te były wypełniane w regularnym odstępie czasu w dniu 30 października w godz. od 15:27 do 15:46 i w godz. od 18:54 do 22:10 oraz w dniu 31 października w godz. od 6:49 do 11:03. – Zawierały identyczny schemat odpowiedzi – czytamy w raporcie.
Wymijająca odpowiedź
Jeszcze na początku stycznia pytaliśmy krakowski magistrat o to, co zrobił z tą wiedzą. Stanowisko urzędu w tej sprawie było ogólnikowe. Wydziału Dialogu, Konsultacji i Kontaktu Obywatelskiego Urzędu Miasta Krakowa wyjaśnił nam, że anomalia którą zaobserwowano w trakcie analizy wyników badania ankietowego została wykazana w raporcie końcowym z konsultacji społecznych, gdzie podano liczbę wskazań, co do których ona dotyczy.
– Anomalia nie ma wpływu na ważność przeprowadzonych konsultacji – zaznaczali urzędnicy.
Jak również dodali, jej zidentyfikowanie było możliwe dzięki wdrożonym przez wydział działaniom, które mają zwiększać transparentności procesów konsultacyjnych.
Radny zadaje pytania
Wykrycie cyfrowej anomalii wywołało również reakcję radnego Łukasza Maślony (Kraków dla Mieszkańców), który w interpelacji zapytał urzędników, jakie działania zmierzające do wykrycia sprawców tego zdarzenia zostały podjęte.
Sprawa nie została zgłoszona
Wiceprezydent Łukasz Sęk w odpowiedzi na postulaty radnego poinformował, że sprawa nie zostanie przekazana organom ścigania. Decyzję tę uzasadniono faktem, że formularz był narzędziem ogólnodostępnym, a jego masowe wypełnianie nie wiązało się z przełamaniem zabezpieczeń informatycznych ani uzyskaniem nieuprawnionego dostępu do danych.
Władze miasta podkreśliły, że – decyzja ta wynika z braku wypełnienia znamion czynów zabronionych określonych w kodeksie karnym w szczególności w artykułach dotyczących przestępstw komputerowych – dodając, że infrastruktura urzędu pozostała w pełni sprawna przez cały czas trwania badania.
„Zachowano wiarygodność całego procesu”
– Fakt, że anomalia została wykryta i szczegółowo opisana w raporcie końcowym, dowodzi skuteczności wewnętrznych mechanizmów weryfikacyjnych urzędu. Dzięki identyfikacji tych głosów nie wpłynęły one na merytoryczny obraz opinii społecznej, co pozwoliło zachować wiarygodność całego procesu konsultacyjnego bez angażowania organów prokuratorskich w działania, które nie noszą cech przestępstwa – wyjaśnia zastępca prezydenta Krakowa.
Ostatecznie to radni, zdecydują o losach 100 hektarów zieleni na Klinach, opierając się m.in. na ponad tysiącu autentycznych głosów mieszkańców, którzy jednoznacznie poparli powiększenie obszaru chronionego.
„Tym powinny się zająć właściwe służby”
– Władze miasta mają problem z wiarygodnością procesu konsultacyjnego nie od dziś. Była już afera związana z fałszywymi ankietami ws. budowy pomnika Wstęga Pamięci u stóp Wawelu, teraz jest problem z botami wypełniającymi formularze elektroniczne. Ponadto do tej pory Prezydent nie wyjaśnił sprawy składanych masowo kart w głosowaniu w Budżecie Obywatelskim – komentuje w rozmowie z LoveKraków.pl Łukasz Maślona.
Jego zdaniem to „podkopuje sens angażowania się mieszkańców w sprawy Krakowa”.
– Co prawda urząd broni się w odpowiedzi, że przecież i tak ponad 82 proc. głosów było za powiększeniem użytku ekologicznego Łąki na Klinach, ale co by było gdyby wynik był inny. Chwała za to, że nieprawidłowości wykryto, ale zganić trzeba za brak konsekwencji. Ja stawiam sprawę jasno - tym powinny się zająć właściwe służby – podsumowuje Maślona.