Stara ekipa trzyma się mocno. Zmiany w magistracie idą powoli, ale szykowane są konkursy na dyrektorów
Dużą popularnością cieszył się zamieszczony w Internecie filmik z udziałem prezydenta Krakowa, który tanecznym krokiem odkurza magistrat i myje podłogi mopem. Aleksander Miszalski pokazał w ten sposób, że ma do siebie dystans. Jednocześnie dał pole do zadawania pytań o faktyczne zmiany w magistracie oraz w miejskich jednostkach i spółkach. W kampanii wyborczej Miszalski dał się poznać jako osoba, która nie planuje podejmowania szybkich, rewolucyjnych działań. Wydaje się, że po wygranych wyborach i zaprzysiężeniu na urząd nic się w tym zakresie nie zmieniło.
To spółka, która teraz zarządza przede wszystkim Centrum Kongresowym ICE Kraków, jednak zasłynęła głównie prowadzeniem kosztującej miliony złotych tzw. drugiej miejskiej telewizji.
Radny Grzegorz Stawowy z Koalicji Obywatelskiej zdaje sobie sprawę z tego, że wszyscy oczekują od nowego prezydenta szybkich zmian, ale potrzeba na nie czasu. – Aleksander Miszalski rządzi dopiero trzy tygodnie. Zwyczajowo przyjmuje się, że na zapoznanie się z nowym miejscem pracy pracownik ma trzy miesiące – zauważa.
Myśli, że kluczowe decyzje będą zapadać w wakacje. – Wówczas magistrat działa na zwolnionych obrotach, przyjmuje mniej petentów, dlatego to dobry czas na rozważenie zmian, także personalnych. Należą do prezydenta, nie podejmę się komentowania, w których wydziałach urzędu należy wprowadzić zmiany na kluczowych stanowiskach. Pewne jest, że potrzeba usprawnienia procesu inwestycyjnego w mieście i zracjonalizowania kosztów zadań. Szybszy musi być też proces podejmowania ważnych decyzji – podsumowuje Stawowy.