Starowiślna dostała próbkę utrudnień przed totalną zmianą. „Były dni, że w ogóle nie było klientów”
Próbka w małej skali
W niedzielę tramwaje wróciły na ul. Starowiślną po trzech tygodniach przerwy. Miasto przez ten czas wymieniło tory w miejscach, które tego najbardziej wymagały, ale cała reszta ulicy wygląda dokładnie tak, jak wyglądała. Czeka na całkowitą przebudowę, która – jeśli wierzyć zapowiedziom – ma wystartować w przyszłym roku.
Mieszkańcy i przedsiębiorcy dostali właśnie próbkę tego, co ich czeka podczas wielomiesięcznego zamknięcia, choć tylko w niewielkiej skali.
Wykrzywionymi chodnikami ulicami Starowiślnej przechodzimy do kolejnych lokali i sklepów, pytając o doświadczenia z ostatnich tygodni i opinie o planowanej inwestycji. Jest piątek, ruch jest niewielki, miejscami okolica wydaje się uśpiona, gdzie indziej pracują jeszcze ekipy wykonawcy i trzeba przekrzykiwać się z głośnymi dźwiękami kończącego się remontu.
Zależy od branży
W spożywczym sklepie jednej z sieci nie słyszymy o spadku liczby klientów. – Jest tak jak było – mówi nam pracownik. Spodziewa się, że nawet podczas przebudowy ludzie i tak będą potrzebować tych najbardziej podstawowych produktów, ale przyznaje, że sytuacja innych branż może być inna.
Na potoki klientów nie nastawia się serwis GSM, który już teraz odczuł mniejszy ruch niż zwykle. – Jak zamkną Starowiślną, to będzie to samo co na Kościuszki – słyszymy zza lady. Przedsiębiorca nie wierzy, że inwestycję uda się przeprowadzić sprawnie, nastawia się na okres sporo ponad dwóch lat. – Za granicą bym uwierzył, że się wyrobią w dwa lata, ale tu nie – stwierdza.
Jak ocenia, z jego punktu widzenia bez różnicy jest to, czy po przebudowie samochody będą się poruszać w jednym czy w dwóch kierunkach. Kluczowy jest czas zamknięcia ulicy i nieuchronnego spadku obrotów. – Pewnie stąd uciekniemy – mówi.
Śmierć dla wielu biznesów
Zachodzimy do cukierni Kameckich, powstałej jeszcze w latach 50., a dziś prowadzonej przez syna założyciela – Krzysztofa i jego córkę Katarzynę. Odpowiedź na pytanie o ruch nasuwa się sama. – O, sami widzicie, jaki ruch – mówi właściciel pokazując na puste stoliki.
Kameccy mają własny lokal, tutaj mają zorganizowaną produkcję, nigdzie nie planują się wynosić. Ale obawy o przyszłość są ogromne.
Rozmowa szybko schodzi na projekt przebudowy i planowany ruch jednokierunkowy dla samochodów. – To jest utrudnianie ludziom życia. Siedzą za biurkiem i rysują, a my będziemy mieć problem – mówi nam Krzysztof Kamecki. – To będzie śmierć dla wielu biznesów – ocenia.
Według właścicieli firmy, problem ten będzie dotyczył i dostaw, i możliwości dojazdu dla klientów. Dziś, kiedy do zakładu przyjeżdża dostawa, pracownicy odbierają worki bezpośrednio z samochodu i przez okienko przy chodniku przekazują je do pomieszczeń w podziemiach budynku. – A oni mi mówią, że będę miał kopertę do rozładunku na Berka Joselewicza. I z tą toną mąki mam jechać z paletą z Berka, jak jest śnieg, a chodnikiem idą ludzie? – pyta Krzysztof Kamecki.
Cukiernia boi się też tego, że straci istotną część klientów – tych, którzy z wyprzedzeniem zamawiają produkty, np. ciasta czy torty. To ważna część działalności firmy. – Jeśli będą musieli krążyć bocznymi uliczkami, żeby do nas dojechać i nie będą mieć gdzie zostawić auta, to po prostu wybiorą inne miejsce – ocenia Katarzyna Kamecka.
– My jesteśmy w specyficznej sytuacji, bo jesteśmy i mieszkańcami i przedsiębiorcami. Nie jesteśmy przeciwko przebudowie, bo wiemy że jest potrzebna, ale nie chcemy ruchu jednokierunkowego – podsumowuje.
Starych drzew się nie przesadza
– Masakra. Były dni, że w ogóle nie było klientów. Nie wyobrażam sobie, jak to będzie podczas tego remontu – słyszymy w sklepie z torebkami w sąsiedztwie przystanku Miodowa. Przez ostatnie trzy tygodnie zatrzymywały się na nim tylko autobusy linii zastępczej.
Sklep z dużą witryną tuż przy wiacie przystankowej to też jeden ze stałych elementów krajobrazu ul. Starowiślnej. – Pracuję tu 35 lat, moja mama pracuje prawie 50 – mówi nam pani Agnieszka.
Obydwie mocno sprzeciwiają się planom ograniczenia ruchu samochodowego do jednego kierunku. – Niejednokrotnie ludzie przyjeżdżają z Huty, z Prokocimia, z Krowodrzy. Takich sklepów nie ma, w markecie się takich produktów nie znajdzie, a nie każdy chce kupować w internecie – mówi.
– Nie mamy planu B. Gdzie się mamy przenieść? Starych drzew się nie przesadza – stwierdza współwłaścicielka sklepu.
Gdzie te sklepy?
– To jest sklep, który zna całe miasto – do rozmowy włącza się klientka, która przed laty mieszkała w okolicy. Rozmawiamy długo o zmianach w centrum miasta, nie tylko na tej konkretnej ulicy. O kamienicach, w których stałych mieszkańców stopniowo zastąpił krótkoterminowy wynajem i o adresach, pod którymi dbano o jakość produktów i obsługi.
– Chodziło się do konkretnych sklepów na konkretne zakupy. A teraz idę do sklepu w galerii, przegrzebuję wszystko i niczego się nie da znaleźć – mówi klientka.
Nic więcej nie potrzeba
Spośród osób, z którymi rozmawialiśmy, tylko tutaj słyszymy wątpliwości co do potrzeby przeprowadzenia większego remontu całej ulicy. – Zrobienie torów było potrzebne, faktycznie, bo tramwaj jadący od Dietla jechał dwa na godzinę. Ok, przetrwaliśmy. Ale zrobienie Starowiślnej jednokierunkowej? Jestem przeciwna – ocenia pani Agnieszka.
– Jak zrobili tory, to tu już nic więcej nie potrzeba. Jezdnie są dobre, chodniki są dobre. A drzewka? Drzewka, których nikt nie będzie podlewał? Znowu się zrobią śmietniki, do których ludzie będą wrzucać pety i butelki – przewiduje pani Anna. I przywołuje akcję malowania na zielono nawierzchni na placu Nowym sprzed kilku lat, jako dowód niepotrzebnego wyrzucania publicznych pieniędzy. – Nas obywateli nikt nie słucha, nie ma z kim rozmawiać – komentuje.
Brak tramwaju zabrał klientów
– Dramatu może nie było, ale na pewno było mniej klientów przez brak tramwaju – słyszymy w jednym z lokali, też w sąsiedztwie przystanku. Kierowniczka obawia się przede wszystkim okresu prac i takich problemów, jakie przeżywali przedsiębiorcy np. na ul. Krakowskiej czy Kościuszki.
Jak mówi, duża część jej klientów to okoliczni mieszkańcy albo ci, którzy docierają tu komunikacją miejską lub wstępują oczekując na przyjazd tramwaju.
– Z racji tego, że jest tutaj strefa płatnego parkowania, że trudno o znalezienie miejsca, to spodziewam się, że klientów docierających samochodem mamy mniej. Ale trudno mi określić, jaki to jest odsetek. Bardziej obawiam się remontu i zamknięcia, kiedy nie będzie ani tramwaju ani możliwości dojazdu samochodem, bo teraz mieliśmy próbkę – komentuje.
Jak mówi, okres minionych trzech tygodni nie był do końca miarodajny, bo przypadał w dużej mierze w czasie ferii. Z drugiej strony – przychodziło też znacznie mniej turystów niż zwykle.
Żeby to już wyglądało
Starsza pani przechodzi chodnikiem wzdłuż fragmentu, na którym właśnie trwają prace. To dobry moment, by zapytać o uciążliwości związane z remontem. – Ja się cieszę, proszę pana. Ja tu mieszkam i moja kamienica aż tańczy przez te dziury, które tu były – stwierdza.
Pytamy o przebudowę, która ma wystartować w przyszłym roku. – W przyszłym? Bo wie pan, ja tu mieszkam tyle lat i ona co chwilę jest przekładana – mówi. Już sama nie wierzy w te zapowiedzi, dopóki nie zobaczy ich realizacji.
Rozmawiamy o zmianach w ruchu, drzewach, jednym kierunku i rozciągniętych w czasie utrudnieniach. – Bardzo pięknie, oceniam bardzo pięknie. Już wolę, żeby były utrudnienia, ale żeby to już wyglądało porządnie – kończy i idzie w swoją stronę.
Ruch się przeniesie
O szczegółach rozmawiamy z mieszkanką Grzegórzek, która często porusza się ul. Starowiślną. – Z jednej strony to jest dobry ruch, bo odciąży tę ulicę. Ale obawiam się, czy ten ruch nie przejdzie na inne ulice, które teraz są spokojne, np. na al. Daszyńskiego i czy wtedy tam będzie bezpiecznie – komentuje.
– Moim zdaniem miasto nie patrzy na taką inwestycję jako na element całości, tylko na pewien fragment – ocenia. Sama jest architektką krajobrazu, stąd ważne są dla niej konkretne planowane rozwiązania. Upewnia się np., że drzewa będą sadzone w gruncie, a nie ustawione w donicach. – No, to chociaż tyle – słyszymy.
To jest gruzowisko
Wizja drzew na Starowiślnej nie przekonuje dwóch mieszkanek, które spotykamy w bramie przy ul. św. Wawrzyńca. To jeden z tych rejonów, gdzie zmiany będą największe: powstanie nowe rondo u zbiegu z ul. Halicką, przystanek tramwajowy przesunie się bliżej mostu, zmieni się układ chodników i miejsc parkingowych.
– My sobie nie wyobrażamy Starowiślnej jednokierunkowej, nam to strasznie utrudni życie – ocenia jedna z mieszkanek. – Tutaj będzie pięknie i zielono, a wszystko przeniesie się na tamtą uliczkę. Nie dość, że i tak tam już jest betonoza – nawiązuje do nowej kolejowej estakady.
Nie czeka szczególnie na cichsze torowisko. – My jesteśmy przyzwyczajeni, z jednej strony mamy tramwaj, a z drugiej pociąg. Jako stali mieszkańcy nie zwracamy na to uwagi. Może gdyby się ktoś wprowadził, to by mu przeszkadzało – komentuje.
Nie znaczy to jednak, że nie widzi potrzeby interwencji. – Sama jak przechodzę przez te tory, to się boję, żeby mi tu nie wyskoczyło. To jest gruzowisko – mówi.
Przebity tramwaj zrobił wrażenie
W wielu rozmowach wracają te same wątki. To m.in. brak wiary w to, że prace w ogóle się rozpoczną albo w to, że uda się je przeprowadzić bez opóźnień. Na naszych rozmówcach duże wrażenie zrobił też incydent, kiedy uszkodzony fragment szyny przebił podłogę przejeżdżającego tramwaju.
O ruchu jednokierunkowym słyszeli niemal wszyscy, choć dla wielu nie jest jasne, jak dokładnie miałoby to wyglądać lub w którym kierunku auta będą mogły jechać.
Co wiadomo, czego nie
Niewiadomych związanych z planowaną przebudową wciąż jest wiele. Wiadomo już natomiast, że nieaktualny jest plan zamiany kolejności inwestycji w taki sposób, by Starowiślna wyprzedziła skrzyżowanie przy Teatrze Bagatela. W minionym tygodniu ZDMK wybrał wykonawcę prac i ten rok upłynie głównie pod znakiem utrudnień w rejonie ul. Karmelickiej. Starowiślna i most Powstańców Śląskich czekają na swoją kolej. W międzyczasie urzędnicy chcą uzyskać brakujące dokumenty pozwolenia.
Trzy tygodnie zamknięcia pokazały też, że przesadzone były obawy dotyczące paraliżu dla kierowców korzystających z ul. Starowiślnej tylko tranzytowo. Miejscy radni podczas sesji kreślili wizję ogromnych utrudnień dla mieszkańców Bieżanowa czy Podgórza Duchackiego, ale ostatnie dni – również te robocze, po zakończeniu szkolnych ferii – nie potwierdziły tych diagnoz.
Okres remontowych zamknięć nie był jednak w pełni odzwierciedleniem sytuacji po przebudowie. Samochodem można było przejechać fragment ul. Starowiślnej w stronę centrum – po zmianach nie będzie to możliwe. Zamknięty był ruch tramwajowy, a to pasażerowie mają być tymi, którzy według zapowiedzi mają mocno skorzystać na zmianach.
Zupełnie inaczej ma też wyglądać ruch w rejonie ul. Podgórskiej, Halickiej i św. Wawrzyńca, z wspomnianym wcześniej rondem. Nowością, której do tej pory na Starowiślnej nie było zupełnie, ma być pas rowerowy prowadzący w stronę centrum – w miejscu dzisiejszego pasa dla samochodów.