Straciła 280 tys. zł i zniknęła. Sprawa „Tulipana” trwa

W sądzie okręgowym toczy się proces przeciwko Rafałowi W., znanemu wielu kobietom, które najpierw rozkochał, a później oszukał. 14 z nich postanowiło zgłosić amanta do prokuratury. Wśród nich jest Monika B., która poznała W. jako komornika. Ostatecznie stwierdziła, że straciła 280 tys. złotych. Od dłuższego czasu jednak nie pojawia się na rozprawach.

W 2012 roku Monika B. poznaje Rafała W. przy ul. Mogilskiej. Kobieta załatwiała tam sprawy związane z rozwodem. W. przedstawia się jako Marcin B., komornik. Zostają „partnerami biznesowymi”. W pewnym momencie pojawia się temat zakupu po okazyjnej cenie lokalu z licytacji komorniczej.

Monika B. twierdzi, że przekazała mężczyźnie 280 tys. złotych na zakup nieruchomości. Okazało się, że ta nigdy nie była wystawiony na licytację i oczywiście nie należy do niej. Pieniądze zniknęły, a oskarżony straszył pokrzywdzoną, że ją zabije, jeśli nie odpuści.

Rafał W. odpowiada z wolnej stopy, choć był już kilkakrotnie karany, a kobiety zarzucają mu stosowanie gróźb, w tym z użyciem niebezpiecznego przedmiotu. Za jedną z nich spędził w więzieniu 18 miesięcy. Kartotekę uzupełniają wyroki za oszustwa czy wymuszenia. Łatwowierne panie traciły kilka, kilkadziesiąt tysięcy złotych.

– Omamił ją, naobiecywał Bóg wie czego. Koleżanka wzięła na niego kilka kredytów, w tym na poloneza caro – mówiła znajoma oszukanej z Torunia, cytowana przez Nowości Dziennik Toruński.

Co z panią B.?

Monika B., która występuje jako oskarżyciel posiłkowy, nie zjawiła się na rozprawie. Kolejny raz. Choć wcześniej usprawiedliwiała się zwolnieniem lekarskim. Kobieta zobowiązała się styczniu przed sądem, że przedłoży różne dokumenty, które potwierdzą, iż posiadała kwotę, którą miała stracić na rzecz W. Wśród nich były m.in. rozliczenia PIT, umowa notarialna sprzedaży mieszkania byłego męża czy wyciągi z kont bankowych za lata 2007–2014.

Prokurator zawnioskował o poddanie karze oskarżycielkę posiłkową, podobnie jak jeden z obrońców W. oraz zawnioskował o pominięcie dowodu w postaci zeznania kobiety. Sędzia Anna Wójcik zdecydowała się pozytywnie rozpatrzyć ostatni wniosek, komentując, że swoim postępowaniem Monika B. zmierza do przewlekłości postępowania. Na tym proces się zakończył, gdyż sąd nie uzyskał jeszcze danych o karalności Roberta W.