Strajk dla Ziemi odcina się od polityków
Organizatorzy podkreślają, że Strajk dla Ziemi jest ruchem apartyjnym, a wydarzenia mają charakter „no logo”.
„Politycy obecni na wczorajszym [piątkowym - przyp.red.] marszu, szczególnie ci trzymający baner czołowy "Marsz dla Ziemi" - Lidia Stanisława Gądek, Bogdan Klich i Aleksander Miszalski - nie byli na marsz indywidualnie zaproszeni i nie konsultowali z nami swojej, bardzo widocznej, obecności. Nigdy też z nami nie współpracowali, ani nie mieliśmy z nimi kontaktu. Nikt z nich w żaden sposób nie pomógł o organizacji wydarzenia. Ich wczorajsze zachowanie z przykrością oraz dezaprobatą odbieramy jako autopromocję przed wyborami” – czytamy w oświadczeniu organizatorów.
„Środowisko nie zna granic politycznych”
Ruch społeczny zaapelował też o usunięcie zdjęć z udziałem polityków.
”Jesteśmy ruchem oddolnym - ludźmi, którzy poświęcają swój prywatny czas i energię w stu procentach wolontaryjnie, w poczuciu misji ochrony klimatu i środowiska. Co więcej, jesteśmy przekonani, że dla skutecznych rozwiązań w kwestiach środowiskowych potrzebne jest ponadpartyjne porozumienie. Środowisko nie zna granic politycznych, a katastrofa klimatyczna dotyka nas wszystkich” – piszą organizatorzy.
Dodają, że jednym z głównych wyzwań jest dotarcie do wszystkich środowisk.
„Przypisanie nam afiliacji politycznej, choćby przez skojarzenie, niestety może utrudnić nam to zadanie. Dodajmy, że wiele polityczek i polityków szanuje ponadpartyjny charakter wydarzenia i nas jako jego gospodarzy” – piszą.