Straż miejska pod telefonem

Od 2008 do 2014 roku strażnicy rejonowi mieli 150 telefonów komórkowych, których używali do komunikacji z radnymi dzielnicowymi oraz mieszkańcami, którzy mogli zgłaszać problemy, które od dłuższego czasu ich nurtowały. Jednak kierownictwo zrezygnowało z tego pomysłu wraz ze zmianami organizacyjnymi w SM.

– Badaliśmy efektywność ich wykorzystania. Paradoksalnie, analiza pokazała, że liczba telefonów okazała się niewspółmierna do efektywności. Komórka dzwoniła akurat wtedy, gdy dany funkcjonariusz był w domu – przyznaje Radosław Gądek, zastępca komendanta straży miejskiej. Dodatkowo przerganizowanie jednostki wymusiło nowe rozwiązania.

Teraz szykuje się mały lifting tej idei. – Przygotowujemy cztery telefony, które będą czynne od 7.00 do 22.00. I nie chodzi o to, by dublowały numery interwencyjne, ale by były używane przez osoby aktywnie społeczne – mówi Gądek. Co to oznacza? – Aby komunikacja była sprawna i skuteczna, komendant Adam Młot zdecydował, że na każdym z czterech oddziałów straży miejskiej, u każdego kierownika referatu rejonowego będzie się teraz znajdował jeden telefon. Zgłaszane przez mieszkańców problemy będą przekazywane konkretnym rejonowym, a kierownik referatu będzie ich rozliczał z wykonanych zadań – tłumaczy rzecznik straży miejskiej, Marek Anioł.

Jak dodaje przedstawiciel miejskiej jednostki odpowiedzialnej za porządek, ruch ten był konsultowany z radami dzielnic i jest on kolejnym krokiem w zmianach w służbie. – To wyjście na przeciw mieszkańcom – mówi Anioł.