Strefa czystego transportu to test dla nowej administracji Aleksandra Miszalskiego

Na sześć tygodni przed startem strefy czystego transportu urzędnicy zapewniają, że zdążą, choć kolejne posiedzenia i przecieki z magistratu pokazują narastający chaos.

Problem jest duży

W poniedziałek radni przez ponad dwie godziny przepytywali urzędników odpowiedzialnych za przygotowanie Krakowa do uruchomienia 1 stycznia 2026 roku strefy czystego transportu. To operacja obejmująca niemal całe miasto – wszystko w granicach obwodnicy autostradowej, bez obszarów poza A4, S7 i S52.

Zamiast klarownych odpowiedzi pojawiły się kolejne wątpliwości. Wicedyrektor Zarządu Transportu Publicznego Łukasz Gryga przyznał, że urzędnicy spodziewają się przyjęcia nawet do 100 tysięcy wniosków od kierowców z Krakowa w ciągu jednego miesiąca. Do obsługi tego procesu skierowanych ma być około 130 pracowników.

Wicedyrektor Zarządu Dróg Miasta Krakowa Piotr Trzepak tłumaczył decyzję o pozostawieniu obsługi projektu wewnątrz urzędu: 

Przeliczyliśmy i wyszło nam, że taniej i efektywniej będzie zaangażować już zatrudnione osoby niż zlecać to na zewnątrz.
Piotr Trzepak, wicedyrektor ZDMK

Z informacji, które usłyszeliśmy w magistracie, wynika, że cała operacja została oszacowana na około milion złotych – to koszt nadgodzin i dodatków dla urzędników, którzy będą musieli łączyć pracę bieżącą z obsługą SCT.

Korek na ul. Kalwaryjskiej
Korek na ul. Kalwaryjskiej
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Uchwała, która komplikuje wszystko

Na komisji padło również to, o czym w urzędowych korytarzach mówi się od miesięcy. Jednostki odpowiedzialne za wdrożenie strefy uważają, że sama uchwała jest tak skomplikowana, że znaczną część procesu trzeba będzie prowadzić ręcznie.

Jeden z urzędników mówi nam anonimowo:

– Problem jest z uchwałą. Do wniosku trzeba dołączyć kserokopię dowodu rejestracyjnego, dokumenty potwierdzające objęcie w posiadanie samochodu, pierwszą stronę PIT albo zaświadczenie z urzędu skarbowego. Algorytm nie przeanalizuje tego automatycznie. Tu musi być człowiek.

Wicedyrektor Trzepak w rozmowie z LoveKraków.pl: – Jest to skomplikowana sprawa, ale wierzymy, że sobie z tym poradzimy. Otrzymaliśmy to zadanie niedawno i staramy się z niego wywiązać. Nie mamy czasu na dywagacje, czy coś można poprawić w uchwale.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

W gabinetach prezydenckich

Jak ustaliliśmy, w magistracie doszło do zamkniętego spotkania na najwyższym szczeblu. Jeden z rozmówców z otoczenia prezydenta relacjonuje:

– Prezydenci chwytali się za głowę, jak skonstruowana jest uchwała. Oczywiście odpowiada za nią dyrektor ZTP Łukasz Franek, ale trzeba uczciwie powiedzieć: podczas tworzenia dokumentu były naciski z różnych stron. Trudno było się w tym połapać.

Sytuacji na pewno nie poprawia konflikt trwający między dwiema jednostkami: Zarządem Dróg Miasta Krakowa i Zarządem Transportu Publicznego. To spór, który rozpoczął się jeszcze przed wakacjami i ciągnie się miesiącami.

Ówczesna dyrektorka ZDMK miała nie chcieć przejąć SCT, twierdząc, że uchwała stworzona przez ZTP jest „fatalnie przygotowana” i nie ma szans na szybkie wdrożenie zgodne z prawem. ZTP z kolei argumentowało, że skoro ZDMK nadzoruje strefę płatnego parkowania, to ma zaplecze, by prowadzić także SCT.

Jeden z pracowników ZDMK: – Jak zwykle dumali na Placu i nie było decyzji. Klasyczne odwlekanie. Przez to ekipie Piotrka Trzepaka może zabraknąć czasu.

Polityczne tarcia i popcorn

Na poniedziałkowej komisji wiceprezydent Łukasz Sęk w pewnym momencie stracił cierpliwość do radnych, którzy po raz kolejny pytali o szczegóły przygotowań. Po chwili uspokoił ton, ale przyznał:

Czy wszystko będzie gotowe na 1 stycznia? Myślę, że nie wszystko i to trzeba jasno powiedzieć. Zrobimy wszystko, aby to wyszło.
Łukasz Sęk, zastępca prezydenta Krakowa

Nastrój w radzie oddaje komentarz jednego z radnych Koalicji Obywatelskiej: – Zrobiłem popcorn i tylko oglądam, jaka to będzie katastrofa. Zobaczymy, czyja głowa poleci po Nowym Roku.

Na razie nic nie wskazuje na to, że głowy polecą. Sęk powiedział wprost, że za projekt odpowiadają dwie osoby: wicedyrektor ZTP Łukasz Gryga i wicedyrektor ZDMK Piotr Trzepak.

Radny PiS Maciej Michałowski ostro skomentował tę decyzję: – To rozmycie odpowiedzialności. To zbyt ważny projekt, żeby nie miał lidera. Szczerze współczuję panom dyrektorom.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

System, który wciąż nie działa

Zgodnie z projektem, osoby zza granicy będą musiały przesyłać elektroniczne kopie dokumentów – nawet jeśli ich samochód spełnia wszystkie normy. Turysta z Niemiec czy Francji, jadący nowym autem, musi wcześniej przesłać skan dowodu rejestracyjnego. System nie pobiera danych z zagranicznych rejestrów.

Jeszcze bardziej skomplikowana jest kwestia wjazdu „na leczenie”. Jednym ze sposobów legalnego wjazdu do strefy będzie umówiona wizyta w placówce medycznej. Problem w tym, że – jak mówi wicedyrektor Gryga – miasto nie podpisało jeszcze żadnej umowy z placówkami medycznymi, bo możliwe to będzie dopiero po zmianie statutów ZTP i ZDMK.

Co więcej, z tej furtki będą mogły skorzystać tylko osoby korzystające ze świadczeń refundowanych przez NFZ.

Brak koordynacji

W lipcu LoveKraków.pl skierował do magistratu pytania o przygotowania do SCT. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że:

• za całość „obecnie odpowiada ZTP”,
• nie powołano zespołu koordynującego,
• potrzeba będzie „kilkunastu” dodatkowych urzędników,
• statuty jednostek „są w trakcie opracowywania”.

Od tego czasu minęły cztery miesiące, a wiele z tych kwestii pozostaje otwartych.

Miasto na czas?

Do startu strefy zostało półtora miesiąca. Miasto zapewnia, że system będzie działał, wnioski będzie można złożyć w grudniu.