Świetne 45 minut napastnika. Dlaczego nie wyszedł na drugą połowę?
Zgłosił ból
Kongijsko-francuski napastnik trafił do Pasów w trakcie sezonu, ale przed niedzielnym meczem z Arką miał na koncie tylko dwa krótkie występy w ekstraklasie. W końcu był w stanie zagrać w wyjściowym składzie, co było świetną wiadomością dla trenera Luki Elsnera, który po odejściu Filipa Stojilkovicia ma problem z obsadą ataku.
27-latek pokazał się z bardzo dobrej strony. Kapitalna akcja zakończona golem to nie wszystko, bo pokazał także inne atuty silnej fizycznie „dziewiątki”. Po zmianie stron zabrakło go na boisku, wszedł za niego Mateusz Praszelik.
– Wiedzieliśmy, że kondycyjnie będzie gotowy na 45 minut, a do tego w przerwie zgłosił ból – tłumaczy szkoleniowiec Cracovii.
Wykorzystał szansę, inni nie
Słoweniec wierzy, że tym razem piłkarz z potencjałem nie będzie długo pauzował i do końca sezonu jeszcze pomoże zespołowi.
Opiekun Pasów mógł wpuścić Kahveha Zahiroleslama lub Jeana Batouma. Obaj nie ponieśli się z ławki, co można odebrać jako brak zaufania po ich ostatnich występach. Elsner stwierdził, że dostali szansę, ale nie zaprezentowali się jak Charpentier
Przy okazji zauważył, że więcej napastników nie gwarantuje kreowania lepszych sytuacji bramkowych (jak w Zabrzu), a przeciwko Arce trzeba też było myśleć o defensywie. Elsner posławił na Praszelika także dlatego, że jest Polakiem i dobrze rozumie sytuację, w jakiej obecnie znajduje się zespół.
Gra obronna wciąż kuleje
Obaj trenerzy ocenili, że remis 2:2 to sprawiedliwy wynik. Gospodarze, którzy ostatnio głównie przegrywali, nie byli zadowoleni z punktu.
– Pozytywem jest to, że udało nam się wrócić do meczu po stracie drugiego gola. Drużyna ruszyła i udało się wyrównać – podsumował Elsner.
Uważa, że dwa strzelone gole powinny wystarczyć do zwycięstwa, ale nie do zaakceptowania jest sposób, w jaki ostatnio zespół je traci.